Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys: Koniec niepewności II filara

aktualizacja: 04.09.2017, 19:44
Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski

Aktywa zgromadzone w Funduszu Rezerwy Demograficznej wzrosną do 60 mld zł, a polityka inwestycyjna FRD może być bardziej efektywna niż dzisiaj – ocenia prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

REDAKCJA POLECA
13.09.2017
OFE mają za dużo polskich akcji
10.09.2017
Zagraniczni zarządzający też popełniają błędy
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Wicepremier Morawiecki podkreśla, że potrzebujemy zrównoważonego wzrostu, opartego także na inwestycjach, nie tylko na konsumpcji. Dotychczas jednak nic z tego nie wychodzi. Dlaczego?

Generalnie zarówno w polskiej jak i światowych gospodarkach konsumpcja to główna silą napędową wzrostu PKB z około 75-procentowym udziałem w jego strukturze. Dodatkowo w Polsce po prostu jako społeczeństwo bogacimy się i przez to konsumujemy więcej, a dzięki szybkiemu wzrostowi wynagrodzeń, o ponad 5 procent, i zatrudnieniu o około 2 procent sytuacja gospodarstw domowych jest coraz lepsza. Pozwala ona także na wzrost oszczędności, co widoczne jest w nadwyżce depozytów detalicznych nad kredytami. Dotychczas firmy inwestowały głównie we wzrost zatrudnienia, ale za tym pójdą też inwestycje w umowne maszyny. To naturalny proces.

Na razie raczej nie idą.

Już w II kwartale tego roku nastąpiło przełamanie i mamy wzrost inwestycji w ujęciu rocznym o 0,8 procent. Na razie niewielki, ale w II półroczu dynamika inwestycji może zbliżyć się już do 4-5 procent dzięki ożywieniu inwestycyjnemu zarówno po stronie przedsiębiorstw, jak i sektora publicznego. W samorządach już widać spory ruch. Jeśli chodzi o przedsiębiorstwa, to obserwujemy duży popyt na towary i usługi, dobrą kondycję finansową z 10-procentowym wzrostem przychodów oraz coraz większy deficyt pracowników zwłaszcza w dużych aglomeracjach. Oznacza to, że wkrótce rozpoczną się inwestycje w dużej skali. Szczególnie brak rąk do pracy będzie stymulował firmy do poprawiania efektywności, np. poprzez większą automatyzację procesów.

Widzicie jakieś sygnały, że to odbicie nastąpi? Przychodzą do was firmy z różnymi projektami?

Tak. Jako Grupa PFR widzimy dużą aktywność przedsiębiorców jeżeli chodzi o kilka obszarów. Po pierwsze ekspansja międzynarodowa - coraz więcej firm myśli o internacjonalizacji, zwłaszcza po osiągnięciu większej skali biznesu w Polsce. Odnotowujemy duże zainteresowanie ofertą Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, nowej instytucji, która otwiera przedstawicielstwa w wielu nowych krajach. Widzimy ponad 20-proc. wzrost wolumenów ubezpieczeń eksportowych w KUKE. PARP z sukcesem wprowadza także nowe projekty dla rozwoju przedsiębiorczości oraz rośnie skala działania BGK i ARP. W obszarze start-up'ów i innowacji wprost można mówić o klęsce urodzaju. Otworzyliśmy w PFR największy fundusz venture capital w Europie Środkowo-Wschodniej, który dysponuje 2,8 mld zł na finansowanie firm na różnym etapie rozwoju, od bardzo wczesnego, gdzie ktoś ma tylko pomysł, po dojrzalsze projekty, które planują ekspansję zagraniczną. Fundusz dedykowany tym ostatnim firmom będzie działał w różnych konfiguracjach z aniołami biznesu, dużymi korporacjami i innymi inwestorami. Jesteśmy po naborach na pierwsze fundusze i spotykamy się z bardzo dużym zainteresowaniem.

W jakie projekty fundusz będzie inwestował?

Nie zawężamy funduszom pola inwestowania. Sporo jest projektów wokół sektora nowoczesnych usług. Począwszy od medycznych, zahaczających o biotechnologię, poprzez firmy związane z branżą informatyczną, od gier po oprogramowanie dla biznesu. Oczywiście nie brakuje firm z sektora tzw. fintech czyli bardzo nowoczesnych rozwiązań dla usług finansowych, gdzie Polska może być jednym z liderów tych rozwiązań w skali światowej. Są także przedsięwzięcia technologiczne dla przemysłu, który jest istotnym elementem strategii odpowiedzialnego rozwoju w kontekście obecnej rewolucji, która ma miejsce. Jest bowiem ważnym wyzwaniem, żeby struktura naszej gospodarki nie zmieniała się zbyt szybko w kierunku wyłącznie usług. Widać, że kraje, które zbyt szybko zmieniają gospodarkę w tym kierunku, mają potem problem z tempem poprawy produktywności i wzrostu gospodarczego.

Dlatego PRF inwestuje w przedsiębiorstwa przemysłowe, tak jak w ubiegłym tygodniu – w spółkę Ferrum?

Oczywiście. Inwestujemy w firmy, które mają dobre produkty, posiadają rynki zbytu, ale z jakichś powodów potrzebują wzmocnienia kapitałowego. Zainwestowaliśmy w Ferrum, które może być wiodącym w Europie producentem rur i konstrukcji stalowych, ale też w zakłady im. H. Cegielskiego – ta znana na całym świecie marka ma obecnie problemy, ale wierzymy w jej potencjał. Inwestujemy w nowy blok energetyczny Tauronu w Jaworznie, czy np. w budowę promów dla polskiej Żeglugi Bałtyckiej, które powstają w szczecińskiej stoczni.

Ale projekt promu wydaje się enigmatyczny, bo Szczecin nie ma podobno potencjału by go zbudować.

Oczekiwania są takie, że wszyscy chcieliby mieć gotowy produkt na już. Ale proces budowy takiego promu trwa i jest rozłożony w czasie. Trzeba go zaprojektować, złożyć technologię, pozyskać wykwalifikowaną kadrę i zbudować. Wierzę, jest że to jest dobry projekt. Mamy dwie silne firmy na Morzu Bałtyckim – Polska Żeglugę Bałtycką i Polską Żeglugę Morską. Mają one rentowny biznes promowy i mocną pozycję na rozwijającym się rynku na basenie Bałtyku. Tyle, że większość floty mają już przestarzałą. PFR jest właściwym inwestorem dla takich firm, ponieważ wymaga to bardzo długoterminowego finansowania, o które jest trudniej przy obecnym otoczeniu regulacyjnym w bankowości.

To ile PFR dotychczas zainwestował w projekty komercyjne, w firmy?

W ciągu pierwszego roku zrealizowaliśmy łącznie ponad 8 mld zł inwestycji. Mam na myśli ściśle inwestycje, nie pożyczki, czy kredyty. Wyjmując z tego 4 mld zł, które posłużyły do inwestycji w bank Pekao SA, to mniej więcej 4 mld zł dotyczą inwestycji w sektor przedsiębiorstw.

Pana zdaniem to dużo czy mało? PFR miał być kołem zamachowym ożywienia inwestycji w sektorze przedsiębiorstw.

Uważam, że to sporo i zgodnie zapowiedziami, że w ciągu pierwszych 12 miesięcy chcielibyśmy zrobić kilkanaście projektów inwestycyjnych. I to się udało. Ale to też nie jest tak, że PFR wyłącznie własnym środkami rozrusza gospodarkę. Przede wszystkim chcemy być na rynku finansowym w miejscach, gdzie widzimy problemy z dostępnością finansowania. Określamy to jako tzw. luki rynkowe. Nam nie chodzi o to, żeby konkurować z bankami, pokazywać duże wolumeny. Chcemy być w tych miejscach, gdzie jest to potrzebne. Zasadniczym celem tzw. Planu Morawieckiego poza głęboką i obecnie sprawnie realizowaną reformą systemu podatkowego jest rozwój polskiej przedsiębiorczości i zapewnienie poza przyjaznymi regulacjami, że sektor ten będzie miał dostępne finansowanie na lokalnym rynku od momentu rozpoczęcia działalności, aż po dojrzałość, czy ekspansję na rynkach zagranicznych.

Z kim rozmawiacie teraz jeśli chodzi o sektor przedsiębiorstw, jakieś nowe inwestycje?

Mamy w kolejce kilka inwestycji, ale są to rozmowy poufne, dlatego nie mogę publicznie mówić o konkretach.

W finansowaniu atomu wzięlibyście udział?

Inwestycje w sektor energetyczny są wpisane w naszą strategię. W ogóle projekty infrastrukturalne są dla nas idealnym celem inwestycyjnym. Na przykład PFR brał udział w opracowaniu koncepcji Centralnego Portu Komunikacyjnego. Planujemy także prace przy organizacji finansowania dla tej inwestycji. Tak więc tego typu projekty jak elektrownia atomowa są dla PFR jak najbardziej interesujące. Trzeba jednak pamiętać, że struktura finansowania każdego projektu składa się z bardzo wielu komponentów. PFR może być jednym z podmiotów, nawet wiodącym, ale na pewno nie jedynym.

A polski samochód elektryczny was interesuje?

PFR jest odpowiedzialny za program rozwoju autobusów elektrycznych. Myślimy też o projekcie elektrycznych samochodów dostawczych. Ale w projekt elektrycznego samochodu osobowego obecnie nie jesteśmy zaangażowani. Jest on dużo trudniejszy, bo na rynku jest wiele silnych koncernów motoryzacyjnych, które inwestują bardzo duże środki w tym obszarze. Ale uważam samo przedsięwzięcie za bardzo ciekawe. Cała motoryzacja przechodzi potężną transformację. Zauważmy, że w niektórych krajach zadeklarowano, że w perspektywie 15 lat zakazana będzie sprzedaż samochodów z silnikiem diesla, czy benzynowych. Branża przechodzi rewolucję, co jest szansą dla zupełnie nowych przedsięwzięć i konceptów.

W swoim inwestycjach stosujecie kryteria rynkowe? Żeby się nie okazało, że tak jak za Gierka, inwestowano w różne rzeczy, tylko zwrotu z kapitału nie było.

Polski Fundusz Rozwoju inwestuje na zasadach rynkowych, zakładając osiągnięcie dodatniej stopu zwrotu z każdej inwestycji. Ostatnio pochwaliliśmy się całkiem dobrymi wynikami - PFR zarobił w I półroczu 290 mln zł. Nasze finansowanie odbywa się na zasadach rynkowych, czasem jest bardziej elastyczne niż czysto komercyjne, może mieć dłuższy horyzont inwestycyjny, stopy zwrotu nie muszą być najwyższe. Natomiast zawsze są to środki inwestowane rozsądnie. Komitety inwestycyjne, które akceptują każdą transakcję składają się w większości z członków niezależnych, którzy nie są pracownikami PFR.

Kiedy w końcu ruszy Program Budowy Kapitału, czyli reforma zabezpieczenie emerytalnego?

Wicepremier Morawiecki zapowiedział, że ta reforma powinna ruszyć w drugiej połowie przyszłego roku. Został już zgłoszony projekt ustawy o tzw. REITach, czyli funduszach nieruchomości. Kolejne ustawy powinny wkrótce też trafić na ścieżkę legislacyjną. Program Budowy Kapitału, czy szerzej reforma emerytalna niesie za sobą istotne zmiany dla całego systemu emerytalnego. Stąd koniecznych jest wiele konsultacji, np. z Ministerstwem Rodziny i Pracy.

Dlaczego chcecie w ogóle zlikwidować II filar emerytalny, czyli OFE?

Nieudane wprowadzenie II filara systemu emerytalnego i jego „reforma" z 2013 r. doprowadziły do tego, że dzisiaj ten system praktycznie nie spełnia żadnej roli. Nic nie wnosi ani do systemu emerytalnego, ani nie wzmacnia rynku kapitałowego. Kontynuowanie jego funkcjonowania tylko zwiększa niepewność wszystkich jego uczestników. Ten problem trzeba rozwiązać i jestem przekonany, że przedstawiona propozycja jest bardzo dobra.

25 proc. aktywów OFE ma zostać znacjonalizowanych, czyli przekazanych do Funduszu Rezerwy Demograficznej. A tam zostaną wydane na bieżące potrzeby rządu?

Ta propozycja to kompromis między koncepcjami, które zakładają przeniesienie całości środków z OFE do kasy państwa oraz tymi które postulują sprywatyzowanie środków z OFE. Ten kompromis powoduje, że nikt nic nie traci, nic nikomu nie jest zabierane. To uczciwa nowa umowa społeczna dotycząca zabezpieczenia emerytalnego.

Ale co FRD zrobi z tymi 25 proc.?

Zasadniczym celem zarządzania aktywami w FRD powinno być bezpieczeństwo gromadzonych tam funduszy. Jednak wydaje się, że polityka inwestycyjna FRD może być bardziej efektywna, niż jest dzisiaj. Poprzez dodanie innych klas aktywów do inwestycji, niż tylko obligacje i indeksy giełdowe, balans pomiędzy bezpieczeństwem środków oraz wysokością stopy zwrotu może być korzystniejszy. Po reformie fundusze FRD wzrosną do ok. 60 mld zł. PFR może być dobrym parterem dla ZUS w zakresie współpracy przy zarządzaniu FRD. Na pewno pożądanym kierunkiem dywersyfikacji są inwestycje infrastrukturalne. Większość inwestorów w takich projektach na świecie to są fundusze emerytalne, ze względu na długi horyzont inwestycyjny, który jest idealnie dopasowany do profilu takich funduszy. Jednocześnie infrastruktura jest bezpieczna, ponieważ są to realne aktywa, które nie znikną z dnia na dzień.

Pod warunkiem, że ta infrastruktura jest dobrze pomyślana i będzie przynosiła dochód, a nie jak np. prowincjonalne lotniska w Hiszpanii.

Zgoda, ale każda decyzja inwestycyjna obarczona jest ryzykiem. Wierzę, że polskie państwo ma zdolność zbudowania profesjonalnej struktury do zarządzania aktywami emerytalnymi. Jestem przekonany, że standardy, w oparciu które działa PFR, są właśnie odpowiednimi standardami. Chodzi zarówno o kompetencje osób, jak i sam proces inwestycyjny, oparty np. na niezależnych komitetach inwestycyjnych. Moim zdaniem da się to zrobić.

75 proc. aktywów OFE ma zostać sprywatyzowane. Cześć osób może się obawiać, że ich przyszłe emerytury znikną z przestrzeni publicznej.

Ależ tu nie ma się czego obawiać. Gdyby to było tak, że nagle mamy cały system emerytalny oparty o rynek kapitałowy to powiedziałbym, że to jest niezdrowe. Jeżeli jednak mamy zróżnicowanie, większość środków jest w systemie gwarantowanym przez państwo, a druga, niewielka część oparta o rynek kapitałowy, który wzmacnia gospodarkę, to z punktu widzenia oszczędzających jest to właściwy model.

Ale sami politycy często mówią, że giełda to kasyno. Mamy zaufać, że gra w kasynie to nasze zabezpieczenie emerytalne?

Trzeba pamiętać, że już obecnie ponad 100 mld zł aktywów OFE jest zainwestowanych na warszawskiej giełdzie. Po drugie, rynek kapitałowy to nie jest jakieś abstrakcyjne miejsce, czy też kasyno. To jest miejsce finansowania przedsiębiorstw, ich inwestycji i rozwoju. Jeżeli nasze składki emerytalne trafiają na ten rynek kapitałowy, to one wzmacniają notowane tam firmy. To poprawia potencjał gospodarczy Polski. A od kondycji gospodarki zależą także nasze emerytury w I filarze. Można więc powiedzieć, że także ZUS potrzebuje giełdy. Inna sprawa, że trzeba przywrócić zaufanie do rynków kapitałowych, żeby takie opinie o giełdzie się nie zdarzały.

To zaufanie wydaje się kluczowe, skoro Polscy mają zacząć dodatkowo oszczędzać na emeryturę w nowym, qusi dobrowolnym systemie III filaru emerytalnego.

Oczywiście, chodzi o to, żeby odczarować ten rynek, że to nie jest żadne kasyno. W długim terminie stopy zwrotu osiągane na rynku kapitałowym mniej więcej odpowiadają temu jak rozwija się gospodarka, jak waloryzowane są emerytury w ZUS-ie. Zbudowanie III filaru emerytalnego, w oparciu o automatycznie tworzone plany emerytalne dla wszystkich pracujących są w całej reformie kwestią fundamentalną. Systemy oparte o ten model, które działają na świecie są dużo bardziej efektywne niż w pełni dobrowolny system. Zapewniają powszechność uczestnictwa oraz niski koszt funkcjonowania. Proszę pamiętać, że jeżeli odkładamy 4-8 proc. naszego wynagrodzenia, to budujemy w ten sposób dodatkowy, właściwie niezbędny bufor finansowy na emeryturę. Należy pamiętać, że przeciętna długość życia rośnie, więc czas spędzony na emeryturze także się wydłuża. Dzisiaj szacuje się, że w USA ponad połowa z obecnie rodzących się osób będzie żyła więcej niż 100 lat, a połowa dzisiaj obecnych na rynku pracy, będzie żyła więcej niż 85-90 lat. Polska także uczestniczy w tym trendzie.

Wróćmy jeszcze do gospodarki realnej, działania wicepremiera Mateusza Morawieckiego, typu konstytucja dla biznesu, czy pakiet 100 zmian dla firm, miały ułatwić prowadzenie biznesu.

Z pakietu 100 zmian dla firm, wiele rzeczy już się udało wdrożyć. Jest jeszcze do zrealizowania końcówka tego pakietu dotycząca elektronizacji akt i skrócenia czasu ich przechowywania, czy kwestia sukcesji w firmach. Jest też procedowany przez Radę Ministrów duży projekt, czyli Konstytucja dla Biznesu, które zakładają rzecznika przedsiębiorców, klauzule pewności prawa, uproszczenia administracyjne, itp. To fundamentalnie istotne dla zapewnienia przyjaznego otoczenia dla biznesu oraz wzrostu konkurencyjności naszej gospodarki. Oznacza to też realne oszczędności dla firm.

Jako miejsce dla inwestycji Polska sporo traci na atrakcyjności poprzez to, że otoczenie prowadzenia biznesu nie jest wciąż do końca zbyt przyjazne. Za dużo jest jeszcze barier administracyjnych, za mało akceptacji społecznej dla podejmowania ryzyka. Ile w Polsce trwają postępowania likwidacyjne, upadłości? W bardziej rozwiniętych krajach firma, która upadnie może w miarę szybko się podnieść. W Polsce proces upadłościowy może trwać nawet 10 lat, nie mówiąc o stygmacie bankruta.

Ale pojawiają się opinie, że wszystkie pozytywne dla biznesu projekty, które robi wicepremier Morawiecki, są zaprzepaszczane przez działania innych członków rządu. Np. reforma sądownictwa jest odbierana jako czynnik bardzo dużej niepewności dla firm.

Patrząc na dane, np. dotyczące zaufania konsumentów, czy przedsiębiorców, tej niepewności nie widać. Także napływ inwestycji zagranicznych nie wskazuje na brak zaufania do polskiej gospodarki. Jestem przekonany, że reforma sądownictwa, chociażby w kontekście tego o czym przed chwilą rozmawialiśmy, jest potrzebna. Bardzo ważna jest prowadzona przez ministra finansów reforma systemu podatkowego, gdzie nadwyżka budżetowa jest właśnie efektem tych działań. Jeżeli popatrzymy na dane dotyczące wzrostu VAT i skrócenie terminów zwrotów tego podatku, a także poprawę sprzedaży paliw w PKN Orlen i Lotosie, czy podwojenie wartości rynkowej tych firm, to bez wątpienia widać jak skutecznie udaje się system podatkowy w Polsce uszczelniać w miejscach, gdzie dochodziło do dużych nieprawidłowości.

CV

Paweł Borys jest od maja 2016 r. prezesem Polskiego Funduszu Rozwoju, publicznego wehikułu inwestycyjnego. Wcześniej pracował w wielu komercyjnych instytucjach finansowych, specjalizuje się w inwestycjach, zarządzaniu, analizach makroekonomicznych, planowaniu strategicznym i finansowym.

POLECAMY

KOMENTARZE