Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Elektrownie wiatrowe. Ostateczny schyłek polskich farm wiatrowych

123RF
Osiem podmiotów złożyło skargi na przepisy nowej ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe. Rozważajš wejœcie na œcieżkę sšdowš lub nawet wyjœcie z Polski.

– Pisma do rzšdu ze skargš złożyli głównie inwestorzy zagraniczni – mówi „Rzeczpospolitej" osoba zbliżona do kręgów rzšdowych.

Inwestorzy powołujš się prawdopodobnie na dwustronne umowy łšczšce Polskę z poszczególnymi krajami. Gwarantujš one niezmiennoœć warunków biznesowych. Taka skarga jest pierwszym krokiem mogšcym doprowadzić do postępowania arbitrażowego. Dlatego pisma – według naszych informacji – powinny być teraz w Prokuratorii Generalnej MSP. Jeszcze tydzień temu złożenie skarg zapowiadało pięć firm.

– Aktualnie prowadzona jest analiza tych wystšpień. Do czasu podjęcia ostatecznej decyzji co do charakteru bšdŸ zasadnoœci tych wniosków nie udzielamy informacji na ten temat – przekazała nam Danuta Ryszkowska-Grabowska z biura komunikacji resortu energii. Na nasze pytania nie odpowiedziała Prokuratoria Generalna, która zajmuje się takimi sprawami.

Zaniepokojeni inwestorzy

Wœród firm, które wysłały skargi na resort skarbu – jak ustaliliœmy – jest czeski CEZ, niemiecki RWE, francuski EDF oraz amerykański Energix.

– Po wejœciu w życie zapisów ustawy odległoœciowej istotnie zwiększyło się ryzyko inwestowania w elektrownie wiatrowe, a przy tym spadła ich opłacalnoœć – tłumaczy Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW). – Dlatego częœć firm posiadajšcych projekty farm rozważa wkroczenie na œcieżkę sšdowš, a nawet ich sprzedaż i wycofanie się z Polski. Rozważajš to m.in. CEZ i Energix – dodaje Cetnarski.

Zdaniem Grzegorza Skarżynskiego, wiceprezesa PSEW, regulacje dla elektrowni wiatrowej nasuwajš wštpliwoœci co do tego, czy w Polsce jest miejsce dla takich inwestycji. Dotychczas firmy działajšce w tej branży zainwestowały w u nas ok. 32 mld zł. – Niedopuszczalne jest, by państwo, które najpierw zaprasza inwestorów, przybliżało ich do bankructwa, bo do tego doprowadzš przepisy ustawy wiatrakowej czy brak regulacji rynku zielonych certyfikatów w noweli ustawy o OZE – wskazuje Skarżyński. – To się skończy międzynarodowš aferš – dodaje Skarżyński.

Bez sztywnych limitów

Zdaniem osoby zbliżonej do rzšdu resort energii wysłał do branży wyraŸny sygnał, że jest gotowy znowelizować przepisy. Ale owa wola pojawiła się dopiero w odpowiedzi na widmo międzynarodowego sporu.

NajwyraŸniej jednak inwestorów nie przekonujš propozycje nowelizacji. O dyskusjach dotyczšcych możliwych zmian pisaliœmy półtora tygodnia temu. Chodzić ma m.in. o możliwoœć lokalizowania farm w odległoœci uzgodnionej ze społecznoœciš lokalnš (obecnie nie mogš one powstać bliżej niż ok. 1,5–2 km od zabudowań), ale też dajšcej prawo do zwiększania mocy farmy, o ile nie narusza to wydanych warunków œrodowiskowych.

Michał Kaczerowski, prezes Ambiens, radzi, by rzšdzšcy, nowelizujšc ustawę wiatrakowš, zrezygnowali z koncepcji ustalania sztywnej odległoœci farm od zabudowań.

Na podstawie przeprowadzonych przez spółkę ankiet wœród właœcicieli projektów o łšcznej mocy ponad 2 GW widać, że nowa ustawa zagraża rentownoœci branży. Połowa (50,8 proc.) obecnie rozwijanych projektów znajduje się w odległoœci mniejszej lub równej trzykrotnoœci wysokoœci planowanej turbiny. Gdyby zmniejszyć ustawowš odległoœć z dziesięciokrotnoœci do pięciokrotnoœci wysokoœci, zaszkodziłoby to aż 87,9 proc. realizowanych farm. Najwięcej, bo prawie 75 proc. mocy (bez względu na wielkoœć), zlokalizowanych jest zaœ 450–650 metrów od budynków.

– Dotychczasowy system weryfikacji projektów pod względem badania hałasu emitowanego przez turbiny wydawał się wystarczajšcy – wskazuje Kaczerowski.

Jaka minimalna ustawowa odległoœć?

Ustawa o inwestycjach w elektrownie wiatrowe, która weszła w życie 15 lipca, reguluje minimalnš odległoœć lokalizowania farm od zabudowań. Nie można ich budować w promieniu mniejszym, niż wynosi dziesięciokrotna wysokoœć całej turbiny. W praktyce oznacza to zakaz stawiania wiatraków w promieniu 1,5–2 km. Zdaniem ekspertów nie powinno się ustawowo wskazywać minimalnego dystansu na sztywno. Należy zaœ badać każdy przypadek z osobna, kierujšc się kryterium hałasu. Wskazujš przy tym na okreœlonš przez Œwiatowš Organizację Zdrowia (WHO) normę dopuszczalnego hałasu na poziomie 40 decybeli w porze nocnej. Taki poziom – jak twierdzi ekspert ds. akustyki dr Geoff Leventhal – dajš farmy zlokalizowane w odległoœci 500–600 m od zabudowań.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL