Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Większa moc z morza nieco później

123RF
Polityka energetyczna rodzi się w bólach. Niespodziewanie do łask powróciły wiatraki na Bałtyku. Ciut za póŸno.

Nawet 8 GW mocy wiatrowych do 2040 r. można byłoby zbudować w polskiej strefie na Bałtyku – szacuje Fundacja na rzecz Energetyki Zrównoważonej (FNEZ). Potencjał naszego morza na 2030 r. według zaktualizowanych analiz FNEZ spadł jednak o połowę z wczeœniej spodziewanych 6 GW.

– Tych mocy nie będzie tak dużo, jak zakładaliœmy wstępnie, ze względu na opóŸnienia wynikajšce z braku decyzji politycznych – tłumaczy Maciej Stryjecki z FNEZ. – Jest jednak realna szansa, by w przyszłym dziesięcioleciu zaczęło się kręcić 2,5–3 GW mocy na Bałtyku – dodaje.

Zagranica chętna, ale...

W praktyce najbardziej prawdopodobna jest realizacja w takich elektrowniach ok. 2,2 GW. To dwa projekty Polenergii na ok. 1,2 GW (z możliwoœciš podwojenia mocy po uzyskaniu stosownych pozwoleń w przyszłej dekadzie) oraz farma PGE na ok. 1 GW.

Jak wynika z naszych informacji, obie firmy rozmawiajš już wstępnie z największymi międzynarodowymi graczami z tego sektora o ewentualnym partnerstwie przy projektach. Jest jeszcze projekt Orlenu (docelowo na 600 MW), ale nie jest on na razie rozwijany. Na rynku mówi się więc, że może w całoœci pójœć na sprzedaż.

Zagraniczni inwestorzy sš chętni do wejœcia na Bałtyk. Ale oczekujš zapewnień, że w polskim miksie jest miejsce dla offshore, czyli właœnie morskiej energetyki wiatrowej.

Taka deklaracja padła we wtorek z ust wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego, choć wczeœniej resorty energii i rozwoju spierały się, czy ta technologia ma mieć priorytetowe miejsce w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, a minister energii Krzysztof Tchórzewski przed kilkoma miesišcami stwierdził, że postawiłby raczej na atom niż morskie turbiny.

Ile zielonego w czarnym

Tobiszowski podał tylko jednš liczbę: przynajmniej 60 proc. energii w 2030 r. ma powstawać z węgla kamiennego i brunatnego. Z naszych informacji pozyskanych od osób zbliżonych do resortu energii wynika, że u progu trzeciej dekady możemy mieć blisko 20 proc. z OZE. Eksperci jednak spodziewajš się większego przyrostu. Według FNEZ w 2030 r. powinno być ok. 20 GW mocy w zielonych elektrowni na 43 GW zainstalowane w całym systemie.

– Jeœli węgiel w 2030 r. będzie stanowił 50–60 proc. struktury wytwarzania, to OZE może zajšć dwie trzecie pozostałej częœci, a uzupełnieniem będzie gaz. Z kolei w perspektywie 2050 r. spodziewam się, że węgiel zniknie zupełnie z polskiego miksu. Potencjalnie do gry może wejœć atom z ok. 25-proc. udziałem, choć według mnie jest to mniej prawdopodobne – prognozuje z kolei Maciej Bukowski z WiseEuropa. – Jeœli zdecydujemy się na rozwijanie energetyki jšdrowej, to miks zostanie zdominowany w ok. 80 proc. przez OZE, głównie najtańsze technologie, czyli farmy słoneczne i wiatrowe.

Większoœć ekspertów sceptycznie mówi o możliwoœci powstania kolejnych odkrywek węgla brunatnego, choć zdania co do Złoczewa (PGE) sš podzielone. – To technologia schyłkowa, która mocno ingeruje w œrodowisko naturalne. Nie wierzę, by jakakolwiek siła polityczna zdecydowała się na wydanie zgody na rozkopanie kilku gmin wbrew woli społeczeństwa – argumentuje Stryjecki.

Opinia

Herbert L. Gabryœ, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej

Struktury wytwarzania nie można zaplanować. Ona się rodzi z dostępnoœci do technologii i kosztów wytwarzania z nich energii. Jeœli wiceminister Tobiszewski mówi o przynajmniej 60 proc. energii z węgla, jest to dla mnie sygnał, że rzšd będzie walczył o górnictwo, jak długo się da. Dobrze, że padły deklaracje w zwišzku z odkrywkami w Złoczewie i Oœcisłowie. Dziœ wytwarzanie z węgla brunatnego jest najtańsze. Zaraz po nim najbardziej opłaca się produkcja z węgla kamiennego. Ale te technologie będš tak długo konkurencyjne względem OZE, jak długo drastycznie nie wzrosnš koszty zakupu uprawnień do emisji CO2.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL