Donos ABW, IPN wchodzi

aktualizacja: 13.03.2016, 10:45
Stanisław Gawłowski
Stanisław Gawłowski
Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Pion śledczy delegatury koszalińskiej IPN bada sprawę rzekomego zobowiązania do współpracy z SB koszalińskiego posła PO.

REDAKCJA POLECA

Ksero zobowiązania do współpracy posła Stanisława Gawłowskiego z komunistycznymi służbami z 1988 r. zostało znalezione w domu pod Koszalinem. Co ciekawe o tym, że może tam się znajdować IPN powiadomił dyrektor szczecińskiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Z komunikatu wydanego w sobotę przez Dariusza Wituszko, szefa pionu śledczego IPN w Szczecinie wynika, że 10 marca 2016 r. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie wszczęła śledztwo „w sprawie ukrywania od bliżej nieokreślonego czasu do 2016 r. w miejscowości Dęborogi, gmina Manowo, oraz w Koszalinie przez Jana M. oraz Urszulę R. dokumentów archiwalnych w postaci kserokopii pisemnego zobowiązania do współpracy z byłymi służbami specjalnymi PRL podpisanego przez Stanisława G." Jak zaznacza IPN dokumenty te powinny znajdować się w Instytucie.

„W chwili obecnej wykonywane są czynności w trakcie prowadzonego śledztwa, mające na celu wszechstronne wyjaśnienie sprawy i zabezpieczenie przedmiotowych dokumentów. Śledztwo prowadzone jest przez Delegaturę Oddziałowej Komisji w Koszalinie" – informuje Wituszko.

Stanisław Gawłowski, którego rzekomo ma dotyczyć znaleziona kopia zobowiązania jest posłem PO z okręgu koszalińskiego. Jak wynika z życiorysu umieszczonego na jego stronie internetowej „działalność społeczno-polityczną rozpoczął w wieku 19 lat wstępując w 1987 r. do Ruchu Wolność i Pokój". W 1988 r. został członkiem antykomunistycznej Konfederacji Polski Niepodległej. W 1989 roku został współzałożycielem Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" w Darłowie. Właśnie działalności pod koniec lat 80. ma dotyczyć rzekome zobowiązanie do współpracy.

Gawłowski był w przeszłości m.in. zastępcą burmistrza Darłowa, wiceprezydentem Koszalina, a także wiceministrem w Ministerstwie Środowiska w rządzie PO – PSL.

Jak podaje koszaliński portal GK24.pl dokumenty zostały znalezione u skonfliktowanego z posłem Jana M. Ten zaś twierdzi, że dokumenty te podesłał mu ktoś anonimowy kilka lat temu z informacją, że chodzi o koszalińskiego polityka PO. Nie przekazał ich do IPN, bo na kserokopii były ślady sygnatur IPN. Dodał, że oprócz nazwiska „Stanisław Gawłowski" nie ma tam innych danych np. daty uroczenia, miejsca itd.

Poseł zdecydowanie zaprzecza współpracy z komunistycznymi służbami. W Radio Szczecin stwierdził, że „te dokumenty zostały spreparowane kilka lat temu, a to, że są to falsyfikaty potwierdził Instytut Pamięci Narodowej pięć lat temu". Zaznaczył, że dokumenty zajęte przez IPN pod Koszalinem to jedynie kserokopie falsyfikatów i „nie można brać ich na poważnie". Zapowiedział, że w tej sprawie będzie żądał wyjaśnień od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE