Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Mosty energetyczne zwiększš konkurencyjność przemysłu

Bloomberg
Dzięki zwiększeniu importu energii w gospodarce zostałoby przynajmniej 5,6 mld zł. To tyle, ile trzeba na zbudowanie bloku węglowego na 1 tys. MW, jak ten w Ostrołęce.

Częœć pieniędzy zostałaby w kieszeniach odbiorców ze względu na spadek cen w hurcie. Większa integracja systemów – jak szacuje Forum Energii (FE) w analizie „Opcje integracji polskiego rynku energii w ramach Unii Europejskiej" – wymusiłaby spadek maksymalnie o 2 euro/MWh (ok. 5 proc. obecnej ceny 160 zł/MWh).

FE wylicza, że rocznie konsumenci zaoszczędziliby ok. 2,4 mld zł. Korzyœci byłyby też ze zmniejszenia emisji dwutlenku węgla (CO2) o 15–18 mln ton rocznie. Wydawalibyœmy od 1,2 do 2,5 mld zł mniej – w zależnoœci od ich ceny uprawnień (przyjęto 22 euro za tonę CO2 w scenariuszu bazowym i 35 euro w scenariuszu z wyższš cenš). Jeœli do tego dodać koszty niezużytego paliwa i wydatki operacyjno-eksploatacyjne, to kwoty rosnš do 3,2–5 mld zł. Łšcznie daje to 5,6–7,4 mld zł oszczędnoœci.

By je osišgnšć, należałoby zwiększyć przepustowoœć granic do 15 proc. rocznego zużycia kraju w 2030 r. To nadal odległy cel, mimo że pršdu sprowadzamy coraz więcej. Na koniec 2016 r. import stanowił 5 proc. popytu, a w połowie roku – 3,5 proc.

– Teoretycznie moc naszych połšczeń międzysystemowych wynosi ok. 12 proc. krajowego zużycia. Jednak przesył jest ograniczony ze względu na niekontrolowane przepływy z niemieckiego systemu (z wiatraków w landach północnych – red.) i brak wystarczajšcej koordynacji między operatorami (Austrii, Niemiec, Polski i Czech – red.). Coraz częœciej uruchamia się produkcję energii, by zapewnić bezpieczeństwo systemu, a nie dostarczyć jš konsumentom – wyjaœnia dr Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes FE.

Samo uregulowanie przepływów na granicy niemieckiej umożliwiłoby przesył do 13 TWh (ok. 7 proc. popytu). Z kolei rozbudowa interkonektorów z sšsiadami (drugi most z Litwš, drugi kabel tzw. północny i trzeci link z Niemcami) – według wczeœniejszego planu – skutkowałoby wzrostem importu do 15 proc. w 2030 r. (do 30 TWh).

Potencjalny ubytek 30 TWh i dodatkowy spadek cen energii o 2 euro/MWh – jak ocenia Herbert L. Gabryœ z Krajowej Izby Gospodarczej – pogłębiłby i tak już duże problemy krajowych wytwórców. Przy czym ewentualne korzyœci dla gospodarki byłyby kroplš w morzu. – Zwiększenie przepustowoœci połšczeń z sšsiadami może przyczynić się co prawda do spadku niewielkiego i krótkookresowego cen hurtowych energii. Konsumenci na rachunku końcowym tego nie odczujš. Bo coraz mniej płacić będziemy za samš energię, a coraz więcej za usługi przesyłu i sprzedaży. Koszty niewydolnoœci krajowego systemu odczujemy zaœ wszyscy – zauważa ekspert KIG.

– Z jednej strony można patrzeć na to jak na ograniczenie rynku rodzimych producentów. Ale bioršc pod uwagę zakładane u nas zwiększenie popytu – ze 160 TWh w 2015 r. do 215 TWh w 2030 r. – częœć tego wzrostu mógłby pokryć import – oponuje Maćkowiak-Pandera. – To wpłynęłoby na bezpieczeństwo systemu i ograniczyłoby koszty budowy zbyt wielu bloków – dodaje. Dlatego cieszy jš zmiana narracji Polskich Sieci Elektroenergetycznych, które w nowej strategii rozważajš rozbudowę połšczeń na tzw. profilu północnym.

Zdaniem Gabrysia pożytki wynikajšce ze zwiększenia przepustowoœci mostów transgranicznych sš zasadne dla bezpieczeństwa. Ale liczenie dziœ korzyœci dla gospodarki jest oparte na kilku niepewnych danych, m.in. cenach uprawnień do emisji CO2 i całkowitych kosztach polityki klimatycznej. Ekspert nie wierzy też w tak znaczšcy wzrost zapotrzebowania na energię w przyszłoœci.

Ceny hurtowe pozostanš najwyższe w regionie

Bruksela chce, by moce przesyłowe między systemami wzrosły do 15 proc. w 2030 r. Zdania sš podzielone, czy należy je wliczać do bilansu kraju. Rzšd widzi je tylko jako „bezpiecznik" na wypadek awarii u nas lub u sšsiadów. W tym drugim przypadku krajowi producenci zarabialiby na eksporcie. Analiza FE nie pozostawia jednak złudzeń co do kierunku przepływów: w 2030 r. drożej niż u nas może być tylko na Ukrainie (przy założeniu 22 euro za tonę CO2). To wina dominacji węgla w naszej energetyce.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL