Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Chłop potęgš jest i basta!

Władysław Hańcza jednš z najciekawszych ról zagrał w 1972 r. w filmowej adaptacji „Chłopów” Reymonta. Jego serialowy Maciej Boryna – pomimo niskiego urodzenia – ma więcej wspólnego z postawš zaœciankowego szlachcica niż z potocznym wyobrażeniem polskiego chłopa.
EAST NEWS
Władysław Hańcza zamiast œwietlanej przyszłoœci dziedzica łódzkich fabrykantów wybrał niepewny zawód aktora. Miał arystokratyczny wyglšd i sposób bycia, często grał postaci z wyższych sfer. Ale największš sławę przyniosły mu filmowe role chłopów.

„Wszyscy na planie [ťSamych swoichŤ] widzieli, że – mówišc obrazowo – Kowalski chłopem jest, a Hańcza chłopa udaje. Starał się mówić kresowš gwarš, ale nie wychodziło. Kiedy więc po ostatnich zdjęciach musiał iœć do szpitala na zabieg, Chęciński skwapliwie skorzystał z jego nieobecnoœci. Zatrudnił Bolesława Płocińskiego, który podłożył głos pod Kargula (...). Za to kiedy siedem lat póŸniej zaczynali zdjęcia do ťNie ma mocnychŤ, Hańcza, który nie przywykł do porażek, postawił warunek, że zagra, jeœli Kargul będzie mówił jego głosem". I tak się stało. Był wówczas 1974 r. Władysław Hańcza zdšżył jeszcze zagrać w „Kochaj albo rzuć" – ostatniej częœci trylogii Sylwestra Chęcińskiego, która swš premierę miała w 1977 r. Tego samego roku, 19 listopada, Hańcza zmarł. I choć wystšpił w ponad 40 filmach i serialach telewizyjnych, to widzowie – także współczeœni – znajš go z kilku ról, ale za to wybitnych. Najważniejszš spoœród nich była postać Władysława Kargula.

Kargul, podejdŸ no do płota!

Kiedy w połowie lat 60. Sylwester Chęciński postanowił wyreżyserować „Samych swoich" (premiera odbyła się w 1967 r.), wiedział, że potrzebuje dwóch wyjštkowych aktorów do stworzenia ekranowego duetu. Jak czytamy u Dariusza KoŸlenki w ksišżce „ťSami swoiŤ. Za kulisami komedii wszech czasów" (Fabuła Fraza 2016), reżyser „od poczštku stawiał na Hańczę. Był tak pewny swojej decyzji, że przy obsadzie Kargula nikogo innego nie brał pod uwagę. To właœnie do Hańczy dopasowywani byli inni aktorzy". Komedia opowiadajšca o losach kresowiaków, powojennych tułaczy, których przesiedlano na tzw. Ziemie Odzyskane, opierała się na codziennych waœniach sšsiadujšcych ze sobš rodów i odmiennych osobowoœciach głównych bohaterów: „Pawlak to mały zadziora, wulkan energii, więc szukałem kogoœ większego, spokojniejszego, kogoœ, kto stworzyłby dla niego idealne otoczenie" – podkreœlał po latach reżyser.

Nie wszyscy podzielali zdanie Chęcińskiego co do obsadzenia Hańczy w roli Kargula. Jerzy Janeczek, filmowy Witia Pawlak, wspominał: „Nie tylko ja, cała ekipa podchodziła do niego sceptycznie, wszystkim nam się wydawało, że Kargul to powinien być chłop z krwi i koœci, prawdziwy chłop zza Buga. Hańcza grywał głównie szlachciców albo arystokratów, co więcej, sam wyglšdał i zachowywał się jak arystokrata. Czarne buty z białymi noskami, albo odwrotnie, już nie pamiętam, nieodłšczny szaliczek, kapelusz, rękawiczki. Nie był wylewny, na planie zawsze trzymał się z boku, żył w swoim œwiecie".

Dzięki zderzeniu Wacława Kowalskiego z Władysławem Hańczš powstał nasz rodzimy „Flip i Flap", duet porównywalny z tym stworzonym przez Olivera Hardy'ego i Stana Laurela. Mamy więc wybuchowego i nieprzewidywalnego Pawlaka, dla którego przeciwwagš jest podejrzliwy, mrukliwy i spoglšdajšcy spode łba Kargul. Sylwester Chęciński tak opowiadał o tym duecie: „Hańcza był dystyngowanym facetem, człowiekiem dbajšcym o maniery, o nieskazitelnš elegancję. Starszy pan z kolorowymi fularami. U Wacka [Kowalskiego, filmowego Kazimierza Pawlaka] wszystko było na wierzchu, cała spontanicznoœć, emocje". A że na planie między oboma aktorami iskrzyło, to owa rywalizacja doskonale przełożyła się na relacje między bohaterami. Wacław Kowalski tak bardzo chciał dorównać Hańczy, że go... przewyższył. W efekcie to on skradł serca widzów.

A jednak gdy na poczštku 1972 r. powstawał 13-odcinkowy serial „Chłopi" (reż. Jan Rybkowski) na podstawie powieœci Władysława Reymonta, to właœnie Hańcza zagrał głównš rolę męskš. Jego Maciej Boryna – pomimo niskiego urodzenia – ma więcej wspólnego z postawš zaœciankowego szlachcica niż z potocznym wyobrażeniem polskiego chłopa, choćby i najbogatszego we wsi. Serial tak bardzo spodobał się widzom, że 7 grudnia 1973 r. swš premierę miała jego kinowa wersja – blisko trzygodzinny film „Chłopi" składajšcy się z dwóch częœci zatytułowanych „Boryna" i „Jagna".

Przeciwwagš dla ról chłopów sš wybitne kreacje Hańczy w filmach Jerzego Hoffmana. Już po sukcesie „Samych swoich" wystšpił w epizodycznej roli starego szlachcica Nowowiejskiego w „Panu Wołodyjowskim" (1969 r.; w serialu postać pojawia się częœciej, a dzięki Hańczy emanuje dumš i dostojeństwem). W 1974 r. premierę miały dwa ważne filmy: wspomniana wyżej kontynuacja „Samych swoich", czyli „Nie ma mocnych", oraz ekranizacja Sienkiewiczowskiego „Potopu". Tym razem Hoffman obsadził Hańczę w roli księcia Janusza Radziwiłła. Postać niejednoznacznš, rozdartš i tragicznš Hańcza zagrał brawurowo, budujšc dostojnego męża stanu, który dokonał błędnego wyboru politycznego. Scena œmierci księcia należy do najwybitniejszych w historii polskiego kina.

Popularnoœć Hańczy osišgnęła wówczas apogeum, choć aktor jakoœ szczególnie o niš nie zabiegał. Jak wyznał w jednym z wywiadów: „Gram w filmie bynajmniej nie ze względu na zarobki. Mnie raczej chodzi o pewien zapis siebie, o przekaz. Chciałoby się przecież w tym zawodzie coœ po sobie zostawić. A film i telewizja dajš takš szansę". Słowa te wypowiedział aktor z kilkudziesięcioletnim doœwiadczeniem... teatralnym. Bo trzeba pamiętać, że tak naprawdę to scena była żywiołem Hańczy.

Sceniczny transformacjonizm

Tak okreœlany sposób gry polega na „zasłonięciu siebie" kreowanš postaciš, przemianie zewnętrznej za pomocš starannej charakteryzacji, przede wszystkim zaœ na wniknięciu w psychikę i osobowoœć bohatera. Hańcza w pracy na scenie wykorzystywał transformacjonizm. „Należę do tych aktorów, których prawdziwej twarzy, bez szminki, publicznoœć prawie nie zna, grywam bowiem role charakterystyczne i to nie tylko obecnie, ale zawsze, od poczštku mojej pracy aktorskiej" – powiedział w wywiadzie dla „Stolicy". Warto też podkreœlić, że „oprócz wspaniałych warunków scenicznych atutem Hańczy był nienaganny aktorski warsztat, wsparty inteligencjš i wykształceniem. Intelekt dawał mu, jak pisał historyk teatru Stanisław Marczak-Oborski, ťumiejętnoœć wydobycia w sposób jemu tylko właœciwy ironicznych podtekstów dialoguŤ. Jego biografowie przekazali też œwiadectwo umiejętnoœci wypowiadania kwestii zabarwianych sarkazmem, specyficznym poczuciem humoru" (za: www.culture.pl). Wszystkie te atuty, o których wspominała także sama Nina Andrycz – „słuszny wzrost i ładna budowa ciała, po drugie charakterystyczny, łatwo wpadajšcy w ucho timbre głosu, po trzecie wyrazista dykcja i wreszcie fluid męskoœci, zdrowej, zadowolonej ze œwiata i siebie" – Hańcza przez pół wieku wykorzystywał zarówno na planach filmowych, jak i na deskach teatrów.

Gdy urodził się 18 maja 1905 r. w rodzinie łódzkich fabrykantów, nikt z bliskich nie przypuszczał, że zostanie aktorem. Był synem włókienniczego potentata Władysława Tosika i Karoliny z domu Chanieckiej. Karierę fabrykanta miał więc na wycišgnięcie ręki, tym bardziej że na poczštku XX w. ta gałšŸ przemysłu dynamicznie się rozwijała. Po zdaniu matury w 1924 r. wybierał się nawet na studia inżynierskie w Belgii. Na przeszkodzie stanęły jednak sprawy rodzinne. Władysław Tosik, bo tak nazywał się Hańcza przed zmianš nazwiska w latach 30., udał się do Poznania, gdzie rozpoczšł studia filozoficzne i polonistykę. W pierwszych latach intensywnie działał w studenckim ruchu kulturalnym, był m.in. prezesem Koła Polonistów. „Organizował odczyty na temat sztuki, a także nawišzywał kontakty i znajomoœci z poznańskim œwiatem artystycznym. Z tego czasu datujš się jego zwišzki i przyjaŸnie z pisarzem Emilem Zegadłowiczem oraz wybitnš aktorkš Stanisławš Wysockš. Studia polonistyczne przerwał w 1927 r., zapisał się bowiem do Szkoły Dramatycznej działajšcej przy poznańskim teatrze i prędko znalazł się na jego scenie" (cyt. jw.).

Debiutował w 1927 r. rolš Hermesa w „Nocy listopadowej" Stanisława Wyspiańskiego (choć nie było go w oficjalnej obsadzie). Szybko doceniono jego zdolnoœci: już w kolejnym sezonie trafił do zespołu poznańskiego teatru. W tym czasie na afiszu po raz pierwszy pojawiło się jego nazwisko (wcišż jeszcze: Władysław Tosik) – zagrał Makdufa w „Makbecie". Studia w poznańskiej szkole teatralnej zakończył eksternistycznym egzaminem przed komisjš ZASP. W 1930 r., po krótkiej służbie wojskowej, zaangażował się na jeden sezon do Teatru Polskiego w Katowicach. Wystšpił na tej scenie jako Nurek w „Przeprowadzce" Karola Huberta Rostworowskiego i Dock Berney w komedii „Papa kawaler" Carpentera. W kolejnych latach grał na scenach teatrów w Toruniu, Ciechocinku i rodzinnej Łodzi (właœnie tu, w spektaklach reżyserowanych przez Leona Schillera, w wystawionym w Teatrze Miejskim „Kordianie" zagrał Nieznajomego, a w inscenizacji „Nie-Boskiej komedii" Krasińskiego wcielił się w postać Pankracego).

Tuż przed wybuchem wojny znalazł angaż w Warszawie – jego nazwisko trafiło do opublikowanego w lipcu 1939 r. w stołecznej prasie spisu artystów przyjętych do Teatru Narodowego na sezon 1939/1940. Zdšżył zagrać tu tylko jednš rolę: w „Babie-dziwo" Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej na scenie Teatru Nowego znajdujšcego się w kompleksie Opery Warszawskiej i Teatru Narodowego. Sztukę wystawiono tylko trzy razy, ponieważ 6 wrzeœnia 1939 r. Teatr Nowy oraz Teatr Narodowy spłonęły po niemieckich nalotach. Jak czytamy w biogramie artysty na stronie www.culture.pl, Hańcza okupację przeżył w Warszawie. Nie uczestniczył w jawnym życiu teatralnym, występował w konspiracyjnych programach poetyckich, na co dzień pracujšc jako magazynier i konwojent. Przeżył powstanie warszawskie, a po kapitulacji wywieziono go do obozu pracy w Cottbus.

Po powrocie do Polski w 1945 r. zaangażowany został do zespołu Teatru Wojska Polskiego w Łodzi, najważniejszej w tym czasie polskiej sceny (zagrał wówczas – korzystajšc ze swoich wokalnych umiejętnoœci – Bardosa w „Krakowiakach i Góralach", legendarnym przedstawieniu Leona Schillera). Spędził w Łodzi jedynie rok, aby w sezonie 1946/1947 zaangażować się do krakowskiego zespołu Miejskich Teatrów Dramatycznych. Tu zagrał œwietnš rolę Księdza Jana w „Bezdrożu miłoœci" Jerzego Zawieyskiego, wcielił się w Kajfasza w „Judaszu z Kariothu" Karola Huberta Rostworowskiego, a także w Praesesa z „Chorego z urojenia" Moliera (role z Teatru im. Juliusza Słowackiego). Na krótko powrócił do łódzkiego Teatru Wojska Polskiego, aby w 1948 r. ostatecznie osišœć w Warszawie. Od tej pory był już do końca życia artystš scen stołecznych, z nielicznymi wyjštkami reżyserskich prac w teatrach pozawarszawskich („Fircyk w zalotach" Zabłockiego wystawiony w Olsztynie w roku 1950, a jeszcze wczeœniej reżyseria „Komedianta" Władysława Bodnickiego w krakowskim Starym Teatrze w roku 1947). Od 1948 r. aż do œmierci macierzystš scenš Władysława Hańczy był warszawski Teatr Polski.

Rozważny i romantyczny

Historycy teatru podkreœlajš, że „aktorstwo Hańczy w tym dojrzałym okresie życia i twórczoœci dzieli się na dwa zasadnicze nurty". Pierwszy to nurt romantyczny. Z pewnoœciš mieœci się w nim rola Senatora w „Dziadach", przedstawieniu w reż. Aleksandra Bardiniego z 1955 r., studium pozornej sprzecznoœci „między dobrze ułożonym dworakiem, pysznym, lecz uprzejmym dygnitarzem, a bezwzględnym mordercš i intrygantem" – jak komentował tę rolę Jan Szczawiński. W tym samym romantycznym nurcie należy umieœcić rolę Alessandra Medici z „Lorenzaccia" de Musseta (przedstawienia również z 1955 r.), „pełnokrwistego i nienasyconego, opanowanego zupełnie przez wieloraki głód swego potężnego ciała", jak pisał o tej roli Mieczysław Brahmer.

W tym samym nurcie mieszczš się: rola Botwela w „Marii Stuart" Słowackiego z 1958 r., tytułowa postać z „Króla Leara" Szekspira zagrana przez Hańczę w Teatrze Polskim w 1962 r., Borysa Godunowa z dramatu Puszkina wystawionego w 1963 r. i póŸniejsza o rok postać Księdza w Mickiewiczowskich „Dziadach", a także Derwid z wystawionej w 1968 r. na scenie Polskiego „Lilli Wenedy" Słowackiego.

Role układajšce się w drugi nurt jego aktorstwa to niewštpliwie efekt występów na scenie poznańskiego teatru, suma doœwiadczeń zdobytych w pracy nad postaciami odległymi od romantycznej koturnowoœci. Sš wœród tych „pozaromantycznych" ról wnikliwe studia ludzkiej osobowoœci, m.in. Cabot z wystawionego w 1961 r. „Pożšdania w cieniu wišzów" O'Neilla, zagrany w roku 1963 Fiodor Karamazow z adaptacji „Braci Karamazow" Dostojewskiego. Ale też Edward Teller z „Przesłuchania J.R. Oppenheimera" (Hańcza także reżyserował to przedstawienie) – opisany przez Stefana Treugutta jako „nerwowy intelektualista, człowiek o niezmiernie aktywnym, precyzyjnym życiu umysłowym" oraz grany w 1972 r. z okazji jubileuszu 45-lecia pracy artystycznej Ojciec w „Złodzieju" – „postać serdeczna, ciepła i głęboko ludzka, pełna wewnętrznej prawdy w każdym słowie i geœcie" – jak pisała Barbara Osterloff (za: www.culture.pl). Ostatniš rolš Władysława Hańczy był Matwiej w sztuce Wasilija Szukszyna „Przy pełni księżyca". Premiera spektaklu odbyła się w Teatrze Polskim 3 lipca 1977 r., na kilka miesięcy przed œmierciš artysty.

Życie osobiste aktora zazwyczaj musi ustšpić pierwszeństwa scenie. Nie inaczej było w przypadku Władysława Hańczy. Pierwsze małżeństwo z aktorkš Helenš Chanieckš (jeszcze w latach 30. XX w.) szybko się rozpadło. Nie pomogły nawet narodziny syna, także Władysława. Jeszcze przed II wojnš Hańcza poœlubił niezwykle popularnš aktorkę Barbarę Ludwiżankę – byli małżeństwem do œmierci Hańczy w 1977 r., nie mieli dzieci. W 1966 r. aktora dotknęła straszliwa tragedia: zmarł jego 34-letni syn, który również był aktorem (pochowany został obok swej matki na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie). Władysław Hańcza zmarł nagle 11 lat póŸniej, tuż po powrocie z zagranicznej wycieczki. Spoczšł na Starych Powšzkach w Warszawie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL