Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Firma

Wysokie kary mają chronić zabytki

Fotorzepa, Sławomir Mielnik Sławomir Mielnik
nieruchomości | Inwestor zapłaci nawet pół miliona złotych za celowe niszczenie kamienicy lub pałacu.

Od soboty, 9 września, obowiązują nowe, restrykcyjne przepisy, które mają lepiej chronić zabytki. Mowa o nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Ich skutek może być jednak odwrotny: spowodują, że ryzyko inwestycji na nieruchomościach zabytkowych wzrośnie, dlatego może do nich zniechęcić.

Obecnie w rejestrze zabytków widnieje przeszło 71 tys. obiektów, w tym 905 układów urbanistycznych, np. dzielnic staromiejskich, założeń urbanistycznych, placów, ulic; 91 układów ruralistycznych, czyli układów wsi i założeń przestrzennych folwarków; 3999 kamienic oraz 4930 obiektów rezydencjonalnych, w tym 1979 pałaców.

Po to, by odstraszyć

Nowela przyznaje tymczasową ochronę zabytkom w trakcie postępowania o wpis do rejestru zabytków lub na Listę Skarbów Dziedzictwa. Gdy zabytek jest objęty tymczasową ochroną, obowiązuje zakaz podejmowania czynności, które mogłyby prowadzić do jego uszkodzenia lub zmiany wyglądu. Ma to zapobiegać celowemu niszczeniu, np. wyburzaniu budynków po to, by pozyskać działkę budowlaną pod nową zabudowę. Za prowadzenie robót budowlanych przy zabytku i wokół niego grożą kary od 500 zł do 500 tys. zł. Kary grożą również osobie, która uniemożliwia lub utrudnia dostęp do zabytku organowi ochrony zabytków – od 500 do 2 tys. zł.

– To bardzo dobre rozwiązanie. Wcześniej zdarzało się, że inwestorzy celowo odwoływali się od decyzji w sprawie wpisu do rejestru, by wpis nastąpił jak najpóźniej, a w tym czasie robili z zabytkami co chcieli, często je niszczyli – mówi Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków z Krakowa.

Nowelizacja wprowadza również nowe przepisy dotyczące administracyjnych kar pieniężnych za naruszenie jej przepisów. W zależności od rodzaju przewinienia kary wyniosą od 500 zł do 500 tys. zł. Kary będzie wymierzał w formie decyzji konserwator zabytków. Do tej pory takie naruszenia były traktowane jako wykroczenia i to sądy ustalały, jaką karę wymierzyć. Co istotne, nie były tak wysokie, jak te przewidziane w nowelizacji.

– Sądy często sprawy umarzały, a kary był symboliczne. Przed kilkoma laty prowadziłem sprawę dworu drewnianego wpisanego do rejestru zabytków. Sąd przyznał, że był celowo niszczony, ale wymierzył karę, która wyniosła tylko kilka tysięcy złotych – wyjaśnia Jan Janczykowski.

Wojewódzcy konserwatorzy mają jednak wątpliwości dotyczące procedury wydawania decyzji nakładających kary pieniężne i trybu odwoławczego od nich.

– Mam nadzieję, że to się szybko wyjaśni. Oczekujemy na wiążące informacje w tych sprawach z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nie wiemy, jaka będzie skuteczność nowych przepisów, zwłaszcza w odniesieniu do obiektów widniejących tylko w gminnej ewidencji zabytków – mówi Janczykowski.

Nikt nie zaryzykuje

Przepisy krytykuje Konrad Płochocki, dyrektor generalny biura Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Zabytki niszczeją, bo nikt nie chce w nie inwestować, gdyż wiąże się z tym wysokie ryzyko i koszty. Przykładem mogą być dwie przeróbki dawnych zakładów przemysłowych na lofty. Chodzi o dawną przędzalnię Karola Scheiblera w Łodzi oraz Lofty de Girarda w Żyrardowie. W obu przypadkach doszło do ogłoszenia upadłości spółek deweloperskich – dodaje Płochocki.

Według niego nowe przepisy zwiększają jeszcze bardziej ryzyko prowadzenia inwestycji na nieruchomościach zabytkowych.

– Nie ma żadnej gwarancji, że konserwator albo społecznik nie zacznie zabiegać o wpis nieruchomości o wątpliwych walorach historycznych, np. z czasów PRL, co zahamuje inwestycję i spowoduje wysokie straty, nawet gdy obiekt nie zostanie wpisany ostatecznie do rejestru – mówi Płochocki. Podobnie myśli o karach.

– Spowodują, że inwestorzy będą unikać nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków. Zabytki będą więc niszczały, a przecież nie o taką ich ochronę chodzi – dodaje.

Innego zdania jest Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.

– Ochrona dziedzictwa narodowego jest bardzo ważna. Wprowadzenie kar administracyjnych, które będzie wymierzał konserwator, to dobre rozwiązanie. Myślę, że odstraszą nieuczciwych inwestorów. Zanim rozbiorą lub zniszczą zabytek, dwa razy się zastanowią. Znam przypadki, gdy prace budowlane na działce były prowadzone popołudniami i w weekendy. Gdy konserwator zjawił się na działce, było po wszystkim: zabytek zniknął. Inwestor pozbył się problemu, a konsekwencje nie były na tyle dolegliwe, by się to nie opłacało.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL