Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Mordercy Bohdana Piaseckiego uchodzš

zbiory rodziny Piaseckich
8 grudnia 1958 roku w Warszawie odnaleziono ciało porwanego i zamordowanego w styczniu 1957 roku licealisty Bogdana Piaseckiego, syna Bolesława, szefa powojennego Stowarzyszenia „Pax”.

Przypominamy tekst z 2007 roku.

Ta œmierć wstrzšsnęła opiniš publicznš w Polsce. Makabryczny mord dokonany na pierworodnym synu założyciela PAX nasuwał pytania o sprawców i powody ich działania. Przez wiele lat sprawa uprowadzenia i zabójstwa Bohdana Piaseckiego była jednak tematem tabu. Nie chcieli o niej mówić zarówno zamieszani w zbrodnię komuniœci, jak i œrodowiska kształtujšce opinie w III RP. Te ostatnie się obawiały, że ujawnienie, iż sprawcami zbrodni byli Żydzi, może rozbudzić w Polsce nastroje antysemickie.

8 grudnia 1958 roku dwóch robotników dokonywało rutynowej kontroli pomieszczeń sanitarnych w schronie przeciwlotniczym w wybudowanym niedawno budynku na al. Œwierczewskiego 82A w Warszawie (dzisiejsza al. Solidarnoœci, vis-a-vis gmachu sšdów). Podczas kontroli okazało się, że drzwi prowadzšce do jednej z ubikacji zostały zabite gwoŸdziami.

Zdziwieni robotnicy wyważyli drzwi. W maleńkim pomieszczeniu leżało zastygłe w przedœmiertnym przerażeniu, na wpół zmumifikowane drobne ciało. Z piersi wystawała drewniana rękojeœć sztyletu.

Sprowadzona na miejsce milicja od razu rozpoznała ubranie nieżyjšcego. Jesionkę w jodełkę i charakterystyczne zimowe buty z białymi sznurowadłami. Takie same rzeczy miał na sobie zaginiony dwa lata wczeœniej 15-letni uczeń Liceum œw. Augustyna na Mokotowie.

Miał na imię Bohdan i był synem człowieka przez niektóre kręgi znienawidzonego: Bolesława Piaseckiego, przewodniczšcego stowarzyszenia PAX, twórcy przedwojennego Obozu Narodowo Radykalnego. – Ojca natychmiast sprowadzono na miejsce. Nie miał żadnych wštpliwoœci, że to Bohdan – wspomina młodszy o dwa lata brat zamordowanego Jarosław Piasecki.

Potwierdził to wkrótce dentysta chłopca, który rozpoznał wstawione przez siebie plomby. W wyniku sekcji zwłok stwierdzono, że młody człowiek zmarł na skutek pchnięcia wojskowym nożem w lewe płuco (ostrze ominęło serce) i potężne uderzenie tępym przedmiotem w głowę. Zamordowany został najprawdopodobniej w dniu swojego porwania.

– To była jedna z największych afer PRL. Œledztwem, które było na bieżšco relacjonowane w gazetach, żyła cała Polska. Spektakularne, tajemnicze porwanie, a następnie bestialskie zabójstwo, i to w dodatku syna tak znanej postaci, było wydarzeniem bezprecedensowym – podkreœla prof. Peter Raina, autor kilku przemilczanych w latach 90. przez prasę ksišżek na temat œmierci Bohdana.

Do dzisiaj zbrodnia owiana jest tajemnicš. Pomimo trwajšcego kilkadziesišt lat œledztwa nie wiadomo na pewno, ani kto zlecił zabójstwo, ani kto zadał œmiertelny cios. Próżno również szukać wzmianki o tym największym politycznym morderstwie PRL w szkolnych podręcznikach. Bohdan, z przyczyn, o których póŸniej, został skazany na zapomnienie.

Koszmar zaczšł się 22 stycznia 1957 roku o godzinie 13.45. Do grupki wychodzšcych z budynku szkoły chłopców podszedł nieznajomy mężczyzna i zapytał, który z nich nazywa się Bohdan Piasecki. Następnie pokazał chłopcu jakšœ legitymację i zaprosił go do stojšcej w pobliżu taksówki. Po chwili Bohdan zniknšł we wnętrzu samochodu.

– Pamiętam wydarzenia tamtego dnia, jakby to było wczoraj. Jednego z kolegów Bohdana coœ tknęło i wrócił do szkoły. Ja miałem wtedy siedem lekcji, o jednš więcej niż Bohdan. Niestety, ten kolega, aby mnie zaalarmować, czekał, aż skończę zajęcia. W ten sposób straciliœmy cennš godzinę – opowiada Jarosław Piasecki.

Dowiedziawszy się, co się stało, pobiegł do domu, gdzie poinformował o wszystkim rodzinę. Zaniepokojony Bolesław Piasecki natychmiast zawiadomił o porwaniu milicję. Jeszcze tego samego dnia porywacze skontaktowali się z ojcem i za uwolnienie chłopca zażšdali okupu.

Rozpoczęła się gra rodem z amerykańskich thrillerów. Ludzie Piaseckiego jeŸdzili po mieœcie z torbš pieniędzy, podšżajšc za tajemniczymi wskazówkami pozostawianymi przez porywaczy w pudełkach od zapałek. W końcu po kilku dniach przestępcy zerwali kontakt.

– Dziœ już wiemy, że była to cyniczna gra. Bohdan nie żył, a porywacze po prostu znęcali się nad ojcem. Chcieli go upokorzyć. Kazali mu chodzić po mieœcie z rogami jelenia, stać na zimnie z gołš głowš. Aż trudno uwierzyć w takie okrucieństwo. To kolejny dowód, że mieliœmy do czynienia z zemstš – mówi prof. Peter Raina.

O tym, że motywem porwania i zabójstwa chłopca była zemsta na jego ojcu, nikt nie miał i nie ma wštpliwoœci. On sam pisał, że powodem œmierci syna była jego „działalnoœć polityczna”. Takš wersję przyjęły również prokuratura i SB, które rozpoczęły rozpracowywać œrodowiska jego przeciwników.

Wysuwano wówczas rozmaite teorie. Bohdana mieli porwać byli żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, rozłamowcy z PAX – na czele z Tadeuszem Mazowieckim (!) – zwykli bandyci, agenci obcego wywiadu, a nawet ojciec. Według ostatniej hipotezy Bolesław Piasecki miał upozorować uprowadzenie i wywieŸć syna za granicę.

Za najbardziej prawdopodobnš wersję wydarzeń uznano jednak, że chłopca uprowadziły osoby pochodzenia żydowskiego.Historyk IPN Jan Żaryn: – Co do tego nie ma wštpliwoœci. Ludzie ci nie bez powodu czekali aż do 1957 roku. Wczeœniej uważali, że Piasecki jest poza ich zasięgiem, że ma tak silne poparcie w Moskwie. Po 1956 roku uznali, że powišzania te osłabły. Był to również okres, gdy się wydawało, że Piasecki utraci kontrolę nad PAX. Mordercy postanowili go dobić.

Nie zdecydowali się jednak na zamordowanie samego Piaseckiego. Uznali, że dużo bardziej bolesnym ciosem będzie zabicie jego pierworodnego syna. I jasno dali do zrozumienia, kto zabił chłopca, nadajšc zabójstwu charakter mordu rytualnego: pozostawiony w ciele nóż, tajemnicze znaki wypalone we wnętrzu ubikacji.

– Bez odpowiedzi pozostaje jednak podstawowe pytanie: czy było to działanie oddolne szajki żydowskich ubeków i pospolitych przestępców, czy też rozkaz zapadł wyżej? Czy za zabójstwem stała tak zwana żydowska frakcja w MSW, na czele której stał wiceminister Antoni Alster? – mówi Żaryn.

Na „trop żydowski” prowadzšcych œledztwo naprowadziła osoba Ignacego Ekerlinga, złapanego przez ludzi Piaseckiego (milicja nie potrafiła tego zrobić) kierowcę taksówki, którš uprowadzono Bohdana. Szybko się okazało, że nie był on przypadkowym œwiadkiem przestępstwa, ale uczestnikiem spisku.

Ekerling, który wojnę przetrwał na terenie Zwišzku Sowieckiego, miał szerokie kontakty wœród mieszkajšcych wówczas w Warszawie Żydów. Przyjacielem jego szwagra Mieczysława Katza – byłego kierowcy KC PZPR – był łódzki przestępca Michał Barkowski (vel Robert Kalman).

To właœnie ten ostatni razem z byłym ubekiem Stefanem Łazorczykiem najprawdopodobniej porwali sprzed szkoły Bohdana. Miejsce zbrodni wybrał zaœ ich znajomy milicjant Adam Kossowski, który utrzymywał w domu na Œwierczewskiego 82A mieszkania operacyjne.

Milicja nie była jednak w stanie przesłuchać podejrzanych. Wszyscy po uprowadzeniu Bohdana Piaseckiego wyjechali za granicę. Większoœć znalazła się w Izraelu. – Uciec próbował również Ekerling, ale w ostatniej chwili dzięki stanowczej interwencji mojego ojca zawrócono go z granicy – mówi Jarosław Piasecki.

W marcu 1966 roku czołowy, powišzany wówczas œciœle z władzami, izraelski dziennik „Maariv” opublikował artykuł, w którym ogłosił, że „zabójcy syna polskiego polityka żyjš w Izraelu”. Autor tekstu nazwał zadŸganie 15-latka „zabójstwem politycznym” i zapowiedział, że w tej sytuacji PRL nie ma prawa występować o ekstradycję sprawców.

Czy członkowie szajki działali na własnš rękę? – Nie wykluczam, że otrzymywali pomoc z zagranicy. W tym kontekœcie warto przyjrzeć się działalnoœci zmarłego niedawno „łowcy nazistów” Szymona Wiesenthala – uważa Peter Raina. Chodzi o tajemniczš, założonš podobno przez niego organizację Nekama (po hebrajsku „zemsta”).

Jej członkowie mieli eliminować po wojnie niemieckich zbrodniarzy. Skšdinšd wiadomo, że Wiesenthal na stworzonej przez siebie „liœcie faszystów” umieœcił Piaseckiego, a częœć członków szajki porywaczy mogła mieć kontakty z Nekamš. – Próbowałem wyjaœnić ten trop. Ale pomimo wielokrotnych próœb Wiesenthal nie chciał się ze mnš spotkać – mówi Raina.

To, że komuniœci byli zamieszani w zbrodnię, nie ulega wštpliwoœci. – SB, prowadzšc œledztwo w sprawie Bohdana, robiła wszystko, żeby nie wyjaœnić tej sprawy. Pod pretekstem œledztwa zajmowała się raczej inwigilacjš œrodowisk, które były w jakiœ sposób powišzane z Piaseckim – podkreœla Jan Żaryn.

Nieudolnoœć (delikatnie mówišc) funkcjonariuszy jest porażajšca. Zacieranie œladów, ginšce dowody rzeczowe, zaskakujšce pomyłki w pisowni nazwisk, które nie pozwalały na identyfikację sprawców, były na porzšdku dziennym. Wydawało się, że doœwiadczeni ubecy i milicjanci tym razem popełniali szkolne błędy. Gdyby nie ludzie Piaseckiego, którzy na własnš rękę prowadzili dochodzenie, wiedza o kulisach tragedii byłaby jeszcze mniejsza.

W utrudnianie œledztwa zaangażowała się również partia. Gdy w 1959 roku do sšdu wniesiono akt oskarżenia przeciwko Ekerlingowi, reakcja władz była natychmiastowa. Oskarżenie wycofano z sšdu na polecenie premiera Józefa Cyrankiewicza i sekretarza KC PZPR Jerzego Albrechta.– Niewykluczone, że decyzja zapadła jeszcze wyżej. Zenon Kliszko powiedział mi kiedyœ, że podjšł jš sam Gomułka. Rzekomo proces ten miał być szkodliwy dla PRL – opowiada Jarosław Piasecki. Społecznoœć żydowska w Polsce i na œwiecie zorganizowała wówczas głoœnš akcję protestacyjnš przeciwko procesowi Ekerlinga, uznajšc go za „akt antysemityzmu”. Oskarżenie nigdy już nie trafiło do sšdu i Ekerling do końca życia pozostał bezkarny.

Zemsta na ojcu. Ale za co? Autor wspomnianego wyżej artykułu dziennika „Maariv” stwierdził, że chodziło o „skrajny antysemityzm” Bolesława Piaseckiego i zbrodnie, jakich rzekomo miał się dopuœcić na Żydach przed i w trakcie wojny. W kontekœcie tym wymieniano m.in. bójkę, do jakiej doszło w 1937 roku pomiędzy bojówkami ONR i Bundu podczas pierwszomajowej manifestacji na ul. Smoczej w Warszawie. Zginęła wówczas oœmioletnia żydowska dziewczynka.

Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że przyczyny morderstwa należałoby szukać w wydarzeniach, do których doszło podczas wojny w lasach Podlasia. Czy rzeczywiœcie kierowane przez Piaseckiego Uderzeniowe Bataliony Kadrowe dokonały jakiejœ „antysemickiej zbrodni”?

– Nic takiego nie miało miejsca – odpowiada historyk Kazimierz Krajewski, autor monografii tej formacji. – Jeżeli z ręki żołnierzy UBK zginęli Żydzi, to nie dlatego, że byli członkami okreœlonego narodu, ale dlatego, że walczyli w sowieckich oddziałach partyzanckich – podkreœlił, dodajšc, że w szeregach UBK również byli Żydzi.

Niewykluczone więc, że mordercy Bohdana mœcili się właœnie za tamte wydarzenia. Częœć członków sowieckich band po tym, jak Polska dostała się pod kolejnš okupację, wstšpiła bowiem do UB. Byli partyzanci i ubecy mieli również wraz z Wiesenthalem zakładać Nekamę.

Zabójstwo Bohdana Piaseckiego zawsze było tematem niewygodnym. Komuniœci, którzy byli zamieszani w sprawę, z oczywistych względów nie chcieli, aby była ona nagłaœniana. Temat ten „nie leżał” œrodowisku, które w III RP kształtowało opinię publicznš. – Piasecki i jego działalnoœć jest dla tych ludzi złem absolutnym. Nie zależy im więc specjalnie na tym, żeby robić z niego męczennika – podkreœla Jan Żaryn.

Peter Raina: – Kluczem do zrozumienia tego faktu jest narodowoœć sprawców. To, że byli Żydami, nie pasuje do pewnej wizji œwiata. Kiedy napisałem pierwszš ksišżkę o Bohdanie, mnie też, chociaż jestem Hindusem, oskarżono o „polski antysemityzm”. Zbrodnia, niezależnie czy popełnił jš Polak, Chińczyk, Żyd czy Niemiec, pozostaje jednak zbrodniš.

W 1991 roku Antoni Macierewicz przekazał rodzinie częœć dokumentów dotyczšcych sprawy. Brat zamordowanego nadal stara się wyjaœnić, kto zlecił zabójstwo.

– Mój ojciec usiłował to zrobić do końca życia. Potem ja przejšłem to zadanie. Niestety, mimo że po 1989 roku w naszym kraju dokonało się tyle wspaniałych zmian, nadal nie otrzymałem kluczowych dokumentów. Dokumentów, które mogš nas zbliżyć do wyjaœnienia zagadki. Już półtora roku temu zwróciłem się do IPN o te akta, ale nadal mi ich nie udostępniono – podkreœla Jarosław Piasecki.

Pracownicy Instytutu mówiš jednak, że dokumenty te jeszcze do niedawna znajdowały się w zbiorach zastrzeżonych, i zapewniajš, że niedługo trafiš do rodziny. – Aż trudno uwierzyć, że przez tyle czasu były utajnione! Pół wieku po dokonaniu zbrodni wielu ludziom najwyraŸniej nadal zależy, żeby jej sprawcy nie zostali ujawnieni! – mówi brat zamordowanego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL