Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Eurodotacje 2016

Nowe programy regionalne nabierajš rozpędu

Uczestnicy debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitš” zgodnie uznali, że nowe programy regionalne sš trudniejsze od tych z lat 2007–2013. Odczuwajš to też przedsiębiorcy, którzy składajš stosunkowo niewiele wniosków o dotacje.
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Inwestycje finansowane z programów na lata 2014–2020 majš być bardziej efektywne. Wymaga to jednak i więcej czasu, i więcej wysiłku.

W efekcie postępujšcej decentralizacji zarzšdzania funduszami europejskimi w latach 2014–2020 władze województw dysponujš łšcznš kwotš 31,2 mld euro na realizację 16 regionalnych programów operacyjnych (RPO). Nie doœć, że to o 14 mld euro więcej niż w latach 2007–2013, to jeszcze teraz RPO sš dwufunduszowe, co oznacza, że sš finansowane zarówno z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR), jak i Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). W latach 2007–2013 programy regionalne były zasilane tylko z EFRR.

Sprostać wyzwaniu

Jak zgodzili się uczestnicy debaty o RPO, którš zorganizowała „Rzeczpospolita", dwufunduszowoœć jest zarówno szansš na realizację komplementarnych projektów, jak i sporym wyzwaniem ze względu na inne zasady działania EFRR i EFS oraz innš kulturę wdrażania obu funduszy w naszym kraju. Częœć ekspertów uważa nawet, że byłoby lepiej, gdyby województwa realizowały po dwa osobne programy regionalne (pierwszy finansowany z EFRR, a drugi z EFS).

– Takie rozwišzanie funkcjonuje choćby we Francji i w Hiszpanii. U nas postawiono na programy dwufunduszowe i z ich treœci można wyczytać same zalety tej decyzji, gdyż wsparcie z obu funduszy powinno się uzupełniać. Wiele zależy jednak od zasad przyjętych na poziomie instytucji zarzšdzajšcych i sposobu realizacji programów – mówił Piotr Zygadło, dyrektor Departamentu Regionalnych Programów Operacyjnych w Ministerstwie Rozwoju. W jego ocenie realna komplementarnoœć obu funduszy może być zapewniona dopiero na poziomie konkursów. – Idealnym rozwišzaniem byłby równoległy start dwóch konkursów i dwóch linii budżetowych dostępnych dla tej samej kategorii beneficjentów, którzy przedkładaliby dwa typy projektów, które byłyby jednoczeœnie oceniane przez tych samych ekspertów – tłumaczył Zygadło, przypominajšc, że w praktyce chodzi o dwa osobne działania z innymi wskaŸnikami i dwie umowy o dofinansowanie. – Temu służy koncepcja projektów zintegrowanych, o których jest mowa w ustawie wdrożeniowej – dodał.

– Założenia sš słuszne. Posługujšc się przykładem przedsiębiorstwa, aby wprowadzić nowš linię produkcyjnš, trzeba przeszkolić pracowników. To oczywiste połšczenie technologii, inwestycji twardych z miękkimi, kompetencyjnymi. Niestety, realia sš takie, że EFRR i EFS sš zupełnie różne i majš inne reguły, a to zniechęca do faktycznego ich łšczenia. W praktyce dwufunduszowoœć wypada więc blado – oceniała Marzena Chmielewska, dyrektorka departamentu funduszy europejskich w Konfederacji Lewiatan. Wskazała, że przykładów udanej komplementarnoœci jest niewiele, choć jest ona założeniem logicznym.

Optymistycznie na dwufunduszowoœć zapatrywali się jednak przedstawiciele regionów. – Z punktu widzenia realizacji celów to bardzo dobre rozwišzanie, bo region zarzšdza jednym programem. Sš co prawda dwa strumienie finansowania, ale można je odpowiednio ukierunkować – tłumaczył Jan Szymański, dyrektor Departamentu Programów Regionalnych w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego. Jak przekonywał, Pomorze poradziło sobie z komplementarnoœciš projektów finansowanych z dwóch funduszy.

– Podpisaliœmy umowy z organami, które prowadzš szkoły zawodowe. To głównie powiaty. Dzięki pienišdzom z EFS zapewniamy wysokš jakoœć edukacji zawodowej, a z EFRR finansujemy wyposażenie szkół. Natomiast w ujęciu koncepcyjnym od poczštku prowadzimy te działania jako jeden projekt zintegrowany – tłumaczył. Pomorskie poradziło sobie z komplementarnoœciš już wczeœniej, czego przykładem jest np. projekt „Rewitalizacja Dolnego Miasta w Gdańsku", finansowany z programu regionalnego na lata 2007–2013. Obejmował on zarówno działania inwestycyjne, jak i społeczne. Przedsięwzięcie to nagrodziła Komisja Europejska w konkursie Regio Stars. – Z tych doœwiadczeń korzystamy teraz, kiedy możemy mocno łšczyć infrastrukturę z integracjš społecznš – tłumaczył Szymański.

– Dwufunduszowoœć to pozytyw. Jest jedna instytucja zarzšdzajšca dla całego programu i to umożliwia komplementarnoœć. Przedtem było to dużo trudniejsze. RPO i program „Kapitał ludzki" realizowano odrębnie. Były oddzielne instytucje zarzšdzajšce i dwa komitety monitorujšce – przekonywał Mariusz Frankowski, dyrektor Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych (MJWPU). Przypomniał, że nadal sš odrębne wytyczne, które w EFS sš dużo bardziej szczegółowe. – Dlatego nie do końca wykorzystujemy szansę w postaci jednego programu pod kštem ujednolicenia œcieżek wyboru projektów – przyznał.

– Pomoc z obu funduszy powinna się łšczyć. Komplementarnoœć ma duże znaczenie, bo oznacza szansę na wartoœć dodanš – oceniał Marcin Czyżak, dyrektor Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego. Przyznał jednak, że nie jest to łatwe. – W nowym programie przerabiamy właœnie dwufunduszowoœć w odniesieniu do szkolnictwa zawodowego. O ile logika wskazywała na to, aby EFRR uzupełnił EFS, o tyle w praktyce okazało się, że konkurs z EFRR ruszył pierwszy. Ostatecznie porozumieliœmy się i czekamy na realizację projektów – tłumaczył.

 

Jest trudniej

Uczestnicy debaty porównywali też ogólnie nowe programy regionalne z tymi z lat 2007–2013. Ocenili, że bieżšce sš trudniejsze w realizacji, mimo że przed negocjacjami wszystkich programów operacyjnych na lata 2014–2020 Komisja Europejska (KE) zapowiadała, że będš one bardziej przyjazne nie tylko dla odbiorców pomocy, lecz także dla samych urzędników. Jak uznali eksperci, tak się nie stało.

– W praktyce jest niestety trudniej. I dla instytucji zarzšdzajšcych, i dla beneficjentów – stwierdził Frankowski. – Natomiast łatwiej ma sama KE. Znaczna częœć usprawnień dotyczy właœnie Komisji, a nie państw członkowskich czy beneficjentów, np. roczny system rozliczeń czy rozbudowana sprawozdawczoœć. Wszystkie kategorie interwencji sš dokładnie posegregowane – stwierdził Zygadło.

W ocenie Jana Szymańskiego w nowych programach regionalnych pojawiło się wiele elementów, które z punktu widzenia końcowych efektów sš zasadne, ale jednoczeœnie hamujš ich start i szybkš realizację. – Przykładem mogš być zintegrowane inwestycje terytorialne (ZIT). To instrument pozwalajšcy na efektywne wydawanie œrodków, który w zamyœle integruje samorzšdy, skłania je, a czasami wręcz zmusza do współpracy na poziomie metropolii czy aglomeracji miejskich. Ułożenie tej współpracy zajmuje jednak dużo czasu. Inny przykład to instrumenty finansowe, które wdraża się o wiele trudniej niż w poprzednim programie. I mówię to jako przedstawiciel regionu, który w latach 2007–2013 realizował zarówno inicjatywę JEREMIE, jak i JESSICA. Teraz przepisy dotyczšce instrumentów finansowych sš zapisane na ponad tysišcu stron. Trzeba się w tym wszystkim naprawdę odnaleŸć – tłumaczył przedstawiciel Pomorza. Wskazał też na tzw. warunkowoœć ex ante oraz inteligentne specjalizacje, które uznał za sensowne, ale jak przypomniał, zdefiniowanie priorytetowych branż wspomaganych na poziomie regionów też wymagało sporo czasu.

– Chcemy inwestować efektywnie, ale nie da się tego robić szybko w reżimie, który narzuciła sama KE. Wspierane projekty będš bardziej efektywne, ale sš też bardziej skomplikowane i czasochłonne. Trudnoœć polega na tym, że działamy w systemie, który z jednej strony jest dużo trudniejszy, a z drugiej wymaga o wiele szybszej realizacji programu – wyjaœniał Szymański.

Niełatwe negocjacje

Jak przyznał przedstawiciel resortu rozwoju, marszałkowie województw mieli niewielki margines negocjacyjny podczas rozmów z Komisjš Europejskš nt. nowych programów regionalnych. – Do tego, poza wprowadzeniem wielu nowoœci i obostrzeń, przeszliœmy na roczny system rozliczeń. Teraz Komisja Europejska może łatwo rozliczać się przed Europejskim Trybunałem Obrachunkowym. Jednoczeœnie przedstawiciele dyrekcji odpowiedzialnej za politykę regionalnš nie ukrywajš, że polityka spójnoœci stała się elementem wewnętrznych porównań Komisji z nowymi instrumentami zarzšdzanymi centralnie właœnie przez KE – wskazał Zygadło. Tłumaczył, że niektóre nowe wymogi skutkujš tym, że na tle innych instrumentów, np. planu Junckera, polityka spójnoœci wypada mniej atrakcyjnie pod względem łatwoœci pozyskiwania œrodków na inwestycje.

Zdaniem Marzeny Chmielewskiej to efekt gry politycznej prowadzonej przez kraje płatników netto do wspólnego europejskiego budżetu. – Jest oczywistoœciš, że państwa, które łożš na politykę spójnoœci, jej nie lubiš. Niestety, poziom i skala wštpliwoœci, jakie do niej zgłaszajš, powodujš, że KE cišgle wymyœla nowe wymogi, reguły, quasi-uproszczenia, aby wykazać jej efektywnoœć. Niestety, zmiany te komplikujš ponad miarę realizację projektów i odstręczajš wielu potencjalnych beneficjentów, a urzędnikom dodajš pracy – mówiła ekspertka.

– Dlatego niezwykle istotna jest rozpoczęta już debata na temat przyszłoœci polityki spójnoœci po 2020 r. Niewštpliwie efekty, jakie obecnie osišgajš poszczególne kraje, będš miały wpływ na jej przyszły kształt i zasobnoœć. W tym kontekœcie wiele zależy od osišgnięć Polski jako największego beneficjenta funduszy europejskich – zaznaczył Piotr Zygadło.

Mniej wniosków od firm

Jak w nowych realiach odnajdujš się przedsiębiorcy będšcy głównš, obok samorzšdów, grupš beneficjentów w programach regionalnych?

– W 2016 r. w prawie wszystkich województwach zorganizowano konkursy dla firm w zakresie badań i prac rozwojowych (B+R). W większoœci regionów czas oceny wniosków o dofinansowanie znacznie się skrócił. Wynosi on teraz mniej więcej cztery–pięć miesięcy, co jest do przyjęcia – mówiła Chmielewska. – Ocena postępuje rzeczywiœcie szybciej niż w latach 2007–2013, choć głównie zależy od instytucji i zasad oceny, jakie ta przyjęła. Działamy szybciej, bo jako urzędnicy mamy większe doœwiadczenie, ale też majš je przedsiębiorcy i inni beneficjenci. Natomiast ci, którzy ubiegajš się o wsparcie na B+R, sš zwykle doœwiadczeni i korzystajš z pomocy profesjonalnych firm doradczych, gdyż chodzi o trudne projekty i na etapie aplikacji, i realizacji – tłumaczył Frankowski.

– Widzimy też duże różnice pomiędzy popularnoœciš konkursów. Sš nabory, w których startuje ponad stu wnioskodawców, i takie, w których jest ich tylko 30, a dotacje dostaje ledwie trzech. Widać, że nie jest to już masowy pęd, którego efektem jest kilkaset wniosków, do których oceny rzuca się dosłownie cała instytucja – mówiła Chmielewska. Jej zdaniem wynika to z faktu, że poziom wymagań dla przedsiębiorców jest zdecydowanie wyższy. – Może być i tak, że mechanizm dystrybucji grantów dla firm dopiero się rozkręca i wniosków będzie przybywać. Zaskakuje jednak fakt, że we wszystkich konkursach, które analizowaliœmy, było stosunkowo niewielu wnioskodawców i stosunkowo niewielu z nich otrzymało dotacje. W porównaniu ze statystykami z lat 2007–2013 sš to liczby dużo niższe – wskazała ekspertka Konfederacji Lewiatan.

– Mniejsza liczba wnioskujšcych firm może też wynikać z podziału pomocy dla przedsiębiorców na wiele instrumentów. Na Mazowszu mamy dla nich kilka linii wsparcia, choć trzeba też pamiętać, że Mazowsze, jako region bardziej rozwinięty, nie dysponuje już „łatwymi" pieniędzmi na inwestycje. Cała pomoc jest powišzana z B+R i innowacjami – tłumaczył dyrektor MJWPU. Wskazał, że w konkursie na B+R do kierowanej przez niego instytucji wpłynęło aż 230 wniosków na kwotę 4,5 razy wyższš od jego budżetu.

Inaczej wyglšda to na LubelszczyŸnie. – Lubelskie jest doœć specyficznym regionem. Gros naszych firm stanowiš mikro- i małe przedsiębiorstwa. Fakt, że aby pozyskać dotacje, muszš się one poruszać w obrębie inteligentnych specjalizacji, już stanowi swego rodzaju wyzwanie. Poza tym wcišż niewielki potencjał przedsiębiorców nie zawsze pozwala im na samodzielne przygotowanie projektu. Muszš więc ponieœć dodatkowe nakłady i włożyć naprawdę dużo pracy, aby móc ubiegać się o granty – mówił Marcin Czyżak. Stwierdził jednak, że mimo to władze regionu nie obawiajš się, że pula dla firm pozostanie niewyczerpana. – Niezależnie od uwarunkowań formalnych lubelscy przedsiębiorcy składajš kolejne innowacyjne projekty i pienišdze europejskie na pewno zostanš wykorzystane – zapewnił przedstawiciel Lubelskiego.

Czas na pożyczki

– Nie dochodzš do nas alarmujšce głosy ze strony pomorskiego biznesu. Staramy się prowadzić politykę, w myœl której przedsiębiorcy powinni przede wszystkim korzystać z mechanizmów zwrotnej pomocy finansowej, takich jak np. pożyczki i poręczenia. To instrumenty bardziej efektywne niż bezzwrotne dotacje – mówił Jan Szymański. – Dlatego jako pierwszy w kraju region rozpoczęliœmy budowę nowego, trwałego systemu zwrotnego finansowania dla firm – przypomniał. Pomorski Fundusz Rozwoju może być wzorem dla innych regionów.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL