Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Energia odnawialna wcišż na cenzurowanym

Bloomberg
Wbrew wczeœniejszym zapowiedziom Ministerstwo Energii nie planuje podnieœć znaczšco obowišzku dotyczšcego zużycia zielonej energii. Na 2018 r. wyznaczono właœnie w projekcie rozporzšdzenia 18 proc., z czego 0,5 proc.  ma przypadać na biogazownie, a reszta na wszystkie inne ekoelektrownie (konsultacje trwajš do 2 sierpnia). Dla porównania na 2017 to 16 proc., z czego 0,6 proc. dla biogazu.

Bez interwencyjnego uderzenia

- Taki poziom trudno uznać za interwencję na rynku zielonych certyfikatów, który boryka się z dużš nadpodażš – zauważa ekspert zwišzany z jednš z giełdowych spółek. Zielone certyfikaty dostajš producenci energii z odnawialnych Ÿródeł (OZE) jako rekompensatę wyższych kosztów wytwarzania i poniesionych nakładów.

Wspomniana nadwyżka wynoszšca dziœ ok. 22,6 TWh dołuje ceny zielonych certyfikatów i doprowadza do fali restrukturyzacji kredytów pod ekoelektrownie, głównie wiatraki. Duży ich portfel majš PKO BP, BOŒ Bank, Alior Bank,  Bank DnB i Raiffeisen Polbank. Ale udzielały ich także Bank BGŻ BNPP i banki spółdzielcze.

Dodatkowo jednym ze skutków przegłosowanej przez Senat poselskiej nowelizacji ustawy o OZE będzie niemożnoœć odbudowania ceny certyfikatów w czasie równie krótkim, w jakim nastšpił spadek. Dlatego notowany w Warszawie CEZ postulował w ramach konsultacji w wyższej izbie (w Sejmie nie miały one miejsca) wyznaczenie zielonego obowišzku na 20 proc. w 2018 r. bez możliwoœci jego obniżenia przez ME. Z kolei Zwišzek Banków Polskich proponował m.in. œcieżkę rozpoczynajšcš się od 19,35 proc. w przyszłym roku, a od 2019 – zwiększanie obowišzku o 1 proc. poczynajšc od 17 proc.

- Jeœli mamy mówić o rozwišzaniu problemu nadpodaży, to powinniœmy wyznaczyć kilkuletniš œcieżkę z wyznaczonym obowišzkiem produkcji zielonej energii. Będziemy zatem wnioskować o utrzymanie w 2018 r. ustawowego obowišzku tj. 19,35 proc., a w kolejnych latach wyznaczenie go na poziomie nie niższym niż odpowiednio 17,35 proc., 18,35 proc. i 19,35 proc. – wskazuje Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.

(Nie)przypadkowy brak sprzecznoœci

Szef PSEW uważa, że wyznaczenie takich progów wraz z przegłosowanš ustawš poselskš utrzymałoby wzrosty cen certyfikatów w ryzach.  - Nie byłoby więc nadmiernego skoku cen, który mógłby przełożyć się na odbiorców – twierdzi Gajowiecki. Andrzej KaŸmierski z ME twierdzi z kolei, że 18-proc. obowišzek podniesie koszty dla odbiorców, ale skutki ustawy poselskiej to ograniczš. Z jego wypowiedzi dla „Rz" wynika, że resort nie będzie się spieszyć z wyznaczeniem œcieżki na kolejne lata. – Wpływ podniesienia obowišzku na lata następne, ale już w zmienionych uwarunkowaniach rynkowych, wynikajšcych z poselskiej zmiany, zostanš uwzględnione w 2018 r., gdy ustalany będzie poziom obowišzku na 2019 r., i ewentualnie na lata następne. Jest to uzależnione od postępu realizacji systemu wsparcia OZE w aukcjach – podkreœla KaŸmierski.

Szef PSEW widzi spójnoœć rozporzšdzenia ministerialnego z poselskš ustawš, w której uzasadnieniu podano podobny poziom obowišzku, zaœ samo rozporzšdzenie ma datę 12 czerwca. Musiało więc powstać przed poselskš ustawš, o której - jak zarzekał się wiceminister energii Andrzej Piotrowski - resort nie wiedział. - Brak sprzecznoœci poselskiego projektu i treœci rozporzšdzenia ME jest całkowicie przypadkowy- tłumaczy KaŸmierski przyznajšc, że prace nad rozporzšdzeniem resort rozpoczšł w maju. - Istotne jest dla nas to, że autorzy inicjatywy poselskiej doszli do zbliżonych wniosków, co resort – dodał KaŸmierski.

Potrzebne działania kompleksowe

Grzegorz Wiœniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej proponuje kompleksowe działania naprawcze. Uważa, że konieczna jest modyfikacja do Krajowego Planu Działań OZE podnoszšca udział zielonej energii elektrycznej w 15-proc. celu, a dopiero potem nowelizacja ustawy o odnawialnych Ÿródłach i wyznaczenie rozporzšdzeniami œcieżki realizacji zielonego obowišzku w kolejnych latach. – le się dzieje, że niszczony jest kręgosłup systemu wsparcia, który na rynku będzie funkcjonował jeszcze przez długie lata, a który został zatwierdzony przez Komisję Europejskš – mówi o zielonych certyfikatach Wiœniewski.

Jako ekspert Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP będzie doradzał Andrzejowi Dudzie prewencyjne zatrzymanie wejœcia w życie poselskiej ustawy o OZE np. przez odesłanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. - Jej wejœcie w życie ruszy lawinę niekorzystnych zmian w systemie, który już jest w głębokim kryzysie, a której nie da się potem zatrzymać. Może ona doprowadzić do tego, że wiele z instalacji nie dotrzyma do 2020 r. – przestrzega. A właœnie wtedy mamy się wykazać produkcjš na poziomie 15 proc. w krajowym zużyciu energii – Nie ma innej możliwoœci naprawy tego jak wprowadzenie minimalnej ceny wykupu zielonych certyfikatów, która wg moich wyliczeń powinna wynosić co najmniej 110 zł/MWh (minimalna cena zielonych certyfikatów uwzględniajšca zmiany w prawie, jakie nastšpiš od stycznia 2018 r., kiedy spółki obrotu nie będš miały już obowišzku zakupu zielonej energii z instalacji większych niż 500 kW – red.). Taki jej poziom będzie minimalnym zabezpieczeniem dla banków i inwestorów, nie ogranicza szans na wzrost cen certyfikatów na giełdzie, a jednoczeœnie - niezależnie od relacji cen węgla, biomasy i uprawnień do emisji CO2 - nie spowoduje uruchomienia instalacji współspalajšcych – argumentuje Wiœniewski.

Przepychanki w Senacie

Proponowana minimalna cena wykupu mogłaby jednak zostać uznana przez Komisję Europejskš za zbyt dużš ingerencję w rynek. W czasie konsultacji w Senacie banki zgłosiły propozycję wprowadzenia minimalnego poziomu opłaty zastępczej (przedsiębiorstwa energetyczne płacš jš zamiast wykazywać się okreœlonym poziomem produkcji zielonej energii) wynoszšcego 150,02 zł/MWh (co odpowiada połowie maksymalnego poziomu opłaty zastępczej). Jak wskazywano bez tego niemożliwa będzie skuteczna restrukturyzacja kredytów udzielonych ekoelektrowniom . Należy przy tym zwrócić uwagę, że posiadajšcy umowy długoterminowe powišzanie mnożnikiem z opłatš zastępczš dostanš do ręki nie 150 zł, ale od 120-140 zł/MWh. Co więcej, z powodu zniesienia wspomnianego wczeœniej obowišzku zakupu od 2018 r. elektrownie wiatrowe za produkowany ekologicznie pršd dostanš do ręki od 15-30 zł/MWh mniej.

- Zaproponowane w projekcie poselskim rozwišzanie stanowi głębokš ingerencję w istniejšce stosunki umowne łšczšce inwestorów w projekty wiatrowe ze spółkami obrotu energiš, ewidentnie korzystnš tylko dla tych ostatnich – pisze ZBP. I przypomina, że umowy na zakup zielonych certyfikatów stanowiły podstawę do ubiegania się przez inwestorów o finansowanie w polskich bankach, Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju lub innych bankach europejskich.

- To wymaga, by wprowadzone rozwišzania były wynikiem kompromisu zainteresowanych stron oraz banków finansujšcych OZE - czytamy w stanowisku ZBP.

Niejako w odpowiedzi wiceminister Piotrowski mówił w Senacie: - Apel ze strony banków polskich jest apelem pewnego œrodowiska, które zostało – wstyd powiedzieć – na œwiecie przyzwyczajone do tego, że może się mylić bezkarnie. A sektor bankowy powinien (..) stosować zasady, zgodnie z którymi analizowane jest ryzyko i np. nie sš udzielane kredyty w momencie, kiedy wiadomo, że dalece już przekroczono wskaŸniki wyznaczone przez rzšd dla rozwoju danej branży. (..) banki nie operujš własnymi pieniędzmi. Operujš depozytami (..) operujš œrodkami złożonymi w nich przez firmy i przez przedsiębiorstwa. Niestety mogš również upaœć i dlatego powinny bardzo intensywnie ważyć ryzyka.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL