Firma

Jak walczyć z kłamstwami o firmie

AdobeStock
Zagraniem „nie fair" jest rozpowszechnianie o konkurentach niekorzystnych wiadomości, które nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Warto wiedzieć, że w takich sytuacjach pokrzywdzony przedsiębiorca może się skutecznie bronić, nie tracąc nazbyt dużo czasu i nie angażując dużych środków finansowych.

Walka o klienta i udział w rynku staje się coraz ostrzejsza. Zjawisko to nie dotyczy już wyłącznie wielkich koncernów i korporacji, ale coraz częściej spotykane jest wśród mniejszych, lokalnych przedsiębiorców. Walka ta, niestety, nie zawsze jest czysta.

Odszkodowanie za naruszenie dóbr

Kiedy przedsiębiorca poweźmie wiedzę, że ktoś, przeważnie konkurent, rozpowszechnia o nim informacje nieprawdziwe lub mające stworzyć o nim mylne wyobrażenie, ma kilka możliwości obrony.

Naturalną formą obrony jest podjęcie działań na drodze cywilnej. Wchodzi wówczas w grę złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych lub wytoczenie powództwa na podstawie ustawy o zwalczaniu czynów nieuczciwej konkurencji. Powództwa te mogą zapewnić najszerszą obronę poszkodowanemu przedsiębiorcy. W postępowaniu cywilnym można domagać się od sprawcy przeprosin, w tym wyrażonych publicznie oraz zaniechania naruszeń. Możliwe jest dochodzenie naprawienia szkody, jeśli taka na skutek rozpowszechniania informacji powstała. Postępowania te mają swoje minusy. Wymagają uiszczenia opłaty sądowej od pozwu, w razie konieczności powołania biegłego także poniesienia dalszych wydatków, a wydanie rozstrzygnięcia może nastąpić nawet dopiero po kilku latach. Najistotniejszą wadą postępowań cywilnych z perspektywy poszkodowanego jest jednak to, że to osoba wytaczająca powództwo musi udowodnić, że doszło do rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości oraz że miały one negatywny wpływ na prowadzone przez nią przedsiębiorstwo. Co więcej, jeśli domaga się zapłaty odszkodowania, musi udowodnić powstanie szkody oraz jej rozmiar.

Łatwiej w postępowaniu karnym

Alternatywą dla drogi cywilnej jest postępowanie karne. Chodzi o przestępstwo zniesławienia, które polega na pomawianiu innej osoby lub podmiotu o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Przestępstwo to jest ścigane z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że to poszkodowany jest zmuszony działać niejako za prokuratora. Musi on zatem zebrać dowody, wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia do sądu, a następnie udowodnić sprawcy, że to on rozpowszechniał nieprawdziwe informacje, a nadto że robił to w sposób zawiniony. Prywatny akt oskarżenia wymaga uiszczenia opłaty oraz ewentualnie poniesienia dalszych wydatków. Jest to zatem kolejne postępowanie, które wiąże się z relatywnie dużym zaangażowaniem czasowym oraz kosztami.

Niewielu przedsiębiorców wie, że zachowanie polegające na rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji lub wprowadzających w błąd o danym przedsiębiorstwie może też być zakwalifikowane jako wykroczenie, o którym mowa w art. 26 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Wykroczenie to ścigane jest z oskarżenia publicznego. Oznacza to, że to organy ścigania, w tym policja, po zgłoszeniu takiego zachowania muszą podjąć stosowne działania dowodowe, np. przesłuchiwać świadków, powołać biegłych itp. One też ponoszą związane z tym koszty. Jeśli organ uzna, że zgłoszone mu zachowanie wypełniło znamiona wykroczenia, wnosi do sądu wniosek o ukaranie i występuje w procesie w roli oskarżyciela.

Opisane postępowanie pozwala więc poszkodowanemu przedsiębiorcy uzyskać partnera w postaci organu ścigania, który przejmuje na siebie obowiązki w zakresie wyjaśnienia sprawy. Dodatkowo, postępowanie to nie wiąże się z koniecznością ponoszenia żadnych opłat sądowych przez poszkodowanego. Jest to zatem najtańsza i najbardziej odformalizowana procedura, którą może wykorzystać poszkodowany przedsiębiorca.

Wykroczenie może popełnić każdy

Opisane wykroczenie nakierowane jest na ochronę renomy przedsiębiorstwa. Ścigane jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o przedsiębiorstwie, w szczególności o osobach kierujących przedsiębiorstwem, wytwarzanych towarach, świadczonych usługach lub stosowanych cenach albo o sytuacji gospodarczej lub prawnej przedsiębiorstwa. Z reakcją wymiaru sprawiedliwości powinno się zatem spotkać nie tylko rozpowszechnianie informacji nieprawdziwych, mających na celu szkodzenie przedsiębiorcy, ale również prawdziwych wiadomości, jednak nakierowanych na stworzenie mylnego wyobrażenia o przedsiębiorcy. Przykładem może być np. podanie informacji, że dany przedsiębiorca utrzymuje niski poziom produkcji i wysoki stan magazynowy, co ma pokazać, że jego produkty nie znajdują odbiorców, przy jednoczesnym pominięciu, że sytuacja taka jest spowodowana modernizacją części produkcji i utworzeniem zapasów na ten czas.

W wyniku wykroczenia musi też dojść do rozpowszechnienia wiadomości nieprawdziwej, czyli do udostępnienia jej większej liczbie osób. Do popełnienia wykroczenia nie dojdzie zatem, gdy informacja zostanie przekazana wyłącznie jednej, konkretnej osobie. Wyjątkiem jest, jeśli dojdzie do przekazu nieprawdziwych wiadomości konkretnej osobie z założeniem, że ta następnie będzie je przekazywać dalej.

Opisywane wykroczenie może zostać popełnione nie tylko przez innego przedsiębiorcę, ale przez każdego. Dopuścić się go może pracownik pragnący zemsty albo członkowie zarządu, którzy zostali przekupieni przez konkurencję. Osoba rozpowszechniająca nieprawdziwe informacje musi działać z zamiarem, że mają one zaszkodzić innemu przedsiębiorcy. Chodzi zarówno o wywołanie szkody majątkowej, np. spadek dochodów, jak i niemajątkowej, np. utrata dobrego imienia. Szkoda nie musi jednak wystąpić w rzeczywistości, ważne jedynie, żeby celem sprawcy było jej wywołanie.

Aleksander Giehsmann, adwokat, Kancelaria Adwokacka AGK

Aleksandra Krawczyk-Giehsmann, adwokat, Kancelaria Prawna SDZLEGAL Schindhelm

Kara może być dolegliwa

W wypadku skazania za opisywane obok wykroczenie sąd może wymierzyć sprawcy grzywnę do 5 tys. zł, a nawet karę aresztu do 30 dni. Obok kary może zostać orzeczona nawiązka, czyli dalsze świadczenie pieniężne, a wyrok może zostać podany do publicznej wiadomości. Nie można niestety w wypadku tego wykroczenia orzec obok kary obowiązku naprawienia szkody, czy też zobowiązać sprawcy do opublikowania przeprosin.

Ustalenia poczynione w sprawie o wykroczenie można jednak wykorzystać w postępowaniu cywilnym. Mając już pewne ustalenia ze sprawy wykroczeniowej dużo łatwiej jest poszkodowanemu przedsiębiorcy uzyskać korzystne rozstrzygnięcie na drodze cywilnej. Niewykluczone jest również, że sprawca będzie chciał dobrowolnie naprawić szkodę, żeby uniknąć sporu sądowego, gdy zostanie już skazany za wykroczenie.

Na koniec warto przypomnieć, że wykroczenia mają krótkie okresy przedawnienia. Zasadniczo ich karalność ustaje po roku od popełnienia, a gdy organy ścigania w ciągu tego roku wszczęły postępowanie, to okres ten wydłuża się do 2 lat. Należy zatem śpieszyć się z zawiadomieniem o popełnieniu wykroczenia, aby nie uległo ono przedawnieniu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL