Historia

IPN: Podpisy Wałęsy w aktach TW "Bolka" nie były sfałszowane

Lech Wałęsa
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Ekspertyza Instytutu Pamięci Narodowej potwierdza, że Lech Wałęsa współpracował z SB.

W Warszawie o godz. 9:30 rozpoczęła się konferencja prasowa dotycząca opinii biegłych ws. dokumentów teczki personalnej i teczki pracy TW "Bolek". Opinię "z zakresu badania pisma ręcznego" przygotował Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie. 

Prezes IPN otwierając konferencję przypomniał, że od samego początku IPN prowadził badania nad historią Solidarności i wydał kilkadziesiąt książek o historii związku. Przypomniał też o książce "SB a Lech Wałęsa" z 2008 r. Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. "Prowadząc długotrwałe badania zebrali materiały na podstawie, których okazało się, że od 29 grudnia 1970 r. do 19 czerwca 1976 r. późniejszy przywódca Solidarności Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Słuzby Bezpieczeństwa zarejestrowanym pod kryptonimem Bolek".

- Donosił na swych kolegów i brał za to wynagrodzenie. To zostało w tej książce w 2008 r. udowodnione - podkreślił Szarek, dodając, że książka ta wywołała wobec autorów "kampanię nienawiści" wobec IPN i autorów. 

W konferencji poza prezesem IPN udział biorą szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski i dyrektor Instytutu Sehna dr hab. Maria Kała.

"To podpis Wałęsy"

- Z opinii biegłych wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB i pokwitowania odbioru pieniędzy podpisał Lech Wałęsa - poinformował szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski.

Jak tłumaczył Pozorski, Wałęsa podczas prowadzonego postępowania został przesłuchany w charakterze świadka. - Składając zeznania oświadczył: nigdy nie współpracowałem ze Służbą Bezpieczeństwa, ani żadnym innym organem bezpieczeństwa PRL. Nigdy nie podpisałem żadnego donosu, nigdy nie otrzymałem żadnych pieniędzy od Służby Bezpieczeństwa i nie podpisałem żadnego pokwitowania - powiedział podczas konferencji dotyczącej opinii biegłych ws. teczki TW "Bolek".

Jak podkreślił prokurator, dyrektor Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu Andrzej Pozorski, "w trakcie czynności przesłuchania prezydentowi okazano: zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, datowane na 21 grudnia 1970 r. z nakreślonym odręcznie podpisem 'Lech Wałęsa - Bolek', 17 pokwitowań odbioru pieniędzy, podpisane 'Bolek' oraz 41 doniesień informacji, przekazanych przez tajnego współpracownika o kryptonimie 'Bolek'". - Po okazaniu dokumentów świadek oświadczył: to nie moje pismo, nie brałem żadnych pieniędzy - zauważył. Jednak - jak mówił Pozorski - ze sporządzonej opinii biegłych wynika, że to Lech Wałęsa podpisał zobowiązanie do współpracy z SB i pokwitowania odbioru pieniędzy. - Ze sporządzonej opinii wynika, że odręczne zobowiązania o podjęciu współpracy z SB z 21 grudnia 1970 roku zostało w całości nakreślone przez Lecha Wałęsę. 17 odręcznych pokwitowań odbioru pieniędzy za przekazany funkcjonariuszom SB informacji zostało w całości nakreślone przez Lecha Wałęsę - mówił w czasie konferencji prasowej.

Będą zastrzeżenia?

- Lech Wałęsa może złożyć wnioski i zastrzeżenia do opinii biegłych w sprawie teczki TW "Bolek" - poinformował szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski.

Prok. Pozorski podkreślił, że Wałęsa występuje w śledztwie IPN ws. domniemanego fałszerstwa teczki "Bolka" jako pokrzywdzony. - Ma prawo zapoznać się z tą opinią; ma prawo złożyć wnioski, zastrzeżenia; prokurator będzie musiał odpowiedzieć na tę argumentację i podjąć stosowną decyzję - oświadczył. - Myślę, że w tej chwili jeszcze byłoby za wcześnie podjąć decyzję czy wpłynie odpowiednia decyzja o składaniu fałszywych zeznań - dodał. W śledztwie Wałęsa zeznawał, że nie podpisywał dokumentów z teczki TW "Bolek"; zaprzeczał też, by był tajnym współpracownikiem SB.

Według Pozorskiego, śledztwo będzie kontynuowane, bo opinię trzeba bardzo szczegółowo przeanalizować, a następnie "podjąć dalsze czynności".

Teczki są oryginalne

- W aktach "Bolka" brak śladów przerabiania i kopiowania, pismo było naturalne - mówił z kolei dyrektor Instytutu Sehna dr hab. Maria Kała. - Rękopisy dowodowe były obszerne, zapisy tekstowe też obszerne i liczne podpisy, (w aktach) brak śladów przerabiania lub kopiowania, pismo było naturalne, biegli nie stwierdzili żadnych zaburzeń motorycznych - oświadczyła. Jak dodała, "te wszystkie zapisy odzwierciedlały nawykowe cechy pisma wykonawców". Kała poinformowała, że ekspertyza liczy 235 stron.

Szef pionu śledczego IPN poinformował wcześniej, że z opinii biegłych wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia podpisał Lech Wałęsa.

Prezes IPN: Współpracował - to pewne

- Z czasem w społeczeństwie zmieniła się ocena Lecha Wałęsy, który szybko roztrwonił swój kapitał. Szybko wszedł na drogę autodestrukcji i samozniszczenia, którą kroczy do dzisiaj, zupełnie tracąc swój autorytet - ocenił prezes IPN Jarosław Szarek.

- Nie ulega wątpliwości, że dla milionów Polaków w tym czasie (po roku 1980 - PAP) Lech Wałęsa był przywódcą walki o wolność, przywódcą Solidarności i laureatem pokojowej nagrody Nobla w 1983 roku - powiedział prezes IPN. - Przypominam, że w 1989 roku zdjęcie z Lechem Wałęsą było najlepszym elementem kampanii reklamowej komitetu obywatelskiego. Dzięki jego rozpoznawalności przedstawiciele Solidarności zdobyli w wyborach kontraktowych wszystko, co było do zdobycia - dodał.

Jak przypomniał Szarek, w wyborach prezydenckich w 1990 roku Wałęsa zdobył bezapelacyjne zwycięstwo. - Nikt później z kandydatów w wyborach prezydenckich nie zdobył takiej liczby, blisko 11 milionów głosów - podkreślił.

- 10 lat później Lech Wałęsa ponownie przystępuje do kampanii prezydenckiej i w tym momencie zdobywa niecałe 200 tys. głosów, bodajże 170 tys. To pokazuje, jak w społeczeństwie zmieniła się jego ocena. Mamy tutaj do czynienia z kilkoma elementami. Jest ten element lat 80., gdy Wałęsa był symbolem nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie - przypomniał Szarek, który przywołał jednocześnie słynne przemówienie Wałęsy w Kongresie Stanów Zjednoczonych, zaczynające się od słów "My, naród...".

- Lech Wałęsa jest w tym czasie marką równie rozpoznawalną, jak Solidarność. Obok Jana Pawła II jest najsłynniejszym żyjącym wtedy człowiekiem. W późniejszych latach, w czasie gdy Polacy nie wiedzą o jego współpracy z SB na początku lat 70., ten wielki kapitał bardzo szybko zostaje roztrwoniony - podkreślił historyk. - Lech Wałęsa wchodzi na drogę, którą określiłbym samozniszczeniem, autodestrukcją. Tą drogą kroczy do dnia dzisiejszego zupełnie tracąc swój autorytet i niszcząc te zasługi, których nikt nie podważa - dodał.

Szarek zwrócił uwagę także na to, jaki jest stosunek samego Wałęsy do współpracy z SB. - Znamy te setki jego wersji i oświadczeń - mówił.

- Sprawa podjęcia współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa wydaje się bezdyskusyjna - podkreślił Szarek. Dodał, że świadczy o tym m.in. ekspertyza Instytutu Sehna ws. dokumentów teczki personalnej i teczki pracy TW "Bolek".

Prezes IPN był pytany, czy obecnie po ekspertyzie teczki TW "Bolek, można powiedzieć jednoznacznie, bez cienia wątpliwości, że Lech Wałęsa, był tajnym współpracownikiem "Bolkiem". - Co do stwierdzenia, czy Lech Wałęsa podjął współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, wobec tego, co już ówcześnie mówiłem, wobec publikacji tej książki ("SB a Lech Wałęsa" Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka) i dzisiaj przekazanej państwu ekspertyzy (Instytutu Sehna), ta sprawa wydaje się bezdyskusyjna - powiedział Szarek na konferencji dot. opinii biegłych ws. teczki TW "Bolek". Jak zastrzegł - mimo tego - zaprasza dziennikarzy do archiwum IPN, do przejrzenia dokumentów. - Państwo, jako dziennikarze, są - obok historyków - grupą uprzywilejowaną, że możecie się ze wszystkimi tymi materiałami zapoznać i sami sobie na ten temat wyrobić zdanie - zaznaczył Szarek.

Lustracji nie będzie

- Wobec upływu ustawowego terminu, nie można już wystąpić o sądową lustrację Lecha Wałęsy - poinformował szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej Andrzej Pozorski.

Na konferencji prasowej w IPN Pozorski przypomniał, że orzeczenie Sądu Lustracyjnego o prawdziwości oświadczenia lustracyjnego Wałęsy, że nie miał związków z SB, zapadło w 2000 r. - Bez wątpienia sąd w tamtym czasie nie dysponował kompletnym materiałem dowodowym - zaznaczył prokurator. Podkreślił, że prokurator biura lustracyjnego IPN nie ma już prawa złożyć wniosku do sądu o ponowną lustrację Wałęsy.

Zgodnie z ustawą lustracyjną z 2006 r., postępowania lustracyjnego na niekorzyść osoby lustrowanej nie można wznowić po upływie 10 lat od uprawomocnienia się orzeczenia sądu w danej sprawie. W 2010 r. pion lustracyjny IPN uznał, że nie wystąpi o wznowienie procesu lustracyjnego Wałęsy - co ujawniono dopiero w 2012 r. "Gazeta Wyborcza" napisała wtedy, że w 2010 r. IPN uznał, że książka IPN o związkach Wałęsy z SB autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "nie przynosi nowych faktów". Wcześniej przez dwa lata pion lustracyjny IPN sprawdzał, czy można na jej podstawie wznowić proces lustracyjny byłego prezydenta. Ostateczna decyzja: nie można - podała "GW".

Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk mówił wtedy PAP, że nie ogłaszano tego, bo w całej sprawie prokurator IPN nie wydał żadnego postanowienia; była tylko notatka jednego z prokuratorów o braku wystarczającej podstawy do wystąpienia o wznowienie lustracji Wałęsy.

W 2000 r. Sąd Lustracyjny za prawdziwe uznał oświadczenie lustracyjne Wałęsy (jako kandydata na prezydenta), że nie współpracował ze służbami specjalnymi PRL. Sąd uznał, że SB fałszowała swe akta na temat Wałęsy. Sędzia Paweł Rysiński mówił wtedy, że w całej sprawie "poza trzeciorzędnymi, budzącymi najzupełniej w tej sytuacji zasadnicze wątpliwości dokumentami nie ma - oprócz wypisu z rejestru byłej SB - jakiegokolwiek dowodu, który potwierdzałby fakt współpracy Lecha Wałęsy jako tajnego współpracownika o pseudonimie 'Bolek' z byłą SB".

W książce pt. "SB a Lech Wałęsa" Cenckiewicz i Gontarczyk napisali, że w pierwszej połowie lat 70. Wałęsa był agentem gdańskiej SB o kryptonimie Bolek. Opisując wyrok Sądu Lustracyjnego, autorzy ocenili, że wadliwie ocenił on dowody nt. Wałęsy i pominął ich część. Ich zdaniem nie wiadomo, na jakiej podstawie sąd wysnuł wnioski, że autentyczna teczka "Bolka" nigdy nie istniała. Zdaniem autorów, sąd pominął ustalenia śledztwa co do zaginionych w 1992 r. dokumentów "Bolka" (trafiły do Wałęsy jako prezydenta, skąd miały wrócić niekompletne).

Sam sąd uznał twierdzenia autorów za "nieuprawnione", bo wniosek, iż Antoni Macierewicz dysponował w 1992 r. dokumentami sfałszowanymi przez SB, sąd wysnuł na podstawie opinii grafologicznej, z której wynikało, że doniesienie ze stycznia 1971 r. i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy z 1971 r. i z 1974 r. nie zostały sporządzone przez Wałęsę.

Wałęsa wiele razy zaprzeczał, by był "Bolkiem". Podkreślał, że z dokumentów IPN wynika, iż kryptonim "Bolek" nosił najpierw podsłuch założony w jego miejscu pracy w stoczni, a potem wszystkie gromadzone przez SB materiały z nim związane. W 2005 r. Wałęsa dostał od IPN status pokrzywdzonego (status taki zlikwidowała nowa ustawa o IPN, uchwalona w 2006 r. na wniosek PiS). Były lider Solidarności zapowiedział wtedy, że będzie pozywał każdego, kto by twierdził, że był on tajnym współpracownikiem SB. Autorów tej książki nie pozwał.

Teczka Kiszczaka

Ekspertyzę teczki TW "Bolek" zlecono w ramach śledztwa prowadzonego przez białostocki pion śledczy IPN w sprawie podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy SB w dokumentach "Bolka", w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W dokumentach tych, które w 2016 r. znaleziono po śmierci gen. Czesława Kiszczaka w jego domu, jest m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z Służbą Bezpieczeństwa, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek". 

Prokuratura IPN w Białymstoku wszczęła śledztwo w lutym ub. r. po pierwszych wypowiedziach Wałęsy o sfałszowaniu akt z teczki, m.in. pokwitowań odbioru pieniędzy. Po tym jak w kwietniu Wałęsa zanegował autentyczność okazanych mu dokumentów rękopiśmiennych TW "Bolka" z teczki, IPN zlecił ekspertyzy z dziedziny pisma porównawczego. Biegli Instytutu Sehna prowadzili badania z dziedziny pisma porównawczego dotyczące teczek TW "Bolek" od maja 2016 r. 

Według sobotniej informacji PAP ze źródeł zbliżonych do Biura Prezesa IPN oraz do Kolegium IPN, opinia w sprawie dokumentów z teczki TW "Bolka" potwierdza współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Według źródeł PAP, tylko co do paru dokumentów zgłoszone są wątpliwości, nie mają jednak one znaczenia dla tej oceny. Źródła PAP nie określiły jakiego okresu dotyczy ta współpraca. 

Były prezydent Lech Wałęsa neguje autentyczność dokumentów przejętych przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku; stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. "To kłamstwo" - powiedział w sobotę PAP były prezydent.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL