Kto zarabia na pielgrzymkach do Mekki?

aktualizacja: 13.09.2017, 15:28
Foto: Flickr

Każdego roku miliony muzułmańskich pielgrzymów przybywają do świątyni Al-Kaba w Mekce. Hadż jest jednak nie tylko wydarzeniem religijnym, ale też prężnie funkcjonującym biznesem.

Zgodnie z pięcioma filarami islamu każdy muzułmanin przynajmniej raz w życiu musi odbyć pielgrzymkę do świętego miasta, Mekki. Pielgrzymuje się podczas zu al-hidżdża, ostatniego miesiąca muzułmańskiego kalendarza, żeby znaleźć się w Mekce podczas Święta Ofiarnego (arab. Id al-Adha).

Pierwszego dnia uroczystości wierni udają się do namiotowego obozowiska w dolinie Mina na wschód od Mekki, skąd wyruszą na modlitwę na płaskowyż Arafat. Święto Ofiarne oznacza początek trzydniowego ceremoniału ciskania z mostu Dżamarat w Mina kamieni w skalne ściany, co symbolizuje uśmiercanie diabła. Szóstego dnia hadżu, na jego zakończenie pielgrzymi siedem razy okrążają najważniejsze miejsce kultowe islamu - znajdujący się na dziedzińcu Wielkiego Meczetu w Mekce relikwiarz Kaba z wmurowanym w jego ścianę Czarnym Kamieniem.

W tym roku hadż trwał od 30 sierpnia do 4 września, a wzięło w nim udział ponad 2 miliony osób z całego świata.

Hadż jest dla muzułmanina religijną powinnością, o ile pozwala mu na to zdrowie i sytuacja materialna.

Jaka konkretnie sytuacja materialna pozwala na uczestnictwo w hadżu? Samo zakwaterowanie i wyżywienie w ekonomicznym wariancie kosztuje od 3,5 do 5 tys. riali saudyjskich, czyli od 3,3 do 4,7 tys. zł. Do tego należy doliczyć transport z miejsca zamieszkania. Co więcej, na czas nieobecności w domu muzułmanin musi zapewnić rodzinie dostatek. Jeśli pielgrzymi spodziewają się osobnego pokoju, dłuższego pobytu w Mekce czy posiłków częściej niż dwa razy dziennie – koszty wzrastają. Ceny normalnych wariantów zaczynają się od 6,9 tys. riali.

Niedawno Al-Dżazira oszacowała, jak długo muzułmanie z poszczególnych krajów muszą oszczędzać, by pozwolić sobie na podróż życia. Należy bowiem pamiętać, największa liczba wyznawców religii proroka mieszka w stosunkowo ubogich krajach Azji i Afryki.

Według zestawienia mieszkaniec Malezji wystarczającą kwotę uzbiera w pół roku. Mieszkańcy Indonezji czy Egiptu muszą oszczędzać prawie rok. Natomiast wierni z Pakistanu, Indii, Nigerii czy Bangladeszu muszą pracować na pielgrzymkę przez dwa albo trzy lata.

Na tę cenę wpływa nie tylko średnia płaca w danym kraju, ale też odległość od Arabii Saudyjskiej. W przypadku kilku tysięcy polskich muzułmanów najniższe ceny zaczynają się od 9 tys. zł za lot z Warszawy do Mekki i pobyt na miejscu. Tradycja nakazuje, by pieniądze przeznaczone na hadż pochodziły wyłącznie z „czystego" źródła, inaczej religijny nakaz nie zostanie spełniony.

- Rządy niektórych muzułmańskich krajów oferują tanie pakiety podróżne, by mniej zamożne osoby również miały szanse na udział w swojej pielgrzymce – podaje Al-Dżazira.

Pod względem ekonomicznym największymi zwycięzcami tego okresu są biura turystyczne. I to pomimo regulacji, jakie nakłada na nich saudyjskie Ministerstwo ds. Hadżu i Umry (to nazwa dodatkowych pielgrzymek do Mekki, która może odbywać się w dowolnym dniu roku). Choć wszystkie biura obsługujące przybyszów muszą zarejestrować się na stronie Ministerstwa i nie mogą prowadzić żadnych kampanii marketingowych, powstało ich już kilkaset.

Dla mieszkańców Mekki ruch pielgrzymkowy jest głównym filarem gospodarki. Np. dla linii lotniczych Saudia 12 proc. przychodu pochodzi od pielgrzymów. Jest to druga najważniejsza branża całej Arabii Saudyjskiej, zaraz po przemyśle wydobywczym – według Saudi Gazette rocznie generuje przychód na poziomie 45 mld riali. – 40 proc. tej wartości pochodzi z akomodacji, 15 proc. z podarunków, a 10 proc. z wyżywienia, a reszta z innych usług – uważa ekonomista Abdullah Katib.

W tym roku pod czarny kamień Hadżar przybyło ok 2,3 mld pielgrzymów. Podczas hadżu w 2015 roku na moście Dżamarat doszło do wybuchu paniki, czego skutkiem było stratowanie setek osób. Saudyjskie władze podały wtedy, że śmierć poniosło 769 osób, ale według nieoficjalnych obliczeń rzeczywista liczba zabitych wynosiła ponad 2 tys. W efekcie w 2016 r. rząd Iranu w ramach protestu przeciw złej organizacji zakazał swoim obywatelom odbywania pielgrzymki. W tym roku bojkot już nie obowiązywał, a według samych wiernych poziom bezpieczeństwa wyraźnie wzrósł.

POLECAMY

KOMENTARZE