Kadry

RODO: problem z gromadzeniem danych pracowników

Adobe Stock
2 mln przedsiębiorców może mieć problemy z gromadzeniem informacji o pracownikach.

Zostało już tylko półtora miesiąca do wejścia w życie nowych unijnych przepisów o ochronie danych osobowych. I już wiadomo, że rząd i parlament nie zdążą z wdrożeniem zmian w prawie pracy, prawie bankowym, ubezpieczeniowym i innych sektorach gospodarki, aby ustalić tam nowe zasady gromadzenia danych osobowych.

Spóźnienie polskiego rządu, który nie przesłał jeszcze liczącej prawie 850 stron nowelizacji do Sejmu, nie wstrzyma jednak zmian. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (tzw. RODO), będzie obowiązywało w Polsce od 25 maja bezpośrednio. Nie wiadomo więc, na jakich zasadach np. banki będą po tej dacie zbierały i przetwarzały dane o klientach starających się o kredyt.

Prawo pracy na nowo

– Niewykluczone, że przedsiębiorcy będą musieli dwa razy dostosowywać się do nowych regulacji. Najpierw do 25 maja muszą być gotowi na bezpośrednie stosowanie unijnej regulacji, a po wejściu nowych polskich przepisów w życie będą musieli jeszcze raz dostosować się do zmienionych regulacji sektorowych – mówi Ewa Kurowska-Tober, partner w kancelarii DLA Piper Wiater. – Największy problem będzie z prawem pracy, bo te przepisy dotyczą praktycznie każdego przedsiębiorcy zatrudniającego pracowników. Nowe przepisy przewidują bowiem konieczność uzyskiwania zgody kandydata do pracy, a także już zatrudnionego na pozyskanie dodatkowych informacji o nim. Nie wiadomo np., czy po zmianach pracodawca będzie mógł zbadać trzeźwość pracownika.

Pozyskiwanie i przetwarzanie takich informacji będzie jednak możliwe, tylko gdy będą one korzystne dla pracownika. Z kolei nieudzielenie przez pracownika czy kandydata zgody nie może rodzić dla niego żadnych negatywnych konsekwencji.

– W praktyce powodować to będzie istotne problemy np. w procesach rekrutacyjnych, w których pracodawca chce przeprowadzić szersze badanie informacji o kandydacie – dodaje Ewa Kurowska-Tober.

– Polski rząd miał dwa lata na przygotowanie projektu, a brak wdrożenia tych przepisów na czas może się przełożyć na kłopoty i odpowiedzialność polskich pracodawców za niezgodne z RODO przetwarzanie danych osobowych – zauważa Weronika Papucewicz, partner w kancelarii CDZ.

– Może się tak wydarzyć, gdy okaże się, że przykładowo przy okazji wypłaty świadczeń z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, który jest kopalnią wrażliwych danych o sytuacji rodzinnej pracownika, jego stanie zdrowia i niepełnosprawności członków jego rodziny, pracodawca nieprawidłowo zgromadził i przetwarza takie informacje – choćby bez zgody współmałżonka. Co więcej, od połowy roku ma ruszyć całkowicie elektroniczny system wymiany informacji z ZUS o wystawionych zwolnieniach lekarskich, a ciągle nie wiemy, jak to ma być zorganizowane od strony pracodawcy, aby nie narażał się on na niemałą odpowiedzialność przewidzianą w przepisach o ochronie danych osobowych.

Interes pracodawcy

– W zasadzie dla pracodawców byłoby lepiej, gdyby zmiany w kodeksie pracy w ogóle nie weszły w życie, bo zaostrzają ogólne przepisy zawarte w unijnej regulacji – komentuje Grzegorz Nowaczek, adwokat w kancelarii Clifford Chance. – Projektowane regulacje k.p. mogą istotnie ograniczyć możliwość przetwarzania danych w oparciu o zgodę pracownika oraz uzasadniony interes. Moim zdaniem taki restrykcyjny kierunek zmian jest niewłaściwy, utrudni funkcjonowanie pracodawcom i obniży atrakcyjność inwestycyjną w Polsce dla inwestorów z niektórych branż (w szczególności finansowej i usługowej), dla których kwestia sprawdzenia uczciwości personelu ma zasadnicze znaczenie, bo w większości krajów UE pracodawcy będą związani wyłącznie podstawowymi wymogami wynikających z RODO (które i tak zapewniają wysoki standard ochrony danych).

Dominika Dörre-Kolasa - radca prawny, partner w Kancelarii

Spóźnienie z ustawą wprowadzającą unijne przepisy o ochronie danych osobowych do kodeksu pracy – jeśli nawet nastąpi – nie będzie duże. Jak na razie panuje ogromny chaos, bo przedsiębiorcy muszą się wczytywać w najnowszą wersję nowelizacji. Pojawiła się bez żadnych zapowiedzi tuż przed Wielkanocą i jest znacznie obszerniejsza od pierwotnego projektu, bo ma aż 850 stron. Przedsiębiorcom pozostaje więc kierować się zdrowym rozsądkiem i intuicją prawników. Tym bardziej że nowelizacja wprowadzająca RODO do kodeksu pracy i innych ustaw nie przewiduje żadnych przepisów przejściowych. Ze względu na te spóźnienia, jeśli nowy organ nadzoru zdecyduje się na karanie przedsiębiorców za niedopełnienie nowych obowiązków ochrony danych osobowych, będą mocne podstawy, by kwestionować takie kary.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL