Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Energianews

Wiceminister energii Andrzej Piotrowski: Pół ceny za energię nocą

PAP/Radek Pietruszka
Specjalna taryfa pojawi się już w tym sezonie grzewczym. W następnym roku może być przetarg na technologię dla elektrowni atomowej – mówi wiceminister energii Andrzej Piotrowski.

Jak Ministerstwo Energii ocenia warunek postawiony Polskiej Grupie Energetycznej przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przy zakupie aktywów EDF?

Z decyzji UOKiK wynika, że cała produkcja energii elektrycznej z Elektrowni Rybnik będzie musiała być sprzedawana za pośrednictwem towarowej giełdy. To oznacza, że obowiązek sprzedaży na Towarowej Giełdzie Energii dla największego wytwórcy w kraju wzrośnie.

To wyzwoli większy obrót na giełdzie, która w ostatnich miesiącach zwalniała. Nastąpiło niebezpieczne przechylenie, gdyż podmioty mające ugruntowaną pozycję na rynku rezygnowały ze sprzedaży przez TGE. Nie wpływało to dobrze na giełdę, która generuje sygnały pozwalające wycenić energię np. w szczycie czy dolinie nocnej.

Z drugiej strony giełda powinna być izolowana od ryzyk spekulacyjnych. Zbyt mały obrót może generować impulsy cenowe bez związku przyczynowo-skutkowego. A to oznacza wzrost ryzyka, które musi być odzwierciedlone w cenach finalnych.

Wspomniany poziom sprzedaży może być obniżony jeśli ministerstwo podniesie obowiązek dla wszystkich grup energetycznych. Czy to się stanie? Jeśli tak, to jaki poziom tzw. obligo jest planowany i na jaki czas?

Zakładamy, że zwiększenie obligo dla największego wytwórcę już pozytywnie wpłynie na wielkość sprzedaży energii przez giełdę.

Ministerstwo widzi w tym sens dla wszystkich grup energetycznych. Roboczo przyjmujemy, że obrót giełdowy będzie się kształtował wokół wielkości 25 proc. produkcji. Kilka procent w górę lub w dół może być jeszcze przedmiotem negocjacji. W zależności od rozwoju sytuacji na rynku możliwe są też korekty w późniejszym okresie. Na razie uważam, że to właściwy poziom.

Z naszego oglądu sytuacji wynika, że w większości europejskich krajów, poza rynkami skandynawskimi, przez giełdę przechodzi mniej energii.

Nie rozważaliśmy przy tym wprowadzenia obligo na czas określony.

Sektor czeka nie tylko na informacje o obligo, ale też na nową politykę energetyczną. Kiedy ona będzie i co będzie w przewidywanych scenariuszach?

Polityka energetyczna zawierająca scenariusze tzw. miksu energetycznego będzie gotowa w ciągu kilku miesięcy. Na razie nie możemy jej jeszcze pokazać, bo wyjaśnienia wymaga kilka kwestii. Chodzi m.in. o rządową decyzję dotyczącą rozwoju energetyki jądrowej, a także dyskutowany z Komisją Europejską kształt rynku mocy. To są naczynia połączone. Wpłyną na część miksu.

Zapowiedział pan powrót ustawy o rynku mocy do Sejmu już w tym tygodniu, więc Bruksela już przynajmniej kierunkowo zaakceptowała projekt lub dała rekomendacje zmian.

Rzeczywiście zakładamy, że wszystkie istotne punkty zostały już z Komisją uzgodnione. Do projektu zostanie wprowadzonych kilka poprawek technicznych, m.in. odnośnie do sposobu wprowadzenia mocy zagranicznych i zapewniających konkurencyjność na aukcjach.

KE stoi na stanowisku, że nie możemy tworzyć mechanizmu rynku mocy wyłącznie dla elektrowni funkcjonujących na terenie Polski. Elementem dyskusji jest to, czy wpuścimy do nas moce z innych krajów przez istniejące połączenia, czy wystarczy, że zagraniczni wytwórcy dostarczą energię lokalnie. Na pewno zainteresowanie tą drugą opcją deklarują Litwini.

Z kolei konkurencyjność rynku mocy mają zapewnić aukcje na tzw. DSR (mechanizm polegający na ograniczaniu popytu), a także dopuszczenie do nich odnawialnych źródeł energii. Ze względu na małą dyspozycyjność w ciągu roku dużych farm wiatrowych czy fotowoltaicznych powinniśmy zapewnić im miejsce w rynku mocy, ale w proporcji adekwatnej do owej dyspozycyjności.

Ostatnio minister energetyki i przemysłu węglowego Ukrainy proponował naszym spółkom udział w ich przedsięwzięciu jądrowym. Co na to ministerstwo?

Ukraina jest krajem dla nas istotnym. Im bardziej jest związana z Europą, tym lepiej dla Polski. Dlatego docelowo wspieramy projekt jej synchronizacji.

Jednak jest to kraj niestabilny. Świadczy o tym choćby fakt, że Ukraińcy mają do nas żal o działania podmiotu niezależnego podczas gdy sami nie umieją zlikwidować przecieków węgla z terenów okupowanych.

My też uważamy, że import z Doniecka jest rzeczą karygodną. Ale nie możemy dyskryminować działań gospodarczych, jeśli nie mamy dowodów na popełnienie przestępstwa.

Podobnie powinniśmy podejść do kwestii atomu na Ukrainie. Oferowanie tak dużych mocy wymaga stabilnego kraju i pewności, że energia zawsze będzie dostarczona, gdy będzie potrzebna.

Przyjęcie tej propozycji wytrąciłoby ministerstwo argument w dyskusjach z Brukselą. Atom ma obniżyć emisyjność naszej gospodarki. Chcemy też by był naszą kartą przetargową w walce o rynek mocy także dla jednostek węglowych.

„Czysta" energia z Ukrainy na dziś nie ma wpływu na liczenie naszych zobowiązań co do ograniczenia emisji, ale też Komisja nie mówi jednym głosem. Nie wszyscy uważają, że czystą energię można dostarczyć jedynie rozwijając odnawialne źródła. Bo dziś nie mamy magazynów energii, które pozwalałyby na zwiększenie dyspozycyjności OZE.

Jeśli chodzi o rynek mocy to wejdzie on według aktualnie obowiązującego w UE prawa, nie nieuzgodnionych jeszcze projektów z pakietu zimowego obejmującego ograniczenie emisji 550 kg CO2 na MWh.

Przyszły limit jest zresztą bardzo trudnym elementem rozmów z Komisją. Ponieważ jednak spodziewana jest zmiana prawa dopiero w przyszłości, to poczynione ustępstwa są podstawą do porozumienia. Zamierzamy obniżyć emisję właśnie przez budowę atomu.

Ile ma go być w miksie?

Atom wejdzie w miejsce, które wynikać będzie ze zwiększającego się popytu na energię. Będzie to pochodna wzrostu gospodarczego i bogacenia się społeczeństwa. Widzimy, że efektem programu 500 plus – szczególnie w mniej zamożnych rodzinach - jest m.in. kupowanie sprzętu AGD. Na dziś wzrost zapotrzebowania na energię osiągnął już 2,8 proc. rok do roku, a spodziewany był 1%. Pytanie czy on się utrzyma w kolejnych latach. Według optymistycznych prognoz popyt będzie rósł 2 proc. w skali roku. Te mniej optymistyczne mówią o 1 proc.

Czynnikiem zmieniającym grę może być rozwój elektromobilności. Jeśli ten program, do którego ministerstwo energii przykłada ogromną wagę, okaże się trafiony, to będziemy obserwować znaczący wzrost zapotrzebowania. Chcemy go jednak moderować w ten sposób, by zużycie prądu przesunęło się na noc. Tym samym nie byłoby konieczności zwiększania mocy wytwórczych dla zaspokojenia popytu wynikającego z elektromobilności.

Ministerstwo zapowiada taryfę nocną. Kiedy ona stanie się zacznie obowiązywać?

Pojedyncze tygodnie dzielą nas od momentu uchwalenia rozporządzenia wprowadzającego nocną taryfę. Założeniem jest, by w godzinach tzw. doliny zużycia energii sprzedawcy zaoferowali stawkę stanowiącą połowę taryfy dziennej. Ustalenia są na ostatniej prostej. Chcemy jeszcze porozmawiać z prezesem Urzędu Regulacji Energetyki, by nie zaskakiwać ani jego ani rynku.

URE ma wgląd w konkretne liczby i duże doświadczenie. Zależy nam, by ta taryfa nie powodowała konieczności subsydiowania jednych uczestników rynku kosztem drugich. Chciałbym też, by niższa stawka w nocy zaczęła obowiązywać już w tym sezonie grzewczym.

Kiedy pojawi się pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce. Mówi się o przedziale 2029-2031.

To racjonalny i bezpieczny przedział czasu. Od strony technicznej inwestycję można zrealizować w 60 miesięcy przy dobrze zorganizowanej budowie. Jednak należy założyć 9-10 lat, uwzględniając kwestie regulacyjno-środowiskowe.

Pamiętać przy tym należy, że lepsza organizacja na początku zmniejsza ryzyko poślizgów na późniejszych etapach. Na pewno będziemy chcieli podejść do procesu maksymalnie rynkowo. Dlatego proces wyboru dostawcy będziemy chcieli przeprowadzić w dwóch etapach.

Kiedy zacznie się proces?

Zakładając, że rząd podejmie decyzję do końca bieżącego roku, to w pierwszej połowie przyszłego roku chcemy przeprowadzić pierwszy, techniczny etap konsultacji. W jego wyniku opracowana zostanie szczegółowa specyfikacja warunków zamówienia. Dostawca technologii powinien zostać wybrany do końca 2018 r.

Mówi się o zainteresowaniu Chińczyków. Z drugiej strony minister Tchórzewski stwierdził, że nikt nie będzie dyskryminowany, ale pod uwagę brane będą podmioty posiadające stosowne certyfikaty. To na razie wyklucza technologię z Państwa Środka.

Gdyby opierać się na certyfikacji europejskiej, to szansę w przetargu miałaby tylko dostawca technologii z jednego kraju. My natomiast dążymy do sytuacji, by proces certyfikacji był przewidywalny i dawał szansę szerszemu gronu. Polska Agencja Atomistyki przygotowuje się do tego.

CV

Andrzej Piotrowski jest wiceministrem energii od stycznia 2016 r. Koordynuje prace związane m.in. z sektorem źródeł odnawialnych, energetyką jądrową i ciepłownictwem. Wcześniej był m.in. wiceministrem gospodarki (2007 r.) i prezesem Exatela (2007–2008). Absolwent Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL