Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Internet

Za rozpowszechnianie fake newsa trudno ukarać

Samo pisanie fałszywych treœci nie podlega karze. Tylko skutki takiej informacji mogš rodzić odpowiedzialnoœć.

W debacie publicznej coraz częœciej pojawia się termin „fake news". To wiadomoœć majšca wprowadzić w błšd. Powstajš i rozchodzš się głównie w sieci. Media z przeciwnych stron barykady oskarżajš się o ich rozpowszechnianie. Niektórzy grożš nawet pozwami czy zgłoszeniem do prokuratury. Tyle że samo rozpowszechnianie nieprawdy nie jest karalne.

Dr Krzysztof Szczucki z Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje, że odpowiedzialnoœć mogš jednak rodzić skutki rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Nie oznacza to więc, że kłamstwo nie rodzi odpowiedzialnoœci.

Liczy się skutek

– Prawda jest oczywiœcie wartoœciš bardzo ważnš, jednak nie zawsze prawo karne najlepiej jš chroni – zauważa Szczucki. – Gdyby jednak taka fałszywa informacja wywołała zamieszki lub panikę, to sprawca może odpowiadać za narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia ludzi, jeœli wykaże się zwišzek między działaniem a niepokojami społecznymi.

Fałszywa informacja może też obrażać jednostkę (zniesławienie z art. 212–213 kodeksu karnego) lub grupę (art. 257 k.k. – przestępstwo nienawiœci). Wymagane jest wykazanie umyœlnoœci działań sprawcy.

– Możliwe jest też uznanie fake newsa za podżeganie do przestępstwa – dodaje dr Szczucki. – Trzeba jednak udowodnić, że sprawca chciał nakłonić konkretnš osobę do konkretnego czynu.

Adwokat Andrzej Michałowski zwraca uwagę na problem egzekwowania przepisów.

– W internecie łatwo rozpowszechniać treœci anonimowo. Podmioty majšce możliwoœć identyfikacji autora często zasłaniajš się ochronš danych osobowych – mówi.

Często jedynym rozwišzaniem jest więc zgłoszenie sprawy do prokuratury, która ma prawo zmusić je do ujawnienia tożsamoœci sprawcy. Wtedy można dochodzić odpowiedzialnoœci cywilnej.

Nowy problem

Trudno jednak ukarać autora fałszywej informacji politycznej. Problem staje się coraz poważniejszy, co pokazało referendum w sprawie brexitu czy wybory prezydenckie w USA. Dlatego pojawiajš się propozycje prawnego uregulowania tej kwestii. Niemcy planujš obłożyć karš za rozpowszechnianie fake newsów portale społecznoœciowe. Z kolei działacze łódzkiego Komitetu Obrony Demokracji dyskutujš nad koniecznoœciš wprowadzenia przepisów penalizujšcych tzw. kłamstwa polityczne. Także Dominik Tarczyński, poseł PiS, który niedawno sam padł ofiarš fake newsa, zapowiedział złożenie projektu ustawy wprowadzajšcej karę za nie.

Nie wszystkim podobajš się takie pomysły.

– Z wprowadzeniem odpowiedzialnoœci karnej za fake newsy wišże się nieproporcjonalnie duże ryzyko ingerencji w swobodę wypowiedzi – mówi Dorota Głowacka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Niewštpliwie fake news jest formš nadużycia wolnoœci słowa i należy mu przeciwdziałać, ale penalizowanie go to rozwišzanie zbyt drastyczne i niekoniecznie najskuteczniejsze – dodaje. Š?

Zdaniem Doroty Głowackiej lepsze efekty niż sankcje prawne przyniesie m.in. edukacja społeczeństwa w zakresie odróżniania informacji fałszywych, weryfikowanie treœci w mediach (tzw. fact checking) czy piętnowanie autorów fake newsów przez œrodowisko.

Prof. Wiesław Godzic, medioznawca z Uniwersytetu SWPS, dodaje, że fake newsy, o których tyle się dziœ mówi, to po prostu nierzetelne materiały prasowe. – W tym sensie nie sš one niczym nowym – choć zjawisko to nasiliło się ostatnio, bo informacji jest coraz więcej. Zwykle nie sš to intencjonalnie fałszywe treœci, bo to łatwo sprawdzić. Chodzi bardziej o to, że urywa się komentarz, zmienia kontekst i przez to przedstawia niepełny obraz rzeczywistoœci. Przyczynš jest brak sięgania do Ÿródeł. Szczególnie ma to znaczenie przy opieraniu się na informacjach w obcym języku, zwłaszcza jeœli jest on egzotyczny i mało znany. Nie pyta się ekspertów, specjalistów, lekceważy autorytety, nie weryfikuje informacji – tłumaczy Godzic.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Michał Zaremba, Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego

Generalnie rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji nie jest karalne. Istnieje koncepcja tzw. rynku idei, z którego wiadomoœci gorsze wypierane sš przez te lepsze. Jest jednak wiele sytuacji, w których publikowanie fałszywych treœci może rodzić odpowiedzialnoœć. To naruszenie dóbr osobistych, ale także różne formy kłamstwa historycznego – negowanie Holokaustu. Karane ma też być przypisywanie narodowi polskiemu udziału w zbrodniach hitlerowskich. Poważne konsekwencje rodzi także wprowadzanie klientów w błšd. Ochronie podlegajš też informacje o rynkach finansowych. Tam podanie nieprawdy słono kosztuje. Z kolei Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji może nakładać na media kary za nierzetelne materiały.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL