Kadry

Jak hejt pracowniczy wpływa na wizerunek pracodawcy

AdobeStock
Wiadomo, że hejt mieszka w Internecie i jest wszystkożerny. Może karmić się komentarzami o jakości jedzenia w restauracji, napajać wytykaniem wpadek różnych twórców i opychać się opiniami o poczynaniach osób mniej lub bardziej znanych.

Ostatnio, coraz częściej, hejt podgryza pracodawców - nierzadko słusznie. Według Weber Shandwick, połowa pracowników zamieszcza posty o swoich pracodawcach na mediach społecznościowych.

Pracownicy piszą o swoich pracodawcach w sieci - pozytywnie, ale także i negatywnie. Internet pozwala bowiem na podzielenie się uwagami, których pracodawca nie chciał usłyszeć w realu. Jest to też sposób na wyładowanie frustracji, podkreślenie swojego niezadowolenia ze współpracy - bo najczęściej Internet jest jedynym miejscem, w którym można to zrobić.

Abelard Giza mówi, że w sumie, każdy z nas jest czasami takim hejterem i wcale nie musi to oznaczać nic złego. Całkiem możliwe też, że hejt w sieci pozwala rozładować negatywne emocje i nie przenosić ich do świata realnego. I jeżeli tylko ma on na celu wyrażenie niezadowolenia lub wyładowanie nagromadzonych emocji, a nie nakręcanie się – to jest to prawda.

Jednak hejt pracowniczy ma duży wpływ na świat realny. Każdy, nawet uzasadniony negatywny komentarz, daje się odczuć na skórze pracodawców. Chociażby z takiego powodu, że według danych przekazanych przez Glassdoor, aż 78 proc. osób aktywnie poszukujących pracy twierdzi, że oceny o pracodawcy i opinie jego pracowników, mają duży wpływ na jego decyzję o chęci nawiązania współpracy z daną firmą.

Obecnie, ludzie chcą pracować w miejscach, w których dobrze traktuje się pracowników. Osoby aktywnie szukające pracy nie ufają jedynie zapewnieniom i deklaracjom wygłaszanym przez firmy. Coraz szczegółowiej przeglądają Internet, aby uzyskać jak najbardziej wiarygodne informacje o przyszłym pracodawcy, a najbardziej ufają byłym i obecnym pracownikom.

Czego nie robić – nieskuteczne praktyki

Warto sprawdzać i nadzorować to, jaki wizerunek ma nasza firma w Internecie. Oprócz tego, co komunikowane jest na stronie internetowej lub w mediach społecznościowych, należy weryfikować, jak wypowiadają się o niej obecni i byli pracownicy. Najczęściej, negatywne opinie pojawiają się na forach, specjalnych grupach w mediach społecznościowych oraz stronach internetowych poświęconych zbieraniem tego typu komentarzy.

Niewątpliwie, złe opinie w Internecie szkodzą pracodawcom. Niestety, wiele firm walczy z nimi w nieskuteczny sposób. Do tego typu praktyk można zaliczyć np. usuwanie negatywnych komentarzy, zupełne ignorowanie ich, sztuczne dodawanie opinii pozytywnych, stawanie okoniem i wchodzenie w polemikę z komentującymi. Wszystkie przynoszą firmom więcej szkód niż korzyści.

Są one nieskuteczne dlatego, że tego typu zabiegi zostają bardzo szybko wyłapane przez użytkowników Internetu i ostro przez nich oceniane. Tym bardziej, gdy firma woli np. opłacić usunięcie negatywnego wpisu, zamiast zareagować i naprawić opisaną w nim sytuację. Wtedy wniosek nasuwa się sam - ta firma nie dba o pracowników, nie jest wiarygodna, ma skłonność do zatajania faktów.

Innym, wiadomym skutkiem tego typu działań jest zwiększająca się rotacja. Pracownik, który przychodzi do firmy, o której czyta cudowne, pozytywne opinie, szybko weryfikuje je ze stanem faktycznym. Jeżeli zastana sytuacja nie będzie odpowiadała opisywanym, dobrym warunkom pracy i złożonym podczas procesu rekrutacji zapewnieniom - odejdzie z tej firmy i z pewnością nie poleci jej innym osobom. Co więcej, sam może stać się autorem negatywnych komentarzy.

Liczy się wewnętrzny Employer Branding

To co dzieje się na zewnątrz firmy, jest odzwierciedleniem jej wnętrza. Zatem głównym sposobem, na zwalczanie negatywnych komentarzy w sieci jest działanie „od środka". Przeniesienie dyskusji z Internetu do realu - czyli otwarta komunikacja z pracownikami. Chodzi o to, by na bieżąco monitorować potrzeby osób zatrudnionych i badać ich odczucia, doświadczenia związane z firmą.

Często w komunikacji firmowej brakuje przestrzeni na feedback od pracowników. Dotyczy to pozytywnych jak i korygujących informacji zwrotnych. Bywa, że komunikacja oparta jest jedynie na firmowym mailingu, a przecież za każdym mailem stoi człowiek. Czasami, do osiągnięcia pełnego zaangażowania, może brakować mu jedynie docenienia od współpracowników, poczucia współodpowiedzialności lub poznania i zrozumienia wartości jakimi kieruje się organizacja. Jeżeli będzie narastała w nim frustracja i nie znajdzie w firmie przestrzeni do wyrażenia swojej opinii na ten temat - zrobi to w internecie. Całkiem możliwe że w formie bardziej negatywnej, niż jego realne odczucia.

Budowanie pozytywnej marki pracodawcy należy zacząć od wewnątrz. Nawet wybitnie kreatywne i zachęcające komunikaty, wysyłane na zewnątrz nie będą ostatecznie skuteczne, jeżeli nie znajdą potwierdzenia w rzeczywistym funkcjonowaniu firmy. Mogą wręcz budzić rozczarowanie i powodować zwiększenie liczby negatywnych opinii w sieci. Dodatkowo, dobrzy kandydaci nie będą chcieli wysyłać swoich aplikacji do firm, których opinie będą wskazywały na złe traktowanie pracowników.

Employer branding jest po prostu korzystny. Wśród oszczędności związanych z budowaniem pozytywnej marki pracodawcy można wymienić wiele aspektów. Między innymi wzrost zaangażowania pracowników, powstrzymywanie dobrowolnych rotacji czy przyciąganie talentów do organizacji. Okazuję się również, że strategia employer brandingowa ma realne przełożenie na ograniczenie wydatków. Według badań LinkedIn, 50 proc. oszczędności firm związanych z kosztami zatrudnienia nowego pracownika wynika z silnej marki pracodawcy.

Joanna Tymczyj, ekspert badania doświadczenia pracowników iniJOB

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL