Felietony

Surdykowski: Patriotyzm rozumny

Fotorzepa/Piotr Guzik
Patriotyzm jest na czasie. Ugrupowania tworzące rządzącą koalicję chętnie określają się mianem „patriotycznych". Nie dziw więc, że jest on popierany, a nawet wymagany.

Gdzie tylko spojrzeć, wspomina się dawnych bohaterów, rekonstruuje przegrane bitwy i upadłe powstania, a gdzie tylko się zmieści przydomek „narodowy", tam się go wtyka, nawet telewizji, od dwu lat zakłamanej i przekształconej w propagandową tubę rządu. Tak rozumiany patriotyzm celebruje zwykle sam siebie. Zgodnie z nim lepszym od innych patriotą jest ten, który głośniej krzyczy w samouwielbieniu i bogaciej obwiesza się narodowymi błyskotkami. Sytuuje się on bowiem poza zasięgiem rozumu, mając naród za doskonały i bezgrzeszny (patrz ustawa o IPN), a narodowe klęski za powód do chwały (patrz kult Żołnierzy Wyklętych, najbardziej daremnego z polskich zrywów, od początku skazanego na porażkę).

Czy możliwy jest patriotyzm rozumny, biorący pod uwagę zarówno to, w czym okazaliśmy się wielcy, jak i chwile naszej podłości? Wolny od megalomanii, czerpiący powody do chwały nie z klęsk, ale ze zwycięstw niekoniecznie osiąganych siłą szabli, lecz głowy? Owszem, ale ani przed wojną, ani w odbudowującej się po upadku komunizmu Rzeczypospolitej, nikt z rządzących o tym nie myślał. Podobnie zignorowały to kolejne partie stojące u władzy po 1989 roku, więc Polacy, głosując na PiS w 2015 roku, upomnieli się o patriotyzm jakikolwiek i dostali jego koślawy ersatz.

Sednem postulowanego patriotyzmu jest to, co się Polakom udało i co możemy pokazać światu. A więc przede wszystkim demokracja szlachecka wyprzedzająca o 250 lat zaproponowany przez Monteskiusza trójpodział władzy. A więc Solidarność, największa pokojowa rewolucja w dziejach. A jeśli bitwy, to zwycięskie zmagania z bolszewikami, widziane jednak nie przez pryzmat Cudu nad Wisłą, lecz jako mądrze pomyślana kontrofensywa z południa na rozciągnięte linie sowieckie. Stop dla megalomańskiego sarmatyzmu, który zniszczył demokrację I Rzeczypospolitej i zrobił z nas pośmiewisko świata. Stop dla tajniackiej wizji historii z papierów IPN. Może jeszcze doczekamy mądrego patriotyzmu, ale na pewno nie z okazji 100-lecia niepodległości.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL