Mobbing: 20 tys. za dręczenie przez szefową - wyrok Sądu Najwyższego

aktualizacja: 09.08.2017, 06:07
Foto: Fotolia

Poczta Polska nie reagowała na skargi, więc zapłaci 20 tys. zł pracownikowi, którego dręczyła szefowa.

REDAKCJA POLECA

Sąd Najwyższy wydał wyrok ważny zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Uznał, że prawo pracy kieruje się innymi celami niż kodeks cywilny. Ma gwarantować zachowanie zdrowia przez pracownika. Dlatego zadośćuczynienie za mobbing ma nie tylko zrekompensować krzywdę, ale też wychowywać i odstraszać. Sama kwota może być zaś ustalana w relacji do wynagrodzenia mobbowanego. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego. Rozpatrywał sprawę byłego pracownika poczty.

Brak reakcji

Mężczyzna przez pięć lat był mobbowany przez swoją bezpośrednią przełożoną. Nie otrzymywał premii, notorycznie pracował na nocne zmiany. Był przenoszony na mało satysfakcjonujące stanowiska i z mniejszym wynagrodzeniem. Szefowej zdarzało się i krzyknąć, i zakląć.

Pracownik nie radził sobie ze stresem. W marcu 2009 r. zaczął więc chodzić do psychologa. Trwająca 25 miesięcy terapia nie przyniosła rezultatów. Zaczął się leczyć u psychiatry i zażywać leki. Rozpoznano u niego zespół depresyjny. Był nawet dwa miesiące na zwolnieniu, ale łączyło się ono z niższym wynagrodzeniem, a mężczyzna ma na utrzymaniu dzieci. Wrócił więc do pracy mimo problemów ze zdrowiem.

O problemie wraz z innymi pracownikami zawiadamiał wyższe kierownictwo. Najpierw za pośrednictwem zakładowego psychologa. Gdy to nie pomogło, pracownicy wysłali anonim. Pracodawca wprowadził procedury przeciwdziałające mobbingowi, odbyło się nawet spotkanie kierownika z pracownikami. Na tym sprawa się jednak zakończyła, bo szefowa zaprzeczyła, jakoby miała kogokolwiek mobbować. Mężczyzna zwolnił się z pracy.

Sąd apelacyjny przyznał mu 10 tys. zadośćuczynienia, ale jego zdaniem za lata upokorzeń należało mu się 20 tys. zł.

– Sąd, zasądzając zadośćuczynienie, nie wziął pod uwagę jego funkcji represyjno-wychowawczej i prewencyjnej. Skoro pracodawcy nie zależy na tym, by atmosfera w pracy była dobra, zadośćuczynienie powinno go do tego zmotywować – podkreślała adwokat Justyna Tomczyk.

Straszak dla firm

Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części dotyczącej wysokości zadośćuczynienia. Przyznał mężczyźnie kolejne 10 tys. zł.

Uzasadniając wyrok, sędzia Katarzyna Gonera podkreśliła, że prawo pracy kieruje się innymi celami niż kodeks cywilny. Ma gwarantować pracownikowi zachowanie zdrowia. Można więc przyjąć, że funkcja represyjna i odstraszająca zadośćuczynienia ma większe znaczenie niż na gruncie kodeksu cywilnego.

– Nie można przyjąć jednak, że połowa zasądzanego odszkodowania pełni funkcję kompensacyjną, a druga połowa prewencyjną czy represyjną – zaznaczyła sędzia Gonera.

Sąd Najwyższy uznał, że funkcja kompensacyjna nie została zrealizowana poprzez wypłatę 10 tys. zł zadośćuczynienia. Pracodawca wiedział o problemie mobbingu, ale nie reagował.

Sąd Najwyższy podkreślił też, że kwota zadośćuczynienia może być ustalana w relacji do wynagrodzenia mobbowanego. 10 tys. zł stanowiło jego trzymiesięczne wynagrodzenie na poczcie. ©?

Sygn. akt I PK 206/16

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Arkadiusz Sobczyk, Uniwersytet Jagielloński

W orzecznictwie Sądu Najwyższego wcześniej nie wybrzmiało, że zadośćuczynienie za mobbing ma pełnić nie tylko funkcję kompensacyjną, ale też prewencyjną i wychowawczą. Skoro jednak mówimy o prewencji, pracodawca powinien odczuć wypłatę zadośćuczynienia. Powinien się jej obawiać. Niższe zadośćuczynienie powinno być więc wypłacane pracownikowi małej firmy, wyższe w większej. Te same reguły będą dotyczyć zadośćuczynienia za dyskryminację.

Kodeks pracy nie zabrania mobbingu, ale nakazuje mu przeciwdziałać. Jeśli pracodawca tego nie robi, pracownikowi należy się zadośćuczynienie. Odszkodowania za sam mobbing powinno się dochodzić na drodze cywilnej. Tak samo jak odszkodowania za mobbing, w rezultacie którego nie doszło do rozstroju zdrowia. Artykuł 943 k.p. przewiduje bowiem zadośćuczynienie, tylko gdy do takiego rozstroju doszło.

Przepisy dotyczące mobbingu mogą się wkrótce zmienić. 2 czerwca wpłynął do Sejmu prezydencki projekt nowelizacji kodeksu pracy. Zgodnie z nim lobbowany pracownik będzie mógł żądać odszkodowania bez konieczności rozwiązywania umowy o pracę czy udowadniania uszczerbku na zdrowiu. Jeśli tylko parlament uchwali zaproponowane zmiany pracownicy będą mogli liczyć na szerszą ochronę i liczne ułatwienia w dochodzeniu roszczeń na drodze sądowej. Projekt przyznanie pracownikowi prawa do dochodzenia odszkodowania, gdy wskutek tego typu działań poniesie szkodę. Obecnie obowiązująca regulacja dopuszcza możliwość dochodzenia odszkodowania, wyłącznie po uprzednim rozwiązaniu (ze wskazaniem mobbingu jako okoliczności uzasadniającej) umowy o pracę przez pracownika. W praktyce oznacza to, że nie może żądać odszkodowania od pracodawcy, jeżeli wciąż pozostaje z nim w stosunku pracy. Ponadto takie roszczenie w świetle obowiązujących uregulowań nie jest możliwe, jeśli to pracodawca zainicjuje ustanie stosunku pracy. Projektowana zmiana rozszerza zakres uprawnień pracowniczych, jednocześnie może posłużyć jako narzędzie prewencyjne. Projekt jest już po pierwszym czytaniu (nr druku 1653).

POLECAMY

KOMENTARZE