Energianews

Przedsiębiorcy zarobią na obniżce zużycia prądu

123RF
Tego lata nie będzie problemów z dostawą energii – zapewnia operator systemu. Ale już tworzy narzędzie, które ma chronić nas przed blackoutem.

Tego lata po raz pierwszy Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) zapłacą firmom za gotowość do zmniejszenia zapotrzebowania za moc (tzw. DSR). To narzędzie interwencyjne ma wspomóc operatora w razie niedoborów w systemie energetycznym.

Celem jest uniknięcie wprowadzenia administracyjnych ograniczeń poprzez stopnie zasilania, z czym mieliśmy do czynienia w sierpniu 2015 r. – Tego lata nie doświadczymy tego typu sytuacji, o ile nie będziemy mieli do czynienia z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, np. z długotrwałą suszą – zastrzega Tomasz Sikorski, wiceprezes PSE.

Pięć ofert na 360 MW

Mimo braku zagrożenia operator chce zacząć rozwijać mechanizm DSR już teraz, by przygotować się na przyszłość.

To właśnie jego niewykorzystanie było najmocniej krytykowane przed dwoma laty przez przemysł. Operator ratował wtedy sytuację m.in. importem energii od sąsiadów. Import prawdopodobnie w miarę potrzeb będzie uruchomiony także w tym roku. Do dyspozycji jest też 830 MW mocy w tzw. interwencyjnej rezerwie zimnej, problemem jest jednak długi czas ich rozruchu.

W razie interwencyjnego DSR operator w przeddzień do godz. 19 ogłosi potrzebę zmniejszenia zapotrzebowania na konkretną ilość mocy. Będzie dwie godziny oczekiwał na oferty.

Rozstrzygnięcie przetargu na interwencyjne programy DSR: tzw. gwarantowany, gdzie operator płaci za redukcję i gotowość do niej, oraz bieżący z płatnością tylko za rzeczywiste ograniczenie, planowane jest w pierwszym tygodniu czerwca. Do 3 lipca planowane jest podpisanie umów na świadczenie usług redukcji zapotrzebowania.

Do programu bieżącego zgłosiło się pięć podmiotów deklarujących łącznie możliwość zmniejszenia poboru o 361 MW (PSE chciało zakontraktować nawet 500 MW). – Teoretycznie potencjał tego narzędzia jest znacznie większy. Bo jeśli zapłaci się stosunkowo dużo, to większość odbiorców ograniczy pobór – tłumaczy Tomasz Sikorski. – Ale racjonalny ekonomicznie potencjał szacujemy na 10–20 proc. krajowego zużycia – ocenia wiceprezes PSE.

W razie przyjęcia wszystkich złożonych ofert płatności za gotowość będą kosztować PSE ok. 32 mln zł rocznie. Faktyczna redukcja, gdyby do niej doszło, może być znacząco droższa (maksymalnie PSE może zapłacić 13,777 tys. zł/MWh).

Taniej dla gospodarki

– Redukcja na żądanie będzie tańsza dla gospodarki niż koszt niedostarczenia energii dla przemysłu i społeczeństwa – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii (FE). – W niektórych krajach i sytuacjach ten koszt jest wyceniany nawet na 60 tys. zł/MWh. PSE określa go na prawie 100 razy więcej niż koszt energii na giełdzie.

Eksperci uważają, że w pierwszej kolejności przetargi PSE przyciągną przemysł energochłonny. – Potrzeba czasu i konsekwencji, by mechanizm DSR upowszechnił się wśród odbiorców przemysłowych. Zwłaszcza że ich model biznesowy polega na produkcji towarów i usług, a co za tym idzie, konsumpcji energii, a nie redukcji poboru energii – mówi prezes FE. Jej zdaniem rozwój tych usług jest zależny od stabilnych regulacji, a mechanizm redukcji popytu powinien się pojawić w tzw. rynku bilansującym i rynku mocy. Po jego upowszechnieniu koszty redukcji spadną.

Na kolejnych etapach kluczową rolę mogą pełnić tzw. agregatorzy, czyli firmy zbierające potencjał redukcyjny mniejszych podmiotów. Dziś to Enspirion z grupy Energa, PGE Energy Pool czy Virtual Power Plant (VPP).

Zdaniem Grzegorza Nowaczewskiego, prezesa VPP, zainteresowanie instytucji komercyjnych programem interwencyjnej obniżki wzrośnie, kiedy dostaną gwarancję, że przy ewentualnym wprowadzeniu stopni zasilania ich pobór nie zostanie administracyjnie ograniczony. – To właśnie dołożenie małej cegiełki do większej puli w ramach solidarności będzie argumentem przeważającym, a nie dodatkowy dochód za redukcję – uważa Nowaczewski.

Potencjał redukcyjny polskiego przemysłu i odbiorców komercyjnych, np. biurowców, obiektów sportowych i galerii handlowych, to 1,5 GW. Większy byłby osiągalny po przebudowie układów zasilania. Z kolei wykorzystanie gospodarstw domowych do sterowania popytem będzie możliwe po upowszechnieniu aut elektrycznych z bateriami pozwalającymi zarówno na pobór energii, jak i oddanie jej do sieci.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL