Firma

Louboutin wygrał batalię o czerwoną podeszwę - wyrok TSUE

Buty Christiana Louboutina
AFP
Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu poparł Christiana Louboutina w walce o jego charakterystyczne czerwone podeszwy.

- Znak towarowy przedstawiający kolor naniesiony na podeszwę buta może podlegać rejestracji i ochronie  - uznał dziś TSUE. - Taki znak nie składa się bowiem wyłącznie z kształtu w rozumieniu dyrektywy dotyczącej znaków towarowych.

Zgodnie z prawem UE, firmy co do zasady nie mogą chronić kształtów produktów, takich jak podeszwy butów.

Co ciekawe, sędziowie Trybunału Sprawiedliwości zajęli inne stanowisko niż rzecznik generalny. Nie zdarza się to często.  W opinii dla TSUE wydanej w lutym 2018 rzecznik generalny Maciej Szpunar stwierdził, że znak towarowy, który łączy w sobie kolor i kształt nie powinien być zarejestrowany.

Wielu ma chrapkę na taki znak

Christian Louboutin i Christian Louboutin SAS wytworzyli buty na wysokich obcasach dla kobiet. Cechą szczególną tych butów jest zewnętrzna podeszwa systematycznie pokrywana kolorem czerwonym. W 2010 r. Louboutin zarejestrował ten znak towarowy w Beneluksie dla obuwia, a w 2013 r. dla „obuwia na wysokich obcasach". Znak opisano jako utworzony „z koloru czerwonego (Pantone 18-1663TP) naniesionego na podeszwę buta zgodnie z przedstawieniem (kontur buta nie stanowi części znaku towarowego, lecz służy wyłącznie uwidocznieniu umiejscowienia znaku towarowego)".

Buty na obcasach z czerwoną podeszwą wprowadziła do sprzedaży także spółka Van Haren z Holandii, która prowadzi sklepy z obuwiem. W 2012 r. wprowadzała ona do obrotu obuwie na wysokich obcasach dla kobiet, na którego podeszwę naniesiono kolor czerwony.  Louboutin i jego spółka pozwali ją o naruszenie praw do znaku towarowego.

Van Haren argumentował, że zastosowanie czerwonego koloru do podeszwy do obuwia nie może podlegać ochronie dla znaku towarowego. W dyrektywie Unii dotyczącej znaków towarowych wymieniono bowiem szereg podstaw nieważności lub odmowy rejestracji, np. w odniesieniu do oznaczeń tworzonych wyłącznie przez kształt zwiększający znacznie wartość towaru. Znak zastrzeżony przez Louboutin powinien być zatem unieważniony.

Rację spółce Van Haren przyznał w swojej opinii rzecznik generalny Maciej Szpunar.

Sąd w Hadze uznał, że rozpatrywany znak towarowy jest nierozerwalnie związany z podeszwą buta, ale poprosił TSUE o wskazanie, czy zgodnie z dyrektywą pojęcie „kształtu" jest ograniczone jedynie do trójwymiarowych cech danego towaru (takich jak kontur, rozmiar i objętość), czy też dotyczy ono także innych cech, takich jak kolor.

Miejsce z kolorem to już znak

W dzisiejszym wyroku Trybunał stwierdził, że wobec braku w dyrektywie 2008/95 jakiejkolwiek definicji pojęcia „kształtu", określenia znaczenia i zakresu tego terminu należy dokonać zgodnie z jego zwykłym znaczeniem w języku potocznym. A to oznacza, że  kolor sam w sobie – bez wyodrębnienia w przestrzeni – nie mógłby stanowić kształtu.

Co więcej, o ile kształt towaru lub części towaru odgrywa rolę przy wyodrębnieniu koloru w przestrzeni, o tyle nie można jednak stwierdzić, że oznaczenie jest tworzone przez ten kształt, gdy zgłoszenie znaku towarowego ma na celu ochronę nie tyle tego kształtu, ile jedynie zastosowania danego koloru w szczególnym umiejscowieniu na towarze.

- W przypadku czerwonej podeszwy Louboutina znak towarowy nie dotyczy szczególnego kształtu podeszwy butów na wysokich obcasach, ponieważ w opisie tego znaku towarowego wyraźnie wskazano, że kontur buta nie stanowi części znaku towarowego, lecz służy wyłącznie przedstawieniu umiejscowienia czerwonego koloru wskazanego w zgłoszeniu do rejestracji - stwierdził TSUE.  - Oznaczenie takie w żadnym przypadku nie może zostać uznane za tworzone „wyłącznie" przez kształt, gdy głównym przedmiotem tego oznaczenia jest kolor sprecyzowany za pomocą uznanego na poziomie międzynarodowym kodu identyfikacyjnego.

sygnatura akt C-163/16

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL