Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Dziwna rewolucja energetyczna

Grzegorz Wiœniewski
ROL
Polityka Ministerstwa Energetyki nie pasuje do nakierowanej na osoby biedniejsze polityki obecnego rzšdu.

Ubiegły rok był okresem swoistej rewolucji w energetyce, realizowanej w niecodziennym stylu, znanym z wojny domowej w Wandei, opisanej przez Pawła Jasienicę w „Rozważaniach o wojnie domowej". Użyta przeze mnie analogia historyczna nie wynika z chęci nienazwania problemu wprost lub posłużenia się chwytem retorycznym. Jest próbš poinformowania o sprawach zawiłych w języku, który może być bardziej niż język prawa zrozumiały dla polityków dokonujšcych poważnych zmian. Zmian, których skutków nie sposób ponad wszelkš wštpliwoœć przewidzieć, a które dotyczš milionów odbiorców energii, inwestorów oraz naszych relacji ze œwiatem. Zmian, które kiedyœ zostanš osšdzone surowo przez historię.

Co ma Jasienica do rynku energii

W Wandei, ogarniętej jednoczeœnie rewolucjš francuskš i krwawš wojnš domowš, biedni chłopi i mieszczanie powstali w 1793 r., by bronić króla i Boga, zamiast standardowo domagać się gilotyny i konfiskaty majštków koœcielnych. Lektura myœli Jasienicy pomaga teraz w poszukiwaniu logiki rewolucji, jaka w cišgu roku dokonała się w polskiej polityce energetycznej. Rewolucji o tyle nietypowej, że sterowanej odgórnie (centralnie) i bynajmniej nie robionej przez tzw. masy na rzecz biedniejszych. W obu przypadkach chodzi o rewolucje, które gubiš swoje pierwotne ideały.

Zasadniczym paradoksem jest to, że partia, która w 2015 r. wygrała wybory w Polsce, miała na sztandarach (w programie z 2014 r.) wypisane hasło „zapewnienia wsparcia dla tzw. energetyki obywatelskiej (prosumpcji)". Zadanie to już wtedy przypisane zostało Ministerstwu Energii (ME, utworzonemu w grudniu 2015 r.).

Tymczasem pierwszš istotnš zmianš ustawowš przygotowanš przez ME było uniemożliwienie wejœcia w życie przepisów ustawy o odnawialnych Ÿródłach energii z lutego 2015 r., które zapowiadały rozwój energetyki prosumenckiej w oparciu o egalitarny mechanizm (sprawiedliwy i dostępny dla biednych) taryf gwarantowanych na energię z mikroinstalacji OZE. A przecież ustawę o OZE (wraz z taryfami gwarantowanymi) uchwalono w Sejmie 20 lutego 2015 r. dzięki posłom PiS.

W czerwcu 2016 r. na wniosek ME Sejm zastšpił system wsparcia dla biedniejszych prosumentów systemem opustów dostępnym jedynie dla bogatych hobbystów. Przy tym wytknięto im, że sš niczym „kolekcjonerzy znaczków" i powinni działać „pro publico bono". I choć tracš na swoich inwestycjach w efekcie brutalnie przeprowadzonej zmiany prawa, to ani wsparcie, ani szacunek im się nie należy – jak uważa wiceminister ds. energii.

Ceny już idš w górę

Jednoczeœnie podniesiono ceny energii dla wszystkich (a najbardziej dla biednych) poprzez zastšpienie taniego i dopiero co zatwierdzonego przez KE systemu zielonych certyfikatów drogim systemem aukcyjnym i poprzez drastyczne podniesienie tzw. opłaty przejœciowej na rzecz elektrowni węglowych (zatrudniajšcych wszak osoby najlepiej zarabiajšce). Zapowiedziano też na 2017 r. „prowęglowš" opłatę w ramach majšcego powstać rynku mocy. Wszystko to się działo w rok po opublikowaniu promowanej przez rzšd ekologicznej encykliki, w której papież Franciszek podkreœlał koniecznoœć odchodzenia od węgla w energetyce.

Dysonans polityczny

Polityka ME nie pasuje do nakierowanej na biedniejszych polityki obecnego rzšdu – tak jak terror komitetu ocalenia publicznego (Robespierre i inni) nie pasował do „Powszechnej deklaracji praw człowieka i obywatela" oraz idei Wielkiej Rewolucji Francuskiej. ME to faktyczny ustawodawca, twórca prawa, którego nie rozumiejš ani inwestorzy, ani operatorzy energetyczni, ani rzšd, ani Sejm, ani nawet UE. Dzięki prawnie usankcjonowanej dyskryminacji coraz słabszych niezależnych inwestorów w energetyce odnawialnej i prosumentów ME jest tak skuteczne, jak rewolucyjny generał Louis Marie Turreau wobec Wandejczyków. Trup się œciele tylko po zielonej stronie rynku energii, gdzie mali producenci ustępujš pola dużym. Jak pisze Jasienica, ofiarami Turreau w 48 proc. byli chłopi, a „jedynie" w 2 proc. szlachta i kler. Na szczęœcie u nas skutków nie zdšżyli jeszcze w pełni doœwiadczyć odbiorcy energii i cała gospodarka.

Opracowujšc w 2013 r. „scenariusz [R]ewolucji energetycznej dla Polski 2050", byłem przekonany, że w systemie, w którym nie będzie dyskryminacji nowych graczy, wygra technologia i gospodarka oraz innowacyjnoœć i energetyka obywatelska. U progu 2017 r. widzę, że rewolucja energetyczna w Polsce polega na tym, że prawo wygrywa z technologiš, polityka z gospodarkš, bogaci z biednymi. Niespójna w słowach i czynach rewolucja przynosi napięcia, zamęt, nieprzewidywalne skutki wewnętrzne i zewnętrzne.

Energetyka państwowa, nobilitowana w imię poprawy opartego na węglu bezpieczeństwa utworzeniem własnego wpływowego ministerstwa, może stracić bezpowrotnie konkurencyjnoœć wobec opartej na nowych technologiach energetyki unijnej. Wtedy Polska byłaby skazana na import energii – tej tańszej, z OZE. Wszak, gdy James Watt wynalazł już był maszynę parowš, rewolucjoniœci francuscy wzywali „Zburzyć wszystkie mechaniki, jakie tylko istniejš", jak cytował ich Jasienica. Co prawda nastrojów rewolucyjnych wœród konsumentów energii ani symptomów wojny domowej o prawo biednych do wytwarzania pršdu jeszcze u nas nie widać, ale małe firmy dociskane sš jego kosztami wyższymi niż w innych krajach. Nowy rok przyniesie nowe podwyżki.

Oczywiœcie nie wszystko w polskiej rewolucji energetycznej i w polityce wobec OZE jest złe. Np. spójna z generalnš politykš PiS jest ta narracja ME, która dotyczy koniecznoœci dywersyfikacji technologii i wytwarzania energii z OZE. Jednak, o ile cel jest dobry, to wybrane przez ME metody – zdecydowanie nie. Uzdrowienie sytuacji ekonomicznej w górnictwie to też racjonalny i ważny cel, ale uparcie powtarzany dogmat o możliwoœci oparcia energetyki na węglu przez kolejne setki lat nie ma oparcia w faktach (krajowych zasobach węgla).

Tanie wizjonerstwo rewolucjonistów

Tak jak Jasienica nie zamierzam przyłšczać się do obozu przeciwników Wielkiej Rewolucji, ani straszyć skutkami obecnie prowadzonej iœcie rewolucyjnej polityki energetycznej. Usiłuję tylko od tego, co było w Wielkiej Rewolucji generalnie dobre (tak jak w programie PiS), oddzielić możliwe straszne skutki ówczesnej zarozumiałej tępoty przystrojonej w kostium wizjonerstwa.

Jasienica drwił z taniego wizjonerstwa, z jakim niestety też mamy czasami do czynienia w rewolucji energetycznej w Polsce. W energetyce odnawialnej wyraża się ono np. w niezrozumiałym języku nowomowy znowelizowanej ustawy o OZE w formie: opustów, klastrów, nielogicznych koszyków aukcyjnych, opacznego rozumienia „stabilnoœci" (każdego ze Ÿródeł energii oddzielnie) i „rynków mocy" (zbędne wsparcie dla innych niż OZE nieelastycznych Ÿródeł energii). Nieprzemyœlane i niespójne hasła niosš zamęt, gdy chaotycznie wdrażane sš w czyn.

Jasienica przedstawił bezkompromisowy obraz ojców rewolucji jako niezaspokojonych polityków lub trzeciorzędnych prawników z pretensjami, którzy pozbawiali życia większe grupy ludzi pod hasłem niesienia im szczęœcia. Tylko proœci ludzie stawali w obronie zdrowego rozsšdku.

Konieczny plan naprawczy

Skoro politycy i prawnicy robišcy nad Wisłš rewolucję zawiedli, trzeba zaczšć od krytycznego przeglšdu dokonanego już bałaganu prawnego. Warto wskazać, o jakie korekty polityki energetycznej chodzi (w szczególnoœci w ustawie o OZE), zanim trzeba ich będzie dokonywać pod wpływem okolicznoœci zewnętrznych, kryzysu wewnętrznego lub logiki szafotu. Chodzi o sprawy wydawałoby się oczywiste, najprostsze, niwelujšce niespójnoœci w polityce rzšdu i korygujšce ewidentne błędy, niewymagajšce już kolejnej dawki rewolucyjnego zapału:

1. Umożliwienie dalszego normalnego działania obecnym inwestorom w systemie zielonych certyfikatów poprzez ustawowe podniesienie wielkoœci zobowišzań dla korporacyjnych nabywców certyfikatów (i podniesienie obecnie nieakceptowalnie niskiej ceny certyfikatów) i nienarażanie ich na łaskę korupcjogennego i kosztownego dla inwestorów i konsumentów energii mechanizmu uznaniowego przenoszenia do systemu aukcyjnego tylko nielicznych ofiar rewolucji – wytwórców energii z OZE.

2. Przywrócenie systemu taryf gwarantowanych dla domowych mikroinstalacji.

3. Poszerzenie katalogu i zakresu mocy (do 500 kW) instalacji OZE, z których skorzystać mogš nowi wytwórcy energii będšcy przedsiębiorcami – w formie zielonych certyfikatów (rozwišzanie najbardziej racjonalne dla małych instalacji OZE). Podwyższenie (dla Ÿródeł do 200 kW i spółdzielni energetycznych) œredniej ceny sprzedaży energii elektrycznej z OZE o wysokoœć stawki dystrybucyjnej zmiennej, właœciwej dla taryfy danego przedsiębiorcy. Chodzi o sprawiedliwš wycenę wartoœci energii w miejscu jej wprowadzenia do sieci, zgodnie z realnym kosztem dla systemu energetycznego i wysokoœciš strat na dostawie.

4. Wprowadzenie logiki i przewidywalnoœci w strukturze koszyków systemu aukcyjnego wraz z wpisaniem do ustawy planowanych na trzy lata do przodu iloœci energii zamawianej w ramach aukcji. Tak długa jest perspektywa dewelopera dobrych projektów inwestycyjnych. Byłaby to też gwarancja zdrowej konkurencji w czasie aukcji.

Tylko tyle i aż tyle, jeżeli chcemy zminimalizować negatywne skutki dziwnej rewolucji energetycznej realizowanej w Polsce. Na razie prowadzona jest ona w stylu „wandejskiej" wojny domowej z OZE, które całkowicie niesłusznie zostały uznane za wroga węglowej tradycji. „Rozważania" Jasienicy to wszak tekst o tych, którzy zbytnio miłujšc własne wizje, zdradzili program reformatorski, oraz o tych, którzy napiętnowani jako wstecznicy i zbrodniarze, byli mu wierni.

Autor jest prezesem Instytut Energetyki Odnawialnej i członkiem Narodowej Rady Rozwoju. Był dyrektorem Centrum Komisji Europejskiej ds. Odnawialnych ródeł Energii (EC BREC) i przewodniczšcym unijnej Grupy Refleksyjnej Komisji Europejskiej ds. Zrównoważonej Energetyki (managEnergy). Prowadzi blog „Odnawialny"

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL