Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Historia

Rosja wciąż ma w muzeach dzieła sztuki zrabowane w Polsce przez Armię Czerwoną

Skradziony obraz Madonny Głogowskiej jest w magazynach rosyjskiego muzeum.
Ministerstwo Kultury
W rosyjskich muzeach znajdują się polskie dzieła sztuki zrabowane przez Armię Czerwoną. Rosja nie reaguje na prośby ich zwrotu.

Do najcenniejszych obiektów zaliczanych do polskich strat wojennych pozostających w zbiorach rosyjskich należy XVI-wieczny obraz „Madonna z Dzieciątkiem i papugą na tle krajobrazu" z przedwojennych zbiorów Miejskiego Muzeum Historii i Sztuki im. J.K. Bartoszewiczów w Łodzi. Jak ustalili nasi urzędnicy, zdobi ona obecnie Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie.

To właśnie w tej rosyjskiej placówce muzealnej zgromadzone zostały arcydzieła zrabowane w czasie wojny przez wojska Stalina. Taką pewność ma zarówno nasz resort kultury, jak i MSZ.

Madonna z Łodzi

Polska wystąpiła z wnioskiem o zwrot tego dzieła już w 2012 r. Ministerstwo Kultury przypomniało, że obraz został kupiony przez łódzkiego przemysłowca w 1937 r. i przekazany do muzeum w Łodzi po jego śmierci w 1939 r. W 1945 r. został zabrany przez Niemców do Schandau w Saksonii, a następnie przejęty przez wojska radzieckie, które wywiozły go do Związku Sowieckiego.

Nasi urzędnicy liczyli na ocieplenie kontaktów polsko-rosyjskich. Ówczesny minister kultury Bogdan Zdrojewski twierdził, że w relacjach z Rosją zakończył się etap kwestionowania polskich wniosków roszczeniowych. Ale ostatecznie Rosjanie tego dzieła nie zwrócili.

Ministerstwo Kultury wielokrotnie występowało do Rosji w sprawie zwrotu także innych dzieł sztuki. Oprócz „Madonny" także o „Portret Johanna von Schwarzwaldta" pędzla Hansa Holbeina ze zbiorów gdańskich czy liczącą kilkanaście tysięcy obiektów kolekcję numizmatyczną z Malborka. Domagają się też zwrotu m.in. srebrnego gwizdka szyprów gdańskich z XV w. oraz kolekcji Jakoba Kabruna z Muzeum Miejskiego w Gdańsku (obejmuje m.in. prace Rembrandta, Dürera, Holbeina). Chcemy też zwrotu rękopisu Juliusza Słowackiego „Dziennik Podróży na Wschód", a także skrzydeł ołtarzy ze Śląskiego Muzeum Rzemiosła Artystycznego i Starożytności we Wrocławiu.

Rosyjskie uniki

Kilkanaście lat temu resort kultury złożył też wnioski restytucyjne, które dotyczą obiektów odnalezionych na rosyjskiej stronie internetowej prezentującej dzieła sztuki o nieznanej proweniencji. Wśród nich jest „Madonna z Dzieciątkiem" zwana Głogowską, przypisywana Lucasowi Cranachowi Starszemu, i „Pejzaż leśny" Jana Brueghla Starszego.

Z ustaleń MSZ wynika, że „Madonna z Dzieciątkiem" Lucasa Cranacha została wywieziona na wschód z kolegiaty św. Mikołaja w Głogowie w czerwcu 1945 r. przez sowieckiego majora Mossewa. Przez pół wieku los obrazu był nieznany. Dopiero gdy Muzeum im. Puszkina zaczęło publikować w internecie listy dzieł ze swoich magazynów, wypatrzyli go polscy muzealnicy.

– Nasze ministerstwo nie zajmuje się tym tematem. To sprawa muzeów, w których znajdują się zbiory – powiedziała „Rzeczpospolitej" rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa kultury Irina Kaznacziejew pytana o zwrot polskich dzieł sztuki. Mimo wielokrotnych prób podejmowanych od końca stycznia „Rzeczpospolitej" nie udało się uzyskać żadnego komentarza od przedstawicieli moskiewskiego Muzeum Puszkina, w którym znajdują się zrabowane w Polsce dzieła sztuki. Jedyna dostępna informacja: muzeum nie zaprzecza, że je posiada.

Łup wojenny

Skąd dzieła sztuki znalazły się w Rosji? „Były grabione przez Armię Czerwoną zarówno podczas jej przemarszu przez terytorium Polski, jak i »wtórnie« na terenie Niemiec. Oznacza to, że obiekty wywiezione w czasie wojny przez Niemców w głąb Rzeszy zostały następnie przejęte przez wojska radzieckie i odesłane do Moskwy. Do tej pory do polskich zbiorów publicznych udało się odzyskać z Rosji tylko jedno dzieło sztuki: obraz Pompeo Batoniego »Apollo i dwie muzy«, co miało miejsce w latach 90. XX w. Potem z uwagi na uwarunkowania polityczne, pomimo składania przez stronę polską kolejnych roszczeń, żadne dzieło nie zostało nam już zwrócone" – opisują nam urzędnicy resortu kultury, którzy zajmują się odzyskiwaniem zabytków.

Dzieła sztuki rabowały tzw. trofiejnyje brygady, czyli podążające za Armią Czerwoną grupy łupieżców w mundurach. Wśród nich byli znani historycy sztuki z największych muzeów, którzy oceniali ich wartość. Szacunki mówią, że Sowieci wywieźli wtedy z ziem polskich kilka milionów książek i milion dzieł sztuki. Po wojnie Rosjanie oddali niewielką ich część, m.in. skrzynie archiwaliów kopernikańskich, 12,5 tys. dzieł z Muzeum Narodowego w Warszawie, obiekty z pałaców w Wilanowie, Gołuchowie, Kórniku oraz z Muzeum Wojska Polskiego.

Pozostałe polskie zabytki wylądowały m.in. w piwnicach moskiewskiego muzeum im. Puszkina i kilku innych państwowych galerii. Przez dziesięciolecia były tam ukrywane i traktowane jako łup wojenny.

Minister kultury Władimir Mediński w 2008 r. stwierdził, że większość tych zabytków nie należy się Polsce, bo zostały zrabowane przez czerwonoarmistów w Gdańsku. A Gdańsk przed wojną nie należał do Polski.

Nasze władze przypominają, że Polska i Rosja zobowiązały się w traktacie o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy z początku lat 90. i stosowania międzynarodowych standardów i porozumień dotyczących europejskiego dziedzictwa. W 1956 r. Związek Sowiecki oddał część cennych dzieł wywiezionych z Gdańska. Z leningradzkiego Ermitażu wrócił XV-wieczny tryptyk „Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga.

– Bez decyzji na najwyższym szczeblu nie ma szans na zwrot z Rosji czegokolwiek – przyznaje historyk sztuki zajmujący się odzyskiwaniem zabytków.

Utracone i nieodzyskane po wojnie dzieła sztuki warte są 20 mld dolarów.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL