Historia

Obóz w Gross-Rosen: Szczelina pełna zwłok

W obozie koncentracyjnym Gross-Rosen zginęło 40 tysięcy więźniów
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
W 77 lat po zakończeniu wojny ciągle odkrywane są przerażające tajemnice niemieckich obozów zagłady.

W szczelinie przeciwlotniczej, która znajdowała się na terenie byłego niemieckiego obozu Gross-Rosen (Rogoźnica), znaleziono szczątki ponad 30 więźniów. Naukowcy przypuszczają, że w tym miejscu może się znajdować znacznie więcej ofiar nazistowskich zbrodni. W październiku zostaną przeprowadzone kolejne prace poszukiwawcze.

Prace archeologiczne zostały przeprowadzone w poprzednim tygodniu. – Odkryto ok. 5 proc. długości szczeliny, która jest zasypana gruzem i ziemią. Szczątki znaleziono na przestrzeni ok. 60 metrów – opisuje nam prokurator Robert Janicki z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Wstrząsająca relacja świadka

Przed rozpoczęciem prac pracownicy muzeum, które znajduje się na terenie byłego obozu, otrzymali złożoną w Belgii relację jednego z więźniów obozu. Wynikało z niej, że przed ewakuacją w 1945 roku chorych lub skrajnie wycieńczonych więźniów, którzy byli niezdolni do marszu, oraz ciała zmarłych wrzucono do rowu przeciwlotniczego, następnie zasypano ziemią oraz gruzem skalnym. Ściany szczeliny obłożone były kamieniem. Wiodły do niej kamienne schody.

O pracach archeologicznych muzeum poinformowało pion śledczy IPN we Wrocławiu. Odbywały się one pod nadzorem prokuratora. – Znaleziono m.in. guziki, miskę, fragmenty obuwia, nie udało się niestety odnaleźć rzeczy, które pozwalają na identyfikację więźniów – dodaje prokurator Janicki.

Szczegółowe badania prowadzone będą przez naukowców z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu.

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia pion śledczy IPN we Wrocławiu rozpoczął śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych w latach 1940–1945 na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Instytut chce sprawdzić, czy żyją jeszcze sprawcy.

Obóz powstał w 1940 r. na terenie ówczesnej III Rzeszy około 60 km od Wrocławia. W 1944 r. nastąpiła rozbudowa obozu Gross-Rosen. Powstały liczne filie, których liczbę szacuje się na około 100. Zlokalizowane były one na terenie Dolnego Śląska, Sudetów i ziemi lubuskiej. – Ewakuacja obozu nastąpiła w początkach 1945 r., w obliczu zbliżającego się frontu. Miała tragiczny przebieg, bowiem z zimna, głodu, wycieńczenia oraz w egzekucjach zginęło tysiące więźniów – przypomina prokurator Janicki. W obozie macierzystym i jego filiach więziono łącznie 125 tys. więźniów, głównie Polaków, Rosjan i Żydów. Zginęło w nich około 40 tys. osób.

Prochy w Birkenau

To niejedyna tajemnica byłego obozu niemieckiego, która wychodzi na jaw wiele lat od zakończenia wojny. Kilka miesięcy temu ujawniliśmy, że na terenie tzw. małych ziemniaczarek przy byłym obozie Auschwitz II-Birkenau znaleziono miejsce, gdzie Niemcy wysypywali prochy ofiar. To niewielki, zrujnowany budynek ok. 100 metrów od obozu.

Murowany budynek „małych ziemniaczarek" wzniesiony został w 1943 r. Stoi kilkadziesiąt metrów od drutów byłego obozu Birkenau. W czasie wojny pełnił funkcję magazynu ziemniaczanego. W 2009 r. strawił go pożar.

Na wniosek krakowskiego prokuratora IPN Łukasza Gramza naukowcy pobrali z tego miejsca próbki, które potwierdziły obecność elementów organicznych, które zostały poddane działaniu wysokiej temperatury. Prawdopodobnie były to rozdrobnione kości.

Z relacji byłych więźniów wynikało bowiem, że Niemcy do utwardzania, wyrównywania lub osuszania terenu wokół obozu używali popiołów ofiar. Prace na terenie ziemniaczarki związane były ze śledztwem prowadzonym przez krakowski IPN. Dotyczy ono zbrodni nazistowskich popełnionych w Oświęcimiu od 1940 do 1945 r.

Jak ujawniliśmy w „Rzeczpospolitej", śledczy chcą też zbadać m.in. zakola Wisły, a także pobliskich stawów. To obszar ok. 100 hektarów. Podejrzewają, że i tam mogą znajdować się prochy spalonych w krematoriach obozu KL Birkenau.

IPN chce określić granice tego obszaru, tak aby w przyszłości miejsce to zostało upamiętnione.

Prokuratorzy planują przeprowadzenie badań geologicznych metodą nieinwazyjną. To istotne, bo środowiska żydowskie nie dopuszczają możliwości prowadzenia prac ziemnych w miejscach, gdzie znajdują się ludzkie szczątki. Jest to sprzeczne z zasadami judaizmu.

Tajemnice Treblinki i Sobiboru

Dzięki badaniom prowadzonym w ostatnich latach na terenie byłego obozu w Treblince udało się ustalić, że w miejscu tym Niemcy zamordowali 912 tys. osób.

Dzisiaj praktycznie nie ma śladu po tym obozie. Muzeum obejmuje nieogrodzony obszar kilkunastu hektarów. W 1964 r. powstał tam pomnik, w kolejnych latach ustawiono zaś kamienie z nazwami miejscowości i państw, z których do obozu przywożono Żydów. Dopiero od 2010 r. w miejscu tym znajduje się niewielki pawilon muzealny, w którym organizowane są wystawy i eksponowane przedmioty znalezione na terenie dwóch byłych niemieckich obozów.

Z kolei efektem badań prowadzonych na terenie byłego obozu zagłady w Sobiborze stało się odnalezienie masowych grobów, które zostały oznaczone i zabezpieczone w taki sposób, aby w to miejsce nie mogli wchodzić zwiedzający. Miejsce to zostało już wyłożone geowłókniną, na którą wysypano białe kamyczki.

Teren ten obejmuje obszar ok. 1,5 hektara (archeolodzy odkryli tam 20 dołów śmierci). Z badań prowadzonych przez historyków z lubelskiego muzeum na Majdanku wynika, że w Sobiborze Niemcy zamordowali ok. 171 tys. Żydów (z Holandii, Belgii, Francji, ZSRR, Austrii, Czech, Słowacji, Niemiec i Polski).

W czasie prac archeologicznych naukowcy znaleźli też fundamenty budynku – o długości 22 m i szerokości 10,8 m, w którym znajdowały się komory gazowe, a także prawdopodobnie budynek fryzjerni, w którym obcinano więźniom włosy. Natrafili również na wiele rzeczy osobistych ofiar, na tej podstawie niektóre z nich zostały zidentyfikowane. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL