Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Polski bój pod Lenino

Bitwa pod Lenino – przygotowanie artyleryjskie
Archiwum „Mówiš wieki”
Po zwycięskiej bitwie pod Kurskiem w lipcu 1943 roku Armia Czerwona przeszła do kontrataku. Wehrmacht ostatecznie utracił inicjatywę strategicznš. Wprawdzie stawiał jeszcze twardy opór, lecz nie był w stanie powstrzymać Rosjan.

13 paŸdziernika 1943 roku zwycięstwem wojsk niemieckich nad radziecko-polskimi zakończyła się bitwa pod Lenino. W rocznicę tego wydarzenia przypominamy fragment tekstu z archiwum "Rzeczpospolitej", z dodatku "Batalie największej z wojen".

 

W składzie sowieckiej 33. Armii gen. Wasilija Gordowa bioršcej udział w operacji orszańskiej znajdowała się polska 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Koœciuszki, dowodzona przez gen. Zygmunta Berlinga. Utworzona kilka miesięcy wczeœniej z zesłańców, którzy nie zdšżyli do armii gen. Andersa, jednostka była słabo wyszkolona, ale została rzucona na front, aby dostarczyć Stalinowi i komunistom ze Zwišzku Patriotów Polskich propagandowego argumentu, że sš Polacy, którzy chcš się bić z Niemcami u boku Armii Czerwonej. Choć „piastowskie” orzełki bez korony na czapkach koœciuszkowców nie przypominały przedwojennych, większoœć stanowisk dowódczych w dywizji obsadzali oficerowie oddelegowani z Armii Czerwonej (nierzadko majšcy polskie korzenie), a o „zaprawę ideologicznš” troszczyli się politrucy komuniœci, było to wojsko polskie. Dla wielu służba i walka w jego szeregach była jedynš szansš wyrwania się z sowieckiego jarzma i powrotu do ojczyzny.

 

Teren, w jakim miały nacierać dywizje 33. Armii był pocięty licznymi rzeczkami i strumieniami. W zwišzku z opadami deszczu w paŸdzierniku 1943 roku zamienił się w grzęzawiska, które nie nadawały się do użycia czołgów. Przeciwnikiem 33. Armii był niemiecki XXXIX Korpus z 4. Armii, który bronił rubieży o głębokoœci 5 – 7 km. Siły niemieckie liczyły ok. 20 tys. żołnierzy. Gen. Gordow miał przełamać niemieckš obronę na odcinku 5 km. W centrum natarcia szła polska dywizja, liczšca 12 400 żołnierzy. Miała pokonać dolinę rzeczki Mierei o szerokoœci 150 – 200 metrów i wyprzeć Niemców z okolicznych wzgórz.

 

Gen. Berling zdecydował, że w pierwszym rzucie będš nacierały 1. i 2. Pułk Piechoty, a w drugim 3. pułk. Plan zakładał, że czołowe bataliony przełamiš niemieckš obronę na pierwszej rubieży, a następnie, współdziałajšc z sšsiednimi jednostkami sowieckimi, zajmš kolejne pasy umocnień. W drugiej fazie natarcie miały wspierać czołgi.

 

12 paŸdziernika 1943 roku ze względu na mgłę uderzenie zostało przesunięte o godzinę. Poprzedziło je przygotowanie artyleryjskie. Stefan Rutkowski zanotował: „O godz. 9.20 ognista salwa katiusz daje sygnał do rozpoczęcia ogólnego artyleryjskiego przygotowania natarcia. Ogromny huk setek dział wstrzšsa powietrzem i przechodzi w nieprzerwane ogłuszajšce dudnienie”. Z kolei oficer polityczny Włodzimierz Sokorski pisał: „Ogień jest huraganowy. Ostre błyski œwiateł i œwist pocisków.

 

Nikt nic nie mówi. Żołnierze kurczowo œciskajš broń. Mgła osiada na hełmach. (…) Nieprzyjaciel milczy. Po stronie niemieckiej nagle zapadła cisza”. O godz. 10 nawała ogniowa nagle ucichła na rozkaz gen. Gordowa. Do ataku zostało jeszcze pół godziny. W tym czasie oddziały niemieckiej 337. Dywizji Piechoty zdołały naprawić uszkodzone stanowiska obronne.

 

Przed walkš idšcych do ataku żołnierzy pobłogosławił w okopach kapelan 1. DP dywizji ksišdz Kubsz. Gen. Berling tak opisał to natarcie: „Znajdowałem się wówczas na punkcie obserwacyjnym na podstawie wyjœciowej między 1. a 2. pułkiem piechoty i z mocno bijšcym sercem i œciœniętym gardłem czekałem na sygnał do rozpoczęcia natarcia. Kiedy rakiety poszły w górę i oba pułki pierwszego rzutu podniosły się i ruszyły, (...) nie mogłem się opanować i poszedłem z pierwszymi falami natarcia do Mierei, by choć im pokazać, że jestem z nimi: Żołnierze szli wyprostowani do ataku, jak na defiladę. (...) Wrażenie było tak ogromne, że obserwatorzy radzieckiej artylerii, która wspierała natarcie koœciuszkowców, powyskakiwali w tym ogniu przed okopy, na przedpiersia, rzucajšc do góry czapki i krzyczšc w jakiejœ szaleńczej euforii: Niech żyjš Polacy!”.

 

Pierwszy ruszył batalion mjr. Lachowicza. Gdy żołnierze zbliżyli się do niemieckich pozycji, okazało się, że ogień artylerii wyrzšdził im niewiele krzywdy. W brawurowym ataku polscy żołnierze wyparli nieprzyjaciela z pierwszej linii okopów. W tym samym czasie skrzydłowe sowieckie dywizje nie zdołały przełamać obrony. Powstałe wybrzuszenie umożliwiło Niemcom wyprowadzenie kontrataku ze skrzydeł. Nie baczšc na to, gen. Berling nakazał zajšć wsie Trygubowa i Połzuchy z pomocš czołgów. Jednak bagnisty teren uniemożliwił ich użycie – wozy bojowe ugrzęzły w podmokłej dolinie Mierei.

 

Wykorzystujšc biernoœć sowieckiej 290. DP, nieprzyjaciel otworzył ogień na skrzydło atakujšcych Trygubowš polskich oddziałów. Batalion mjr. Lachowicza poniósł dotkliwe straty, ale ostatecznie miejscowoœć została opanowana. Polaków stale nękało niemieckie lotnictwo, a dziwnym trafem nad polem bitwy nie było sowieckich samolotów. Straty w 1. Pułku Piechoty sięgały 50 proc. stanów wyjœciowych. Nie pomogły wysiłki saperów, którzy zdołali przeprawić na drugi brzeg rzeki szeœć czołgów. Niemcy zaciekle kontratakowali i pomimo twardej polskiej obrony wieczorem odbili Trygubowš.

 

Podobnie zakończył się atak 2. pułku na Połzuchy. W trakcie akcji sowiecka artyleria pomyłkowo położyła ogień na zajęte przez Polaków niemieckie okopy. Pomimo strat pułk ok. 14 opanował wieœ. Nie na długo jednak, bo pod naporem niemieckim Polacy musieli się z niej wycofać. Nie pomogło wprowadzenie do walki odwodowego 3. pułku.

 

Pierwsza faza natarcia 33. Armii zakończyła się niepowodzeniem. Gen. Berling pisał: „Powtórzenie jej nazajutrz, w warunkach zasadniczych zmian we wzajemnym stosunku sił na naszš niekorzyœć, poniesienie dodatkowych strat i wydatkowanie poważnych iloœci œrodków walki, przeczyłoby zdrowemu rozsšdkowi i równałoby się przysłowiowemu trykaniu głowš w mur. Bez wprowadzenia zasadniczych zmian mogła być tylko mowa o utrzymaniu zdobytego terenu”. Pomimo sugestii polskiego dowódcy gen. Gordow nie zmienił planu.

 

13 paŸdziernika natarcie znowu poprzedziła nawała artyleryjska, tym razem 15-minutowa. O godz. 8 żołnierze poszli do ataku. Głównym zadaniem było odbicie wsi Połzuchy. Edward Flis relacjonował: „Padamy i podnosimy się znowu. Już nie myœlę o œmierci. Jest mi wszystko jedno, co będzie. Wystrzeliłem dwa bębny amunicji; został tylko jeden – 72 naboje. Nie wolno tego wystrzelić na wiatr. Wpadliœmy do okopów. Niemcy stłoczeni w rowie łšcznikowym uciekajš, niektórzy usiłujš wydostać się z okopów na powierzchnię, inni zaciekle strzelajš”.

 

Sowieckie dywizje nie rozpoczęły natarcia na swoich odcinkach. „Postanowiłem czekać na sšsiadów – wspominał gen. Berling. – Z mej strony była to już nieulegajšca wštpliwoœci niesubordynacja. Toteż kiedy osobiœcie przekazałem mój rozkaz Kieniewiczowi (zastępcy dowódcy 1. DP ds. liniowych, służšcemu wczeœniej w Armii Czerwonej – red.), był zaskoczony i zapewne kierowany życzliwoœciš – zwrócił mi uwagę, że to, co zarzšdziłem, jest zabronione i grozi mi za to sšd”.

 

Wieczorem 13 paŸdziernika 2. pułk zajšł ostatnim wysiłkiem Połzuchy.

Straty dywizji były bardzo duże. Do sztabu 33. Armii pojechał ppłk Sokorski, który zażšdał wycofania dywizji z frontu. Zdenerwowany krzyknšł do sowieckich oficerów: „Wy chcecie zniszczyć nam dywizję!”. W nocy z 13 na 14 paŸdziernika 1. DP została zluzowana przez Rosjan. Pod Lenino straciła 3054 poległych, rannych, zaginionych i wziętych do niewoli.

PaŸdziernik 2009

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL