Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Postęp oznacza ofiary

Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała
Robotyzacja jest ostatnio modnym tematem. Choć roboty w przemyœle wykorzystywane sš od dekad, temat powrócił ze zdwojonš siłš w zwišzku z rozwojem sztucznej inteligencji. Wprowadzenie algorytmów uczšcych się do obsługi maszyn produkcyjnych znaczšco zwiększa zakres ich wykorzystania. Innymi słowy, sš w stanie zastšpić dużo bardziej wykwalifikowanych pracowników, niż czyniły to dotychczas.
Nie dotyczy to zresztš tylko œwiata maszyn i – co za tym idzie – wytwarzania produktów. Wykorzystanie AI przenosi robotykę bliżej rynku usług. Dzięki niej programy mogš skutecznie obsługiwać klientów, tłumaczyć konferencje czy nawet pisać teksty. W niektórych przypadkach ta zastępowalnoœć możliwa jest już obecnie, w innych to kwestia bliższej lub dalszej przyszłoœci. Z co najmniej kilku powodów postęp automatyzacji jest zrozumiały i nieuchronny. Pierwszy powód to cišgłe gonienie wydajnoœciowego króliczka – poszczególne sektory gospodarki muszš być coraz bardziej wydajne, bo postęp w tej wydajnoœci bezpoœrednio przekłada się na wzrost PKB. A wzrost PKB naturalnš kolejš rzeczy przekłada się na wzrost dobrobytu, mierzonego choćby œredniš płacš w gospodarce czy sytuacjš na rynku pracy. Po drugie, współczesnym, choć coraz chętniej podważanym, dogmatem jest postrzeganie rozwoju firmy przez stabilny wzrost jej zysków i przychodów. A niejednokrotnie jest on możliwy głównie dzięki obniżaniu kosztów. Automatyzacja odpowiada na te dwie potrzeby – zwiększa wydajnoœć i obniża koszt.
Ale logika rozwoju robotyzacji i teoria ekonomii to jedno. Najciekawsze sš bowiem konsekwencje postępujšcej automatyzacji. Jej przeciwnicy obawiajš się, że proces ten doprowadzi do zwiększenia bezrobocia wraz z utratš pracy przez osoby, które wykonywały dotychczas zadania przejęte przez roboty. Teoretycznie powinna to rekompensować nadwyżka kapitałowa generowana przez firmy, które zwiększyły w ten sposób efektywnoœć produkcji. Ale to podejœcie z punktu widzenia korzyœci całej gospodarki – najprawdopodobniej zyska ona na wzroœcie wydajnoœci. Za ogólnym obrazem kryje się jednak rozkład statystyczny, w którym zysk kapitałowy trafia do innych grup społecznych niż zysk z pracy fizycznej. W żadnej mierze nie chcę iœć œladem luddystycznych poprzedników, bo historia pokazała, że postęp technologiczny, likwidujšc miejsca pracy, tworzył jednoczeœnie nowe branże, które poszukiwały pracowników. Rynek pracy nie tylko sam powracał do stanu równowagi, ale też postęp przez ostatnie dwa stulecia stopniowo podnosił poziom życia ludzkoœci. Nie były to jednak dostosowania bezbolesne. Bo czym innym jest logiczna analiza na papierze, a czym innym doœwiadczenie zmiany na własnej skórze.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL