Energianews

Złożono cztery pozwy. Dwa Tauron już ma

Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Przeciwko Tauronowi sypią się kolejne pozwy farm wiatrowych, którym kiedyś spółka zależna koncernu wypowiedziała umowy na energię i certyfikaty.

Kontrolowany przez rząd koncern dostał już żądania odszkodowania od dwóch firm zależnych polsko-amerykańskiego konsorcjum Invenergy-Enerco. Chodzi o Dobiesław Wind Invest i Gorzyca Wind Invest. Łączna kwota ich roszczeń wynikających z narosłych do tej pory nieregulowanych należności opiewa na 74,4 mln zł wraz z odsetkami. Obie firmy żądają jednak także uznania odpowiedzialności Tauronu za przyszłe szkody szacowane w sumie na blisko 720 mln zł.

– Nasi pełnomocnicy przygotowują pisma procesowe wskazujące na bezzasadność roszczeń w obu przypadkach – mówi Daniel Iwan z biura komunikacji Tauronu. Nie chce ujawniać szczegółów stanowisk prawników.

Prawdopodobnie w najbliższych dniach do Tauronu napłyną dwa kolejne, już wysłane pisma od Pękanino Wind Invest (wartość sporu prawie 28,5 mln zł) i Nowy Jarosław Wind Invest (27 mln zł). Na początku lipca Amerykanie poinformowali o zamiarze pozwania polskiej grupy przez swoje firmy zależne. Szacowali przy tym, że łączne odszkodowanie, którego będą dochodzić, przekracza 1,2 mld zł (ok. 325 mln dol).

Podstawą ma być niezgodne z prawem – według Invenergy – wypowiedzenie przez spółkę Tauronu, czyli Polską Energię – Pierwszą Kompanię Handlową, umów długoterminowych na energię i zielone certyfikaty.

Sprawa odbiła się głośnym echem w całej branży. Był to pierwszy przypadek wypowiedzenia umów zawartych dobrowolnie (potem swoje kompleksowo wypowiadała Enea i w pojedynczych przypadkach także Energa). Co więcej PE – PKH próbowała ogłosić upadłość, co zostało odebrane jako próba uniknięcia odpowiedzialności. Pozwy przeciw Tauronowi mają zastępować te wcześniejsze wobec PKH.

Jak wskazują nasi rozmówcy z branży odnawialnych źródeł, owe długoterminowe umowy początkowo były korzystne dla spółek należących do koncernów kontrolowanych przez państwo. Ustalone w nich na wiele lat ceny były niższe od ówczesnych rynkowych. Sytuacja zaczęła odwracać się ok. 2012 r., kiedy rosnąca wskutek dużego współspalania nadpodaż na rynku zielonych certyfikatów zaczęła coraz mocniej zbijać ceny.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL