Sąd Najwyższy: opłaty półkowe udowadnia dostawca, nie sklep

aktualizacja: 19.10.2016, 07:43
Foto: 123RF

Ciężar wykazania, że sieć pobiera bezprawne opłaty za dopuszczenie towaru do sprzedaży, obciąża firmę, która go dostarczyła.

REDAKCJA POLECA

Nie ma tu żadnego domniemania, że z automatu taka opłata stanowi czyn nieuczciwej konkurencji.

Dopiero gdy dostawca to wykaże, sieć może się bronić, że pobierane przez nią opłaty np. za reklamę czy usługi logistyczne były współmierne do pobranej dodatkowo (obok marży) opłaty.

To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, ważnego dla nierzadkich sporów o tzw. opłaty półkowe.

Półkowe to czyn nieuczciwej konkurencji polegający na utrudnianiu innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności poprzez pobieranie „innych niż marża handlowa" opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży (art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Z kolei art. 18 ust. 1 stanowi, że przedsiębiorca, którego interes naruszono takim czynem, może żądać wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści.

Właśnie wydania takich korzyści zażądały Zakłady Przetwórstwa Mięsnego Jan B. za pięć lat dostaw wołowiny i kiełbasy śląskiej dla sieci Ahold Polska, kupionej później przez Carrefour Polska, który został pozwany o zapłatę 15 mln zł pobieranych jako półkowe.

Sądy Okręgowy, a następnie Apelacyjny w Warszawie zasądziły żądane 15 mln zł, uznając, że bonusy, premie były dostawcy narzucone, a więc niedopuszczalne.

Carrefour odwołał się do Sądu Najwyższego, a jego pełnomocnik adwokat Bartłomiej Jankowski przekonywał SN, że są różne kanały dystrybucji, różne wręcz rynki, stąd te dodatkowe opłaty.

– Dostawca towaru do znanej sieci korzysta z jej marki, z jej doświadczenia. To nie w porządku, że po latach korzystania z tego dorobku kontrahent wycofuje się i chce dodatkowej zapłaty.

W sporach o półkowe procesują się jednak zwykle już byli kontrahenci.

Sąd Najwyższy zwrócił sprawę SA do ponownego rozpoznania. Sądy w tej sprawie dokonały błędnej wykładni, że art. 15 ust. 1 ustanawia domniemanie, że opłata inna niż marża to automatycznie czyn nieuczciwej konkurencji, a takiego domniemania tam nie ma – powiedział w uzasadnieniu sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski. – Określa on tylko delikt półkowego, czyli utrudnianie dostępu do rynku. – Ciężar dowodu, że opłata była pobrana za dostęp do rynku, obciąża dostawcę towaru, bo to on z tego faktu wywodzi żądanie wydania bezpodstawnie pobranych korzyści. Sieć może się bronić, wykazując, że opłaty były pobrane za jej świadczenia (niepieniężne), takie jak usługi logistyczne, reklamowe, i że były ekwiwalentne do pobranych opłat.Ponieważ SA tych kwestii nie badał, SN zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Pełnomocnik powoda prof. Bogdan Dolnicki nie krył rozżalenia werdyktem:

– Zmusza nas do wykazywania czegoś niezwykle trudnego, wręcz niemożliwego, że nie była to opłata za dostęp do rynku. Ale będziemy walczyć.

To niepierwsze orzeczenie SN dotyczące opłat półkowych. W szczególności w uchwale z 18 listopada 2015 r. (III CZP 73/15) SN stwierdził, że w relacjach między dostawcą a siecią handlową nie jest wyłączone uznanie za rabat niebędący opłatą półkową zastrzeżonej w umowie premii pieniężnej uzależnionej od wielkości obrotów.

Sygnatura akt: I CSK 651/15

POLECAMY

KOMENTARZE