Handel

Brytyjski biznes "leniwy i gruby"

Fotorzepa/Ryszard Waniek
- Brytyjczycy jako naród handlowców stał się zbyt leniwy i gruby. Biznesmeni są bardziej zainteresowani piątkową grą w golfa niż szukaniem nowych rynków zbytu - stwierdził brytyjski sekretarz handlu Liam Fox

Jego komentarze na temat handlu i biznesu brytyjskiego zostały nagrane przez dziennikarza the Times na przyjęciu z działaczami partyjnymi. - Jaki jest sens opuszczenia Unii,  przekształcania światowego handlu, jaki jest sens szukania nowych rynków zbytu,  jeśli nie mamy eksporterów, którzy byliby w stanie z tego skorzystać - powiedział Fox. - Ten kraj nie jest już krajem niezależnych handlowców jak niegdyś. Rozleniwiliśmy się  i roztyliśmy rozpieszczeni sukcesami wypracowanymi przez poprzednie generacje - dodał.

Rzecznik rządu natychmiast pospieszył z informacją, że są to wyłącznie poglądy  prywatne jednego z ministrów i nie mają nic wspólnego z opinią panującą w rządzie.

Sekretarz handlu skrytykował także swojego rządowego kolegę Borisa Johnsona twierdząc, że za bardzo skupia się na stolicach i dyplomacji zapominając o biznesie.

Swoimi słowami Fox wywołał lawinę ostrej krytyki oraz niezadowolenia. - Prowadzę działającą  z sukcesem firmę, nigdy nie grałem w golfa, mam nadzieję, że nie jestem zbyt leniwy- skomentował słowa ministra na Twitterze Jo Stevens, z Partii Pracy. - To absolutnie oburzające. Jak on śmiał. Jest reprezentantem nas, naszego kraju. A on nazywa nas leniwymi  grubasami - powiedział Richard Reed, założyciel  firmy Innocent Drinks.

- To czego brytyjski biznes potrzebuje w tych niepewnych czasach to wsparcie ze strony rządu, a nie negatywnych uwag - skomentował słowa ministra Terry Scuoler ze stowarzyszenia Engineering Employers Federation.

Partia Pracy natychmiast zażądała publicznych przeprosin ze strony ministra. Ale jest to już drugi przypadek, kiedy premier Theresa May musi polecać rzecznikowi rządu prostować wypowiedzi swoich ministrów. Rzecznik rządu musiał też wyjaśniać co   minister miał na myśli, kiedy David Davies  członek rządu odpowiedzialny za Brexit    powiedział, że  nie ma takiej opcji, aby Wlk Brytania pozostała we wspólnym rynku, jeśli nie będzie miała  pełnej kontroli nad imigracją.

Tych wypowiedzi zapewne będzie więcej, po tym jak „Daily Mail” ujawnił, że Boris Johnson odpowiadający za politykę zagraniczną rządu został jednocześnie członkiem elitarnego ugrupowania opowiadającego się za „twardym”  rozstaniem z UE.

 

 

Natomiast jeśli chodzi o handel zagraniczny, to rzeczywiście wszystko wskazuje, że Brytyjczycy mają problemy z konkurencyjnością, bo deficyt jest najwyższy w historii. Ta sytuacja jednak może się zmienić dzięki deprecjacji kursu funta, który od 23 czerwca, czyli dnia referendum obniżył się o 11 proc.

 

 

Wartość brytyjskiego eksportu według Międzynarodowego fundusz Walutowego wyniosła 460 mld dol. Ponad połowa z tego  (53 proc.) trafiła na rynki Unii Europejskiej.

 

Źródło: ekonomia.rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL