Energa woli własny węgiel

aktualizacja: 30.07.2017, 22:20
Foto: Bloomberg

Od kiedy spółka stała się udziałowcem PGG, zwiększyła dostawy czarnego paliwa ze Śląska.

REDAKCJA POLECA

Kiedy kontrolowane przez Skarb Państwa spółki energetyczne wykładały kolejne miliardy złotych na ratowanie śląskich kopalń, wiadomo było, że zmienia się układ sił wśród producentów węgla. Efekty już są widoczne. Należąca do Energi Elektrownia Ostrołęka zwiększyła w tym roku dostawy surowca z Polskiej Grupy Górniczej (PGG), a zmniejszyła zakupy w zlokalizowanej znacznie bliżej Bogdance. Także w przypadku planowanego nowego bloku w Ostrołęce postawiła na surowiec z PGG, z którą już zawarła wieloletni kontrakt. Tymczasem koszty transportu paliwa do Ostrołęki ze Śląska są wyższe niż z podlubelskiej kopalni. Energa kontroluje obecnie 16 proc. kapitału PGG.

Zgodnie z planem

– Zwiększenie ilości dostaw z PGG było wynikiem normalnych przyczyn rynkowych, albowiem Bogdanka wraz z jeszcze jednym oferentem – Jastrzębską Spółką Węglową – była w stanie zaspokoić niewiele ponad 50 proc. zapotrzebowania elektrowni w Ostrołęce – wyjaśnia Adam Kasprzyk, rzecznik Energi.

Okazuje się, że Bogdanka w przetargu na dostawy węgla do Elektrowni Ostrołęka złożyła ofertę na około 1/4 potrzeb Energi. Cały zaproponowany przez podlubelską kopalnię wolumen został zamówiony. – Aktualnie dostawy do Ostrołęki są zgodnie z naszymi planami niższe, ale nie stanowi to dla nas żadnego problemu. Zapotrzebowanie na nasz surowiec jest duże i nie widzę zagrożenia, żebyśmy nie zrealizowali tegorocznego planu sprzedaży – podkreślił w ostatniej rozmowie z „Rzeczpospolitą" Krzysztof Szlaga, prezes Lubelskiego Węgla Bogdanka.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że gdy na gruzach Kompanii Węglowej tworzyła się PGG, z resortu energii do Bogdanki (należącej do grupy Enea, kontrolowanej przez Skarb Państwa) płynął przekaz, by nie zwiększała ona wydobycia. W ten sposób na rynku miało się znaleźć miejsce dla węgla piętrzącego się wówczas na zwałach śląskich kopalń. Dziś jednak sytuacja zmieniła się diametralnie. Ceny węgla na światowych rynkach poszybowały w górę, a PGG ma poważne problemy z wykonaniem planu wydobycia.

Energa nie ujawnia, w jakim stopniu zmienią się koszty zakupu węgla w związku ze zwiększeniem dostaw z PGG. – Można jednak przypuszczać, że Energa będzie płaciła więcej za surowiec z PGG niż z usytuowanej bliżej Bogdanki, z uwagi na wyższe koszty transportu ze Śląska – szacuje Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

Własne źródła

Analityków nowy rozkład sił na rynku wcale nie dziwi. – Zmiany kapitałowe, jakie nastąpiły w ostatnim czasie na polskim rynku, spowodowały, że spółki energetyczne mogą dziś zabezpieczyć sobie dużą część dostaw węgla z własnych źródeł. Dotyczy to także Energi, która ma teraz udziały w PGG, i nie powinno dziwić, że zwiększa ona zamówienia właśnie ze Śląska – wyjaśnia Puchalski. Przypomina, że podlubelska spółka musi zaspokoić rosnące potrzeby swojego właściciela, czyli Enei. – Bogdanka ma przecież ograniczone możliwości produkcyjne, a za chwilę uruchomi dostawy do nowego bloku Enei w Kozienicach. Węgla dla pozostałych klientów zostanie jej już niewiele – kwituje analityk DM BZ WBK.

Bogdanka deklaruje jednocześnie, że chce utrzymać średnioroczną produkcję na poziomie około 9,2 mln ton rocznie do 2030 r. i nie będzie inwestować w zwiększanie produkcji, tylko w wydłużenie czasu życia kopalni. Liczy przy tym, że jej także uda się zdobyć kontrakt na dostawy węgla do nowego bloku w Ostrołęce.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE