Energianews

Zmiany w prawie niewiele pomogły zielonej energii

123RF
Choć normy budowlane dla domów jednorodzinnych miały stymulować rozwój OZE, to jednak do boomu nam jeszcze bardzo daleko.

Od stycznia każdy stawiany dom jednorodzinny musi wykazać się niższym współczynnikiem zużycia energii z paliw nieodnawialnych. Teraz norma nie pozwala na przekroczenie 95 kWh/mkw. rocznie (od 2014 r. było 120 kWh/mkw., wcześniej 140 kWh/mkw., a od 2021 r. zaostrzy się ona do 70 kWh/mkw. rocznie). Osiągnięcie obowiązującego współczynnika bez zainstalowania mikroźródła wytwarzającego prąd czy ciepło z odnawialnych źródeł energii (OZE) wydaje się trudne. Jest możliwe przy odpowiednim ociepleniu budynku i zainstalowaniu pieca na błękitne paliwo. Ale jeśli działka nie jest podłączona do sieci gazowej, to bez OZE się nie obejdzie. A niedotrzymanie normy skutkuje brakiem pozwolenia na budowę.

Regres na rynku

Tymczasem zamiast boomu widać spowolnienie na rynku mikroźródeł. Jak wskazuje Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, od stycznia do czerwca w przypadku fotowoltaiki mieliśmy do czynienia z ok. pięciokrotnie niższym tempem wzrostu łącznej mocy i liczby instalacji w porównaniu z poprzednim półroczem. Z kolei rynek pomp ciepła rośnie o ok. 10–20 proc. wolniej, przy wyraźnym zastoju w segmencie pomp gruntowych do centralnego ogrzewania (są znacznie droższe, ale w odróżnieniu od tych powietrznych pracują także przy niskich temperaturach), zaś regres na wcześniej wiodącym w UE krajowym rynku kolektorów słonecznych (produkujących ze słońca ciepło, w odróżnieniu od paneli fotowoltaicznych wytwarzających energię) się pogłębia.

Według eksperta przeniesienie przepisów unijnych nakazujących zwiększanie efektywności budynków nastąpiło w Polsce nieskutecznie i z opóźnieniem. Przykładowo w Danii już od 2011 r. nie można oddać żadnego nowego lub wyremontowanego budynku ogrzewanego kotłem węglowym, a od 2015 r. nie wolno w nich instalować pieców na paliwa kopalne. – U nas jest co prawda mowa o dążeniu do rozwoju budownictwa pasywnego i zeroenergetycznego przy udziale odnawialnych mikroźródeł. Ale nie jest to obowiązek obwarowany sankcjami. Nie ma też zachęt stymulujących rozwój rynku. Dlatego ewentualny przyrost będzie znikomy i będzie następował tylko dzięki inwestycjom bogatszej części społeczeństwa – prognozuje Wiśniewski.

Ważna termoizolacja

Zdaniem Dawida Zielińskiego, prezesa specjalizującej się w instalacjach paneli fotowoltaicznych firmy Columbus Energy, zmiany w prawie budowlanym nie będą miały większego znaczenia dla przyrostu rynku mikroinstalacji OZE. – Zarówno pompy ciepła, jak i racjonalne ekonomicznie przy ich montowaniu panele słoneczne mogą wspierać spełnienie nowych wymogów budowlanych. Kluczowe jest jednak dobre ocieplenie budynków – zauważa Zieliński.

Dlatego uważa, że wprowadzone zmiany przysłużą się raczej do budowania świadomości społecznej na temat OZE, co z czasem może zmniejszyć problem smogu. Tu jednak większe i szybsze efekty mogłaby przynieść termoizolacja ok. 3,5 mln nieocieplonych domów (z ok. 6 mln istniejących). – Przy obecnym tempie budowy domów (ok. 100 tys. rocznie) dopiero po trzech dekadach zrównałaby się liczba budynków starych i nowych – szacuje Zieliński.

Columbus wierzy, że ten biznes będzie rozwijał się nawet prężniej niż rynek mikroinstalacji OZE. W termomodernizację starych budynków wchodzi od III kwartału. Z kolei dla rozwoju rynku paneli słonecznych stymulacją może okazać się włączenie do systemu opustów instalacji przedsiębiorców chcących produkować prąd na własny użytek.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL