Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Nieznane polskie powstania

Pierwsi Piastowie nierzadko siłš narzucali chrzeœcijaństwo swoim poddanym, co było powodem buntów (obraz Jana Matejki „Zaprowadzenie chrzeœcijaństwa”)
wikipedia
Powstania, bunty, rewolucje – było ich w dziejach Polski bardzo wiele. W zbiorowej œwiadomoœci funkcjonujš jednak tylko te największe i najważniejsze: insurekcja koœciuszkowska, powstanie listopadowe, styczniowe, warszawskie. Przypomnijmy więc te mniej znane, o których zwykle milczš podręczniki historii.

Jeœli uważamy, że seria powstańczych zrywów rozpoczyna się dopiero z upadkiem Rzeczypospolitej Obojga Narodów, to oczywiœcie jesteœmy w błędzie. Niewštpliwie na długiej liœcie polskich powstań te, które wybuchły w cišgu dwóch ostatnich stuleci, zdecydowanie dominujš, ale zbrojne wystšpienia zdarzały się już dużo wczeœniej. Nieco inny był jednak ich charakter i specyfika. O ile po trzecim rozbiorze powstania miały najczęœciej charakter narodowowyzwoleńczy, o tyle wczeœniej na czoło wysuwała się przede wszystkim walka z uciskiem społecznym lub religijnym.

Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że już w okresie kształtowania się naszej państwowoœci, czyli za czasów Mieszka I, zdarzały się bunty na ziemiach podbijanych przez niego plemion, dodatkowo podsycane wrogoœciš prostego ludu wobec chrzeœcijaństwa – nowej religii, którš pierwsi Piastowie nierzadko narzucali poddanym siłš. Sš to jednak wyłšcznie przypuszczenia, bo Ÿródła historyczne na ten temat milczš. Numerem jeden na liœcie polskich powstań (choć jest to nieco nieprecyzyjne okreœlenie, ponieważ w czasach tak zamierzchłych nie można jeszcze mówić o narodzie polskim) jest jednak wydarzenie niewiele póŸniejsze – powstanie ludowe połšczone z reakcjš pogańskš, które wybuchło około 1038 r.

Przeciwko możnym i Koœciołowi

Był to okres upadku państwa pierwszych Piastów. W połowie lat 30. XI w. możnowładcy (nazywani póŸniej przez kronikarza Wincentego Kadłubka „poronionymi ksišżętami”) zbuntowali się przeciwko następcy Mieszka II, Kazimierzowi. Władca musiał uciekać na Węgry, a kraj rozpadł się na dzielnice rzšdzone przez buntowników. Upadek władzy centralnej spowodował wzmożony ucisk chłopów, którzy dodatkowo musieli łożyć coraz większe sumy na rozbudowujšcš się strukturę Koœcioła. To przelało czarę goryczy. W 1038 r. na terenie niemal całego kraju (poza Mazowszem) wybuchło powstanie ludowe przeciwko ciemiężycielom i chrzeœcijaństwu. Nowa wiara nie zdšżyła się bowiem jeszcze zakorzenić – ochrzczono w zasadzie jedynie władcę i jego dwór, aparat państwowy oraz mieszkańców grodów i podgrodzi. Pod cienkš warstwš chrzeœcijańskiego pokostu wcišż kwitła religia pogańska, szczególnie na wsi, we wspólnocie rodowej. Zwykli ludzie nie mogli zrozumieć, dlaczego nagle, niemal z dnia na dzień, muszš odrzucić prastarš rodzimš wiarę i przyjšć nowego boga. Na dodatek wišzało się to z mocniejszym uciskiem fiskalnym. Pierwsze tego typu bunty zdarzały się już pod koniec panowania Bolesława Chrobrego i w pierwszych latach rzšdów Mieszka II, ale najpotężniejszy wybuch nastšpił dopiero w chwili rozpadu struktur państwowych.

Ruski kronikarz Nestor zanotował zwięŸle: „I było poruszenie wielkie na ziemiach Polski i powstawszy ludzie pozabijali biskupów i kapłanów, i panów swoich, i było u nich zaburzenie”. Wymowniejszy był Gall Anonim: „I gdy tak wielkie krzywdy i klęski znosiła Polska od obcych, nie rozsšdniej wszakże i sromotniej dręczona była przez własnych mieszkańców. Albowiem niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciwko szlachetnie urodzonym, sami się do rzšdów wynoszšc, a jednych z nich na odwrót w służbie dla siebie zatrzymawszy, innych pozabijawszy, pobrali ich żony w sproœny sposób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa. Nadto jeszcze, porzucajšc wiarę katolickš – czego wypowiedzieć nie możemy bez płaczu i lamentu – rozpoczęli bunt przeciw biskupom i księżom Boga; niektórych z nich, jakoby godniejszš œmierciš, mieczem zgładzili, innych, jakoby godniejszych lichszej œmierci, ukamienowali”.

Bunt wykorzystał czeski ksišżę Brzetysław I i zorganizował łupieżczš wyprawę do Polski, która spowodowała ogromne zniszczenia. Państwo pierwszych Piastów legło w gruzach. Na szczęœcie wspomniany już Kazimierz nieprzypadkowo zasłużył sobie w dziejach na przydomek Odnowiciel – okazał się władcš z głowš na karku i w cišgu niespełna dwóch dekad zdołał odbudować swoje dziedzictwo.

Powstania górali w 1651 i 1669 r.

W okresie I Rzeczypospolitej najwięcej powstań zorganizowali Kozacy zaporoscy (m.in. powstania Kosińskiego, Nalewajki, Żmajły, Sulimy, Pawluka i najsłynniejsze – Chmielnickiego), ale to nieco odrębny temat. Z powstaniem Chmielnickiego wišże się jednak kolejny bunt chłopski, który wybuchł tym razem w Małopolsce, a dokładniej na Podhalu, w czerwcu 1651 r. Zwišzek ten nie jest przypadkowy, ponieważ górali umiejętnie podburzali agitatorzy wysłani przez Chmielnickiego. W swojš pracę nie musieli jednak wkładać dużo wysiłku, bo grunt był już wczeœniej przygotowany. Głównie przez głupotę i brutalnoœć dziedzica okolicznych ziem Mikołaja Komorowskiego, który brutalnie uciskał i poniżał mieszkańców Podhala (np. nagminnie korzystał z wprowadzonego przez siebie nielegalnie prawa pierwszej nocy). Górale, lud dumny i wojowniczy, do takiego traktowania nie nawykli. Poza tym na tym terenie żyło wielu uciekinierów z majštków szlacheckich i koœcielnych, którzy nad wyraz cenili sobie wolnoœć osobistš, a i w wojaczce byli wprawieni, ponieważ na co dzień często trudnili się zbójectwem.

Powstanie wzniecił jednak nie chłop, ale szlachcic Aleksander Kostka-Napierski, który na przełomie kwietnia i maja 1651 r. przybył na Podhale ze sfałszowanym listem przypowiednim, który umożliwiał mu werbunek żołnierzy. Towarzyszył mu jego bliski współpracownik, nauczyciel z Pcimia Marcin Radocki. Wspólnie sformowali niewielki oddział zbrojny, który poprowadzili na zamek w Czorsztynie. Malowniczo położonej twierdzy broniło dwóch ludzi – żydowski arendarz i uzbrojony hajduk – dlatego też błyskawicznie i bez jednego wystrzału wpadła ona w ręce powstańców. Napierski zaczšł słać do górali swoich agitatorów, dzięki czemu powstanie rosło w siłę; silny oddział zorganizował m.in. sołtys z Czarnego Dunajca Stanisław Łętowski, który miał osobiste porachunki z Komorowskim. Pierwszy szturm na zamek udało się odeprzeć, głównie dzięki góralskiej dywersji na wiodšcych do niego szlakach, kolejny, znacznie lepiej przygotowany, zakończył się jednak kapitulacjš powstańców. Przywódców doprowadzono do Krakowa i po krótkim procesie stracono. Napierskiego nabito na pal, Łętowskiego œcięto, a zwłoki poćwiartowano, Radockiego również pozbawiono głowy, którš następnie przybito do szubienicy.

Ten krwawy spektakl, który miał zastraszyć buntowniczych górali, wystarczył ledwie na 18 lat. W 1669 r. iskrš, która spowodowała wybuch nieustannie tlšcego się konfliktu, było niefrasobliwe zachowanie żołnierzy z choršgwi pancernej Jana Wielopolskiego, którš zakwaterowano na tzw. leżach zimowych w Nowym Targu. Według ówczesnego prawa obowišzek utrzymania takich „goœci” cišżył na okolicznej ludnoœci. Do chat górali zapukali więc wysłannicy wojska koronnego w celu œcišgnięcia hiberny, czyli podatku na przebywajšce w okolicy wojsko. Przy okazji dopuszczali się wielu nadużyć. Gniew mieszkańców Podhala rósł, aż w końcu póŸnš jesieniš żołnierskich deputatów napadli w Czarnym Dunajcu i Dzianiszu uzbrojeni mieszkańcy tych wsi. Zwišzanych i poturbowanych odstawiono pod eskortš do Nowego Targu, domagajšc się królewskiej sprawiedliwoœci. Żołnierze zareagowali zgoła inaczej – przedstawicieli górali wtršcili do lochów. Tego było już za wiele. Zorganizowany naprędce kilkusetosobowy odział miejscowych wyruszył do Nowego Targu i z marszu przepędził stamtšd choršgiew pancernš. Aż do wiosny 1670 r. na Podhalu nie pojawił się ani jeden przedstawiciel władzy centralnej. Górale rzšdzili się sami, organizujšc coœ na kształt niezależnego państewka, które w przyszłoœci przez niektórych historyków zostanie ochrzczone mianem Rzeczypospolitej Podhalańskiej. Przez cały ten czas buntownicy nie zasypiali gruszek w popiele – dozbrajali się, sformowali regularne oddziały wojskowe i œcišgnęli posiłki: zbójników z Węgier i oddział mieszkańców nieodległego starostwa lanckorońskiego, którzy w tym samym czasie wystšpili zbrojnie przeciwko uciskajšcej ich wdowie po Michale Zebrzydowskim, Mariannie.

Powstańcza armia musiała liczyć co najmniej kilka tysięcy ludzi, co potwierdza fakt, że władze potraktowały przeciwnika poważnie, wysyłajšc przeciwko nim ponad 1000 dobrze uzbrojonych żołnierzy cudzoziemskiego autoramentu. Do decydujšcego starcia doszło na poczštku maja 1670 r. na równinie pod Nowym Targiem. Oddajmy głos naocznemu œwiadkowi, towarzyszowi pancernemu spod choršgwi Wielopolskiego, Mikołajowi Rzadkowskiemu: „Jawni ci buntownicy, nie wzdrygajšc się przed żadnym bezprawiem, posunęli się do takiego zuchwalstwa, że kiedy kilka choršgwi pieszych i konnych z rozkazami JKMci, pana naszego miłoœciwego, oraz JW Hetmana W.K. przybyło na stłumienie tychże zamieszek i otwartego buntu, sporzšdziwszy sobie drewniane armaty ze œwieżych buków, żelaznymi obręczami obcišgnięte, do strzelania sposobne, opatrzywszy się w rozmaitš broń, jako to: rusznice, kosy, siekiery i zaostrzone koły, a w taki sposób do stoczenia bitwy się przygotowawszy, po nieprzyjacielsku się postawili, w szyku bojowym na sposób wojskowy pod gęstym lasem się ustawiwszy, jako buntownicy i nieprzyjaciele z wojskiem koronnem bitwę zwiedli; przecie jednak siłš wojskowš pokonani, rozgromieni i do ucieczki w gęste lasy przymuszeni i tam ocalenia szukali”. Żołnierze nie odważyli się ich tam œcigać.

Kończšc wštek powstań chłopskich w czasach I Rzeczypospolitej, wróćmy raz jeszcze do roku 1651. Wspomniani już agitatorzy Chmielnickiego, których ataman kozacki rozesłał po całym kraju, dotarli także do Wielkopolski, gdzie udało im się wzniecić zbrojny bunt włoœcian w dobrach zakonu cystersów z Lšdu. Podobnie jak na Podhalu, także tutaj decydujšcš rolę grały czynniki ekonomiczne. Chociaż w owym czasie Wielkopolski dotknšł poważny kryzys ekonomiczny, który najbardziej odbił się na najniższych warstwach społeczeństwa, zakonnicy z Lšdu stale zwiększali ciężary i daniny nakładane na chłopów. Pienišdze były im bowiem potrzebne na budowę nowego barokowego koœcioła, którš zainicjował ówczesny opat klasztorny Jan Zapolski.

W wyniku tych działań zawišzał się spisek, którego celem było wywołanie powstania. Poczštkowo planowano rozpoczšć je we wsiach położonych na prawym brzegu Warty, należšcych do klasztoru w Lšdzie – w Cišżeniu, Kowalewie, Jaroszynie, Lšdku i Woli Lšdzkiej, ale aresztowanie jednego z buntowników, niejakiego Kułakowskiego, który poddany torturom wyjawił ze szczegółami plan powstania, sprawiło, że ostatecznie na miejsce koncentracji buntowników wyznaczono umocniony obóz koło Królikowa. Niektórzy badacze szacujš, że w obrębie szańców schroniło się blisko 2 tys. ludzi. Proste fortyfikacje na niewiele się jednak zdały. Zaalarmowany opat Zapolski sformował silny oddział wojskowy, składajšcy się z 200 żołnierzy biskupa poznańskiego Floriana Czartoryskiego oraz 300 dragonów przysłanych przez brata króla, Karola Ferdynanda Wazę. Decydujšca bitwa rozegrała się 24 czerwca 1651 r. i zakończyła całkowitš klęskš buntowników. Obóz wzięto z zaskoczenia, a przywódcy powstania zawiœli na szubienicy.

Rajd Deniski

Co majš wspólnego insurekcja koœciuszkowska i ewakuacja rzšdu II RP do Rumunii we wrzeœniu 1939 r.? Te dwa zupełnie odmienne i odległe w czasie wydarzenia w pewien sposób łšczy osoba Joachima Mokosieja Deniski. Był to wołyński szlachcic, oficer, polski jakobin, który podczas zrywu koœciuszkowskiego dowodził jednym z oddziałów powstańczych w powiecie krzemienieckim, a w 1797 r. stanšł na czele pierwszego po insurekcji koœciuszkowskiej zbrojnego zrywu Polaków w walce o niepodległoœć. Bunt ten, zwany również insurekcjš, rozpoczšł się od przekroczenia przez Deniskę i jego 200-osobowy oddział granicy turecko-austriackiej w Zaleszczykach, czyli dokładnie w tym samym miejscu, w którym zrobił to rzšd Sławoja-Składkowskiego 142 lata póŸniej. Tyle że Denisko wybrał kierunek dokładnie przeciwny.

Kim byli uczestnicy owego niewielkiego powstania? Już u schyłku insurekcji koœciuszkowskiej na Podolu, Bukowinie i WołoszczyŸnie organizowały się polskie obozy wojskowe, w których Polacy, korzystajšc z poparcia Turcji, przygotowywali się na rychłš w ich mniemaniu wojnę z Rosjš. Jednym z takich zwišzków wojskowych była grupa stworzona przez Deniskę, który nie mógł pogodzić się z klęskš insurekcji koœciuszkowskiej. Grupa ta na poczštku marca 1797 r. ułożyła akt powstania narodowego, który zapowiadał rewolucyjne zmiany społeczne w odnowionej Rzeczypospolitej. Miały zniknšć podziały stanowe, a wszyscy obywatele mieli być sobie równi. Politycznš reprezentacjš insurekcji miało się stać Zgromadzenie Narodowe, na którego czele miał stanšć Walerian Dzieduszycki, przywódca Centralizacji Lwowskiej, polskiej organizacji niepodległoœciowej majšcej duże wpływy na tym terenie.

W maju 1797 r. nastšpił konspiracyjny kryzys – jak się okazało, Centralizacja była mocno zinfiltrowana przez wywiad rosyjski, który przekazał zebrane informacje swoim austriackim kolegom, a ci aresztowali Dzieduszyckiego i jego wspólników. Na dodatek wskutek konfliktu personalnego Denisko został zmuszony do złożenia dowództwa. Nie poddawał się jednak łatwo. Postanowił zagrać va banque i 26 maja z grupš około 200 wiernych żołnierzy wkroczył do Galicji, rozwieszajšc wszędzie manifest Zgromadzenia Narodowego, zapowiadajšcy m.in. zniesienie pańszczyzny. Niestety, pierwsza powstańcza bitwa była zarazem ostatnim aktem insurekcji. Doszło do niej 30 czerwca 1797 r. pod Dobroniewicami. Powstańcy zostali rozbici przez wojsko austriackie. Jeńców stracono 11 lipca w pobliżu Czerniowiec. Częœci uczestników powstania udało się szczęœliwie zbiec do Turcji. Wœród nich był Denisko. Całkowita klęska wyprawy skutecznie wygasiła w nim rewolucyjny i niepodległoœciowy zapał. Odrzucił więc propozycję służby w Legionach Polskich, a po uzyskaniu carskiej amnestii i zwrocie skonfiskowanego mienia osiadł w Petersburgu i aż do œmierci w 1812 r. wiernie służył Rosjanom.

Poruseństwo chochołowskie

Tak w gwarze góralskiej nazywa się lokalne powstanie, które wybuchło w 1846 r. w kilku małych wsiach położonych mniej więcej w połowie drogi między Czarnym Dunajcem a Zakopanem. Powstanie rozpoczęło się w Chochołowie (stšd nazwa) i miało być częœciš ogólnonarodowego zrywu niepodległoœciowego, przygotowywanego przez Towarzystwo Demokratyczne z Ludwikiem Mierosławskim na czele. Jak wiadomo, nie doszedł on do skutku, a walki wybuchły jedynie w Rzeczypospolitej Krakowskiej. Na pozostałym obszarze Galicji wystšpienia powstańcze zostały sparaliżowane przez rabację chłopskš, którš sprowokowali Austriacy. Na tym tle powstanie chochołowskie wyróżnia się in plus, ponieważ tylko tutaj chłopi nie mordowali ziemian, ale wzięli udział we wspólnej walce o niepodległoœć. Był to także pierwszy (i ostatni) ruch zbrojny ludnoœci wiejskiej przeciwko zaborcy austriackiemu.

Kierowali nim ksišdz Józef Kmietowicz oraz Jan Andrusikiewicz, nauczyciel i organista z Chochołowa. Górali z Chochołowa nietrudno było nakłonić do buntu. Od lat byli w konflikcie z Kajetanem Borowskim, właœcicielem dóbr chochołowskich, który nieustannie nasyłał na nich urzędników austriackich. 21 lutego 1846 r. chłopi z Chochołowa i okolicznych wsi pod wodzš Kmietowicza, Andrusikiewicza i weterana powstania listopadowego Wojciecha Lebiockiego zdobyli posterunek straży finansowej w Chochołowie, gdzie znaleŸli broń. Była to niezwykle cenna zdobycz, ponieważ poczštkowo powstańcy byli kiepsko uzbrojeni; ks. Kmietowicz przekazał im nawet dziesięć pik używanych przez straże honorowe przy wielkanocnym grobie Chrystusa. Kolejnym celem ataku górali były koszary straży skarbowej w Suchej Górze, gdzie powstańcy skonfiskowali broń i 600 guldenów, zrzucili z budynku godło cesarskie i zniszczyli słup graniczny. Następnie zdobyli podstępem posterunek straży skarbowej w Witowie oraz jeszcze tej samej nocy zarekwirowali broń z nadleœnictw w Witowie i Koœcielisku. Następnego dnia, w niedzielę, ks. Kmietowicz wygłosił płomienne kazanie do górali przybyłych z okolicznych wsi, dzięki czemu siły powstańców wzrosły do 300–400 ludzi. Przywódcy insurekcji wyznaczyli sobie teraz bardziej dalekosiężne i ambitne cele – zamierzano zdobyć Nowy Targ, a potem skoncentrować siły pod Myœlenicami i pomaszerować na pomoc walczšcemu Krakowowi. Plany te jednak szybko pokrzyżowali Austriacy, którzy z powodzeniem zastosowali metodę wykorzystanš w tym samym czasie w innych rejonach Galicji, a mianowicie sprowokowali bratobójcze walki. Doœć skutecznie udało im się podburzyć chłopów z sšsiedniego Czarnego Dunajca, wmawiajšc im, że będš następnym celem zbójeckiej wyprawy chochołowian.

W nocy z 22 na 23 lutego komisarz straży granicznej Romuald Fiutowski poprowadził na powstańców oddział około 20 strażników i 150 chłopów czarnodunajeckich. W ciemnoœciach rozgorzała chaotyczna walka na kosy i bagnety. Atak ten powstańcy co prawda odparli, ale ranni zostali obaj przywódcy buntu. Zdezorganizowało to szeregi obrońców i obniżyło ich morale. Następnego dnia austriaccy strażnicy lepiej przygotowali się do ataku, który ponownie przeprowadzono wspólnie z chłopami czarnodunajeckimi (niektóre Ÿródła twierdzš jednak, że wielu z nich uczestniczyło w walkach pod groŸbš ciężkich represji). Tym razem insurgenci, widzšc zdecydowanš przewagę wroga, skapitulowali. Aresztowano rannych Kmietowicza i Andrusikiewicza oraz blisko 150 uczestników powstania. Wolnoœć przyniosła im dopiero Wiosna Ludów.

Jeszcze mniej znany niż poruseństwo chochołowskie jest zryw, do którego w tym samym czasie doszło 200 km na wschód od Chochołowa – we wsi Polana. Również tam spiritus movens wydarzeń był miejscowy ksišdz Franciszek Łacheta. Pod krzyżem i sztandarem „Za naszš i waszš wolnoœć” poprowadził chłopów na Sanok. Oddział rozproszyli żołnierze austriaccy, a ksišdz został aresztowany, osšdzony i skazany na œmierć. W ostatniej chwili karę œmierci zamieniono mu na 20 lat twierdzy. Także on opuœcił więzienie podczas Wiosny Ludów.

Syberyjski Legion Wolnych Polaków

Zdarzyło się i tak, że polskie powstanie wybuchło na terenach bardzo odległych od Polski. Tak było w przypadku powstania zabajkalskiego, które można potraktować jako ostatni akord powstania styczniowego, gdyż jego uczestnicy to w większoœci zesłańcy, którzy trafili na Syberię po klęsce zrywu z 1863 r. Pierwotnie organizatorzy buntu zakładali, zupełnie nierealnie zresztš, że wspólnie z rosyjskš organizacjš konspiracyjnš Ziemia i Wolnoœć wywołajš ogólnosyberyjskie powstanie. Podstawowym celem miało być wyzwolenie więŸniów, a być może w dalszej perspektywie oderwanie Syberii od Rosji lub nawet obalenie samego cara. Liczono na udział niemal wszystkich polskich zesłańców, których przebywało wtedy za Uralem około 20 tys. Ostatecznie bunt ograniczył się do grupy kilkuset więŸniów, pracujšcych katorżniczo przy budowie tzw. drogi krugobajkalskiej niedaleko granicy z Chinami, na południowym brzegu jeziora Bajkał. Stało się tak, ponieważ najpierw tajne służby carskie rozbiły ruch Ziemia i Wolnoœć, a póŸniej ogłoszono amnestię, która objęła także polskich zesłańców. W rezultacie wielu katorżników odstšpiło od spisku.

Przypadek sprawił, że ci najbardziej zdeterminowani znaleŸli się w kontyngencie wysłanym do budowy wspomnianej drogi. Już dwa dni po zakończeniu transportu, 6 lipca 1866 r., doszło do buntu w osadzie Kułtuk. 48 polskich katorżników pod wodzš Kazimierza Arcimowicza napadło i rozbroiło pilnujšcych ich Kozaków. Podobne wydarzenia rozegrały się w pozostałych miejscowoœciach, w których przebywali polscy zesłańcy budujšcy drogę krugobajkalskš. Powstańcy zabajkalscy kazali się odtšd nazywać Syberyjskim Legionem Wolnych Polaków. Na czele insurekcji obok Arcimowicza stanęli Narcyz Celiński, Leopold Eliaszewicz, Władysław Kotkowski, Jakub Reiner i Gustaw Szaramowicz.

Nie wszyscy polscy katorżnicy rwali się do walki. Wielu z nich podeszło do sprawy racjonalnie i mimo gróŸb ze strony powstańców nie przyłšczyło się do buntu, z góry skazanego na klęskę z powodu braku broni, pieniędzy i miażdżšcej przewagi wroga. Już 8 lipca przeciwko zesłańcom skierowano kilka sotni Kozaków z Irkucka, wspartych pospolitym ruszeniem miejscowej ludnoœci. Co ciekawe, dowódcš sił został Polak, gen. mjr Bolesław Kukiel, generał-gubernator Zabajkala. Doszło do kilku potyczek i jednej walnej bitwy, która rozegrała się 10 lipca w miejscowoœci Miszycha. Powstańczy oddział kosynierów odważnie zaatakował forpocztę rosyjskich sił, ale wiadomoœć o nadcišgnięciu sotni kozackich wywołała zamęt w polskich szeregach i doprowadziła do klęski.

Powstańcy rozproszyli się po okolicy, próbujšc przedostać się do Chin. Utrudniała to fatalna pogoda, brak dokładnych map, zmęczenie, głód i wrogoœć miejscowych Buriatów, którzy wyłapywali Polaków i przekazywali władzom carskim. Kazimierz Arcimowicz tak wspominał te dni: „Rankiem zebrało się nas około 40. Majšc za przewodnika włóczęgę, ruszyliœmy w kierunku granicy. Nie mieliœmy ze sobš prawie nic zdatnego do jedzenia. (…) Jedliœmy trawę, korzenie i jagody. (…) W 24 dniu po potyczce, ledwie żywi, natrafiliœmy na zimowisko Buriatów, obok którego pasło się stado krów. Jednš z nich zabiliœmy natychmiast i zjedliœmy prawie surowš. Chcieliœmy tu zostać jakiœ czas, aby odpoczšć i odzyskać siły, to się jednak nie udało. Następnego dnia napadli na nas Kozacy”.

Do 25 lipca wszystkie polskie oddziały zostały zlikwidowane, a uciekinierzy wyłapani. W powstaniu zabajkalskim zginęło w sumie ok. 50 powstańców. Rozstrzelano także przywódców buntu. Rosjanie stracili szeœciu poległych, a gen. Kukiel za stłumienie polskiego powstania został odznaczony przez cara Aleksandra II Orderem œw. Stanisława I stopnia.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL