Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

W getcie walczył nie tylko ŻOB

Wzięci do niewoli powstańcy z warszawskiego getta.
EAST NEWS
Z Mosze Arensem rozmawia Piotr Zychowicz (przypominamy tekst z kwietnia 2011 roku)

Zawsze mówiono mi, że powstanie w getcie warszawskim było dziełem lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB).

Mosze Arens:
Mnie też. I właœnie dlatego postanowiłem napisać ksišżkę, która przypomni œwiatu o zapomnianych prawicowych bohaterach zrywu sprzed 70 lat. Czyli bojownikach Żydowskiego Zwišzku Wojskowego (ŻZW). Niestety, ich udział w powstaniu był przez kilkadziesišt lat œwiadomie wymazywany z historii przez ich przeciwników politycznych. Myœlę jednak, że nadszedł wreszcie czas, aby przywrócić tym dzielnym ludziom miejsce należne im w historii.

Kto chciał, żeby o nich zapomniano?

Zacznijmy od tego, że o epopei ŻZW nie miał kto opowiedzieć. Paweł Frenkel i inni dowódcy organizacji zginęli podczas powstania lub zaraz po nim. W przypadku ŻOB było zupełnie inaczej. Choć Mordechaj Anielewicz zginšł w bunkrze na Miłej 18, to dwóch innych przywódców organizacji przeżyło – jego zastępca Antek Cukierman oraz Cywia Lubetkin. Bojowniczka, która póŸniej została jego żonš. To oni opowiedzieli œwiatu historię powstania.

I pominęli w niej rolę nielubianych prawicowców.

Oczywiœcie. Ich opowieœć była całkowicie jednostronna. Wyolbrzymiali rolę ŻOB i pomniejszali rolę ŻZW. Gdy Cukierman już mówił o zwišzku, to w sposób lekceważšcy. Jako o mało ważnej, podrzędnej grupce, która podczas walk nie odegrała większej roli. Cukierman i Lubetkin byli członkami młodzieżowej organizacji syjonistów socjalistów Dror. Anielewicz był zaœ członkiem Ha-Szomer Ha-Cair, również grupy mocno lewicowej. Podobnej proweniencji była większoœć innych dowódców i członków ŻOB. Organizacja uważała, że reprezentuje żydowski proletariat. Nie przez przypadek utrzymywała kontakty z prosowieckš AL. Jeden z dowódców grupy był zresztš otwartym komunistš.

A ŻZW?

To była zdecydowana prawica. Przywódcy zwišzku przed wojnš należeli do Bejtaru, młodzieżówki syjonistów rewizjonistów Włodzimierza Żabotyńskiego. Do organizacji należał m.in. Frenkel, który nawet zacišgnšł się do podziemnej prawicowej formacji Irgun walczšcej wówczas z Brytyjczykami i Arabami w Palestynie. W oczach bojowników ŻOB wszyscy ci ludzie byli obrzydliwymi reakcjonistami, z którymi nie chcieli mieć nic wspólnego. Rozmawiałem na ten temat z Markiem Edelmanem. On do końca życia uważał prawicowych Żydów z ŻZW za faszystów i bandytów.

Czy fakt, że w Izraelu przez pierwsze kilkadziesišt lat rzšdziła lewica, miał wpływ na wymazanie roli ŻZW?

Naturalnie. Cukierman i Lubetkin już w 1946 roku przyjechali do Palestyny. Opowiadali tam swojš historię, która wywołała olbrzymie zainteresowanie. Jednoczeœnie w Palestynie trwała zacięta rywalizacja między syjonistami rewizjonistami pod wodzš Menachema Begina a żydowskimi socjalistami pod wodzš Davida Ben Guriona. Toczyła się wówczas wojna o żydowskie dusze, o kształt przyszłego państwa.

Zakładam, że opowieœć o dzielnej ŻOB bardzo się Ben Gurionowi w tej walce przydała.

Rzecz jasna. A jednoczeœnie lewica nie miała najmniejszego interesu w tym, żeby nagłaœniać heroiczne czyny członków formacji ideowej, którš zwalczała. Walka ta zakończyła się zresztš dla lewicy sukcesem. Po 1948 roku, gdy powstał Izrael, socjaliœci rzšdzili krajem przez pierwsze 30 lat. Narracja ŻOB została wówczas implantowana w umysły ludzi, a pamięć o ŻZW skutecznie wyrugowana. Wzmianek o tej organizacji próżno było szukać w podręcznikach szkolnych, w ksišżkach czy gazetach. W efekcie, gdy pojedzie pan do Izraela i zapyta kogoœ na ulicy, kim był Mordechaj Anielewicz, każdy odpowie bez błędu. Nie ma u nas miasta, w którym nie byłoby ulicy jego imienia. A na nazwisko Paweł Frenkel ludzie tylko wzruszajš ramionami.

Podobnie jest w Polsce.

Nie jestem ekspertem w sprawach powojennej historii Polski, ale zakładam, że komunistyczne władze także nie były zainteresowane w przypominaniu heroizmu prawicowych Żydów. ŻOB była dla nich znacznie bardziej poprawna politycznie. Po powstaniu w getcie wielu bojowników ŻOB trafiło zresztš w szeregi AL. Wszyscy dowódcy ŻZW zostali zaœ zabici, a żołnierze się rozpierzchli.

To skšd wiadomo o walce tej formacji w powstaniu?

Choćby z raportów operacyjnych Jürgena Stroopa, SS-Gruppenführera, który zniszczył getto. Pisał on na przykład o głównej bitwie powstania na placu Muranowskim, gdzie Niemcom czoło stawili właœnie żołnierze ŻZW. Wywiesili oni nad placem dwie flagi: syjonistycznš – która stała się póŸniej flagš Izraela – oraz biało-czerwony sztandar Rzeczypospolitej. Te flagi były doskonale widoczne po aryjskiej stronie muru. Częœć najbardziej skrajnie nacjonalistycznej prasy podziemnej przyjęła to z oburzeniem, twierdzšc, że Żydzi nie majš prawa walczyć pod polskim sztandarem. Jak koniecznie chcš się bić, to niech to sobie robiš pod sztandarem komunistycznym. Ale większoœć prasy uznała te flagi za dowód braterstwa między Polakami i Żydami.

Gdy już mowa o tym braterstwie. Na ile silne były zwišzki między ŻZW a AK?

Takie zwišzki oczywiœcie były, ale nie aż tak bliskie, jak się to wielu ludziom wydaje. Tłumaczowi mojej ksišżki Michałowi Sobelmanowi wysłałem już dodatkowy rozdział napisany specjalnie do polskiego wydania „Flag nad gettem warszawskim" [ukaże się w czerwcu – przyp. red.]. Rozdział nazywa się „Polskie powišzania" i wszystko w nim dokładnie wyjaœniam. Wyglšda na to, że wiele opowieœci o zwišzkach ŻZW z AK – na przykład o awansowaniu poœmiertnym przez gen. Sikorskiego żydowskich oficerów WP poległych w getcie – powstało po wojnie na zamówienie reżymu komunistycznego, by podkreœlić zwišzki „polskiej reakcji" z żydowskš prawicš.

Ale w ŻZW byli przecież przedwojenni polscy żołnierze.

Tak, choć na przykład Paweł Frenkel i kilku innych dowódców nie służyło w Wojsku Polskim. Byli zaœ oczywiœcie oficerowie rezerwy oraz zwykli żołnierze, którzy przeszli przez polskš służbę zasadniczš. Obie organizacje, ŻOB i ŻZW, starały się nawišzać kontakty z polskim podziemiem, aby otrzymać od niego broń. Gen. Grot-Rowecki nie palił się jednak do dawania broni ŻOB, którš uważał za bandę komunistów. Z ŻZW było nieco lepiej. Sporo broni dostarczali członkowie wchodzšcych w skład ŻWZ organizacji PLAN i KB. Większoœć pistoletów i granatów organizacja po prostu kupiła na dworcach od niemieckich i włoskich żołnierzy, którzy wracali spod Stalingradu.

Wsparcie AK musiało chyba jednak być nie takie małe, skoro ŻZW walczył także pod polskš flagš.

Przede wszystkim żołnierze organizacji mieli nadzieję, że jak Polacy zobaczš swojš flagę, przyłšczš się do powstania i ogarnie ono całe miasto. Ale naturalnie nie można zaprzeczyć, że ci ludzie czuli się blisko zwišzani z Polskš i jej sprawš. Już przed wojnš Żabotyński podpisał umowę o współpracy z rzšdem II RP. Polska miała umożliwić emigrację dużej iloœci żydowskich obywateli do Palestyny, a polskie wojsko na specjalnych obozach szkoleniowych ćwiczyło bojowników Irgunu. PóŸniej na Bliskim Wschodzie walczyli oni z Arabami i Brytyjczykami. Polacy przekazali również żydowskim prawicowcom sporš iloœć broni, która miała zostać przemycona do Palestyny. Wybuchła jednak wojna i pokrzyżowała te plany.

Podobno syjoniœci rewolucjoniœci lubili powtarzać, że zakończona sukcesem walka Polaków o niepodległoœć była dla nich inspiracjš.

Za wzór stawiali sobie szczególnie Józefa Piłsudskiego. Jego podziemnš POW i Legiony, które starały się zbudować państwo poprzez czyn zbrojny, a póŸniej stały się zaczštkiem polskiej armii. Rzeczpospolita przez ponad 120 lat nie istniała na mapie, ale dzięki determinacji i wierze w zwycięstwo Polaków udało się jš w końcu zbudować. Żydowscy prawicowcy uważali, że skoro udało się Polakom, oni mogš zrobić to samo na Bliskim Wschodzie. Podczas walk w getcie większoœć żołnierzy ŻZW rozmawiała ze sobš w języku polskim, a nie w jidysz. Frenkel nosił zaœ polskie, chrzeœcijańskie imię – Paweł.

Ilu żołnierzy biło się w ŻZW podczas powstania?

Dziœ trudno to precyzyjnie policzyć. Obie organizacje – ŻOB i ŻZW – miały po kilkuset żołnierzy. Ale liczebnoœć nie była wówczas najważniejsza. Liczyło się, kto jakš ma broń. Większoœć broni ŻOB stanowiły pistolety, które w walce ulicznej ze znakomicie wyekwipowanym, profesjonalnym niemieckim wojskiem na niewiele się mogły przydać. ŻZW miał zaœ pewnš iloœć karabinów, w tym dwa karabiny maszynowe, których użyto do walki w bitwie na placu Muranowskim.

Czyli ŻZW był silniejszy niż ŻOB?

Bez wštpienia. Był nie tylko lepiej wyposażony, ale również lepiej wyszkolony. Nie doœć, że w szeregach ŻZW walczyli byli żołnierze Wojska Polskiego, to jeszcze polskie podziemie przysłało na teren getta ekspertów, którzy szkolili bojowników formacji w zakresie walki w mieœcie. To przełożyło się na taktykę obu grup. ŻOB dokonywała głównie zasadzek. Dwie takie akcje miały miejsce 19 kwietnia 1943 r., pierwszego dnia powstania. ŻZW zdecydował się zaœ na frontalnš konfrontację z nieprzyjacielem. Na placu Muranowskim zwišzek miał stałe pozycje i przez cztery dni toczył regularnš bitwę z Niemcami.

Podobno jego żołnierze zniszczyli nawet pojazd opancerzony.

Rzeczywiœcie. Stroop rzucił na getto m.in. lekki czołg produkcji czeskiej. Został on zaatakowany przez ŻOB za pomocš koktajli Mołotowa i musiał się wycofać. Wkrótce jednak wrócił do akcji. Zniszczyli go dopiero – butelkami z benzynš i granatami, które dostali od Polaków – żołnierze ŻZW.

Jakie były straty obu stron podczas powstania w getcie?

Z dokumentów niemieckich wynika, że straty Niemców były znikome. Spoœród 2 tysięcy ludzi, którzy brali udział w akcji tłumienia powstania, stracili 12 żołnierzy, w tym kilku Ukraińców. To byli doskonale wyszkoleni żołnierze, którzy starali się nie wchodzić w bliski kontakt z przeciwnikiem. Stroop przyjšł taktykę „walki z budynkami". Ostrzeliwał kamienice z artylerii, potem je podpalał i tak niszczył dzielnicę kwartał po kwartale. Żydowscy żołnierze nie mieli więc większych szans na podjęcie równorzędnej walki. Wysokie dane niemieckich strat podawane po wojnie przez weteranów ŻOB były niestety nieprawdziwe, chodziło o wyolbrzymienie swojego wysiłku zbrojnego.

A druga strona?

Straty, jakie ŻOB poniosła w bezpoœrednich walkach, były również niewielkie. Tak jak powiedziałem, grupa ta stosowała taktykę zasadzek, po których jej bojownicy odskakiwali i ukrywali się w bunkrach. Bardzo trudno ich było schwytać. Co innego ŻZW. Zwišzek poniósł bardzo poważne straty. Z ręki wroga zginęło około 100 jego żołnierzy.

Jak zginšł Frenkel?

Zabito go już po powstaniu, w czerwcu 1943 roku, na ulicy Grzybowskiej 11. Po wojnie zmieniła się numeracja i dziœ jest to chyba dom numer 5. Frenkelowi wraz z dziesięcioma najwierniejszymi towarzyszami udało się wydostać z getta i ukryć po aryjskiej stronie. Zamierzali, w porozumieniu z polskim podziemiem, przedostać się do leœnych oddziałów partyzanckich. Zostali jednak odkryci przez Niemców. Wywišzała się zacięta walka. Zginęło czterech Niemców i wszyscy żydowscy prawicowcy. Ostatnio poprosiliœmy premiera Beniamina Netanjahu, aby podczas wizyty w Jerozolimie Donalda Tuska zapytał go, czy nie można by upamiętnić tego miejsca tablicš. W końcu Frenkel był najważniejszym z dowódców powstania w getcie. Wasz premier bardzo się sprawš zainteresował, ale powiedział, że leży ona w gestii władz Warszawy. Przy pomocy naszego ambasadora Zvi Rav-Nera próbowaliœmy się skontaktować z paniš prezydent Warszawy. Na razie jednak bez skutku.

Dlaczego ŻZW zdecydował się na podjęcie walki w Warszawie?

Oni stali przed trudnym dylematem. Mogli albo bić się w getcie, albo wyjœć do lasu, do partyzantki. W lesie warunki byłyby trudne, ale istniała spora szansa na przeżycie. W getcie takiej szansy raczej nie było. Mimo to zdecydowali się walczyć w Warszawie. Chcieli się zapisać w historii, zrobić coœ spektakularnego w proteœcie przeciwko temu, co Niemcy wyrabiajš z żydowskš ludnoœciš cywilnš. Żołnierze ŻZW wiedzieli, że nie majš najmniejszych szans na zwycięstwo, uznali jednak, że samo stawienie oporu będzie zwycięstwem moralnym.

No cóż, to bardzo polskie podejœcie...

To prawda. Polacy majš bardzo mocno wyrobione poczucie honoru. Przejęli to od nich młodzi, zapatrzeni w Piłsudskiego syjoniœci rewizjoniœci. Ich beznadziejna walka w getcie odgrywała i nadal odgrywa olbrzymiš rolę w żydowskiej tożsamoœci. Pokazuje bowiem, że Żydzi wcale nie szli dobrowolnie na rzeŸ, że podjęli walkę z oprawcami. To jest dzisiaj dla nas, Izraelczyków, wielki powód do dumy. Swojš drogš powstanie w getcie warszawskim było pierwszym powstaniem w okupowanej przez Niemców Europie.

Dlaczego doszło do niego akurat tutaj?

Bo tu było największe getto. Przed wojnš Warszawa była największym skupiskiem Żydów na œwiecie, po Nowym Jorku. Blisko 400 tysięcy ludzi! Niemcy zgromadzili póŸniej w getcie jeszcze więcej Żydów, bo prawie pół miliona. To w Warszawie działały wszystkie najważniejsze organizacje młodzieżowe, tu były warunki do pracy konspiracyjnej. Warszawa po obu stronach muru była głęboko zanurzona w robocie podziemnej.

W innych polskich miastach chyba także istniało silne żydowskie podziemie?

Na przykład w Wilnie, gdzie jednak nie doszło do powstania i żołnierze wyszli do lasu. Obawiali się bowiem, że ludnoœć getta w przypadku zbrojnego wystšpienia przeciwko Niemcom nie udzieli im wsparcia. Oczywiœcie ze strachu przed zbiorowymi represjami. A proszę pamiętać, że Niemcy obiecywali wówczas, że ci Żydzi, którzy pracujš na potrzeby ich gospodarki wojennej, zostanš oszczędzeni. Ludzie łapali się tej nadziei jak tonšcy brzytwy. Dopiero, gdy machina Zagłady działała już pełnš parš, zrozumieli, że wszyscy sš skazani na œmierć. Nie przez przypadek do powstania w getcie warszawskim doszło tak póŸno, gdy blisko 300 tysięcy Żydów już wywieziono do Treblinki. Wtedy bowiem umarła ostatnia nadzieja i młodzi bojownicy ŻZW i ŻOB mogli wystšpić z broniš bez obawy, że spotka się to z wrogš reakcjš cywilów.

Jak zachowywał się ŻZW wobec żydowskiej policji?

Pierwsze działania, jakie podjęła organizacja w getcie – podobnie było zresztš z ŻOB – były wymierzone w policję. Dokonano całej serii zamachów na jej funkcjonariuszy i innych Żydów, którzy kolaborowali z Niemcami. Jeszcze na długo przed powstaniem dokonano zamachu na komendanta policji Józefa Szeryńskiego, przedwojennego oficera polskiej policji, który nawrócił się na katolicyzm. Dla Niemców nie miało to jednak większego znaczenia i zamknęli go w getcie razem z innymi Żydami. Bojownicy podziemia strzelali do Szeryńskiego, został jednak tylko ranny i przeżył. W tych akcjach chodziło o to, by pokazać ludnoœci, że władza w getcie przechodzi z ršk Judenratu i policji w ręce żydowskiego podziemia.

Pańska ksišżka została wydana w Izraelu półtora roku temu. Z jakim spotkała się odbiorem?

Przede wszystkim wywołała wielkie zaskoczenie. Wielu ludzi pytało ze zdumieniem: dlaczego nic mi o tym nie mówiono!? Wydawałoby się, że o takim kluczowym wydarzeniu jak powstanie w getcie wszystko już powiedziano. Po publikacji mojej ksišżki wybuchła w Izraelu wielka debata publiczna. Pierwsze efekty już widać. Minister edukacji wydał niedawno instrukcję, by umieœcić informacje o ŻZW w szkolnych podręcznikach. O zwišzku i jego heroicznej walce coraz więcej pisze się w prasie i mówi w telewizji. Epopeja polskich prawicowych Żydów, którzy 70 lat temu na ulicach Warszawy rzucili wyzwanie Trzeciej Rzeszy, powoli przebija się do masowej œwiadomoœci Izraelczyków. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Polsce. Dzieje ŻZW sš bowiem nie tylko chwalebnš kartš historii Żydów, ale także historii Polski.

Mosze Arens urodził się w 1925 roku w Kownie. Już jako młody człowiek zwišzał się z prawicowym ruchem syjonistycznym. W 1939 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a po II wojnie œwiatowej znalazł się w Izraelu. Wstšpił tam w szeregi podziemnej prawicowej organizacji zbrojnej Irgun. Był jednym z założycieli i przywódców Likudu, partii, która obecnie rzšdzi Izraelem. Do dziœ jest uważany za jednego z ideologów tej konserwatywnej formacji. Był ambasadorem Izraela w Waszyngtonie, trzykrotnie sprawował funkcję ministra obrony, raz – szefa dyplomacji. Ostatnio zajšł się pracš naukowš, napisał ksišżkę o Żydowskim Zwišzku Wojskowym: „Flagi nad gettem warszawskim. Nieopowiedziana historia o powstaniu w getcie". W Polsce ukaże się w czerwcu.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL