Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Edukacja

Gowin: Zatrzymać drenaż mózgów

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Jeœli reforma nauki nie weszłaby w życie, konsekwencjš byłby exodus kolejnych młodych, zdolnych uczonych z Polski – mówi minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Rzeczpospolita: W ubiegłym tygodniu politycy PiS skrytykowali w Sejmie projekt reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Padły zarzuty, że jest to pomysł neoliberalny. Jakby pan skomentował te słowa?

Jarosław Gowin: Nazywanie mojego projektu neoliberalnym ma taki sam sens, jak gdybym ja okreœlał poglšdy autora tych słów jako neokomunistyczne. Nie ma sensu rozmawiać za pomocš inwektyw. Dyskusja nad ustawš trwa od dwóch lat. Wszyscy zainteresowani mieli okazję uczestniczyć w serii dziewięciu wielkich konferencji, dziesištkach paneli. Nikt nie może powiedzieć, że jest zaskoczony treœciš ustawy. To, że nie wszyscy się z niš zgadzajš, traktuję jako rzecz zupełnie naturalnš. Kontrowersje towarzyszš każdej wielkiej reformie systemowej.

Czyli nie obawia się pan, że ta krytyka oznacza, że ustawa nie wejdzie w życie?

Nie. Proszę sobie przypomnieć konferencję prasowš, na której występowałem z prezesem Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobrš. Mówiłem tam o konstytucji dla nauki jako jednym z kluczowych projektów obozu rzšdowego na drugš częœć kadencji. Nie powiedziałbym czegoœ takiego bez akceptacji polityka nr 1 naszego obozu, czyli Jarosława Kaczyńskiego. Zresztš w tej kadencji przeprowadziłem już szeœć dużych ustaw i wszystkie zostały poparte przez Klub PiS. Wierzę, że tak będzie i z konstytucjš dla nauki.

W Sejmie padło też wiele zarzutów – na przykład dotyczšce roli rektora. Czy ustawa będzie ulegała dużym zmianom?

Projekt, który przedstawiłem we wrzeœniu, oczywiœcie ulega ewolucji pod wpływem sugestii płynšcych zwykle ze œrodowiska akademickiego. Ale jeœli chodzi o wzmocnienie pozycji rektora, to jestem do tego zapisu bardzo przywišzany.

Dlaczego?

Odpowiem anegdotš. Tuż po objęciu funkcji ministra spotkałem się z rektorem Uniwersytetu w Cambridge, prof. Leszkiem Borysiewiczem. Porównywaliœmy zakres jego kompetencji i rektorów w Polsce. W pewnym momencie profesor, analizujšc polski system, złapał się za głowę i powiedział: to nie może działać.

Zarzuty dotyczš też nadmiernej koncentracji finansowania w kilku oœrodkach akademickich. Czy coœ może się tu zmienić?

Posłowie, którzy krytykujš projekt, nie wiedzš zapewne, że na poczštku listopada spotkałem się z rektorami 27 uczelni œredniej wielkoœci. Uzgodniliœmy tam pakiet modyfikacji, który rozwiał ich obawy. Po tej konferencji rektorzy wydali oœwiadczenie, w którym poparli ustawę.

Skšd pana zdaniem bierze się ta krytyka pańskiego projektu?

Częœć œrodowiska profesorskiego obawia się podnoszenia wymagań. Jak płachta na byka działa podnoszony przeze mnie argument, że powinniœmy zwiększyć poziom umiędzynarodowienia uczelni. Nie wszystkim odpowiada też to, że zamierzam usamodzielnić młodych badaczy.

Rzecznik PiS Beata Mazurek dała do zrozumienia, że Prawo i Sprawiedliwoœć nie poprze pańskiej ustawy w obecnym kształcie.

Jestem spokojny o to poparcie. Przecież stawkš tej ustawy jest zahamowanie drenażu mózgów. Jeœli ustawa nie weszłaby w życie, konsekwencjš byłby exodus kolejnych tysięcy młodych, zdolnych uczonych. Zahamowanie emigracji i stworzenie systemu kształcenia elit to element programu PiS.

W przeszłoœci popierał pan reformy wprowadzane przez rzšd, również te kontrowersyjne. Czy teraz nie czuje pan, że PiS zachowuje się – jeœli w polityce można użyć tej kategorii – niewdzięcznie?

Kiedy zostaje się politykiem, trzeba zapomnieć, że istnieje słowo „wdzięcznoœć". Uznaję prawo wszystkich, również naszych koalicjantów, do krytykowania proponowanych przeze mnie rozwišzań. Jestem też otwarty na rzetelnš krytykę, która służy podniesieniu poziomu uczelni czy badań naukowych. Ale jestem pewien, że dojdziemy do porozumienia.

Co zmieniajš lub już zmieniły ustawy, które Ministerstwu Nauki udało się wprowadzić w życie? Np. podpisana w ubiegły pištek przez prezydenta tzw. druga ustawa o innowacyjnoœci.

Dwie ustawy o innowacyjnoœci przygotowane przeze mnie wraz z wicepremierem Morawieckim w zasadniczy sposób poprawiajš warunki do współpracy między œwiatem nauki a przedsiębiorcami. W ten sposób wpisujš się w strategię odpowiedzialnego rozwoju, czyli główny plan naszego rzšdu. Obie ustawy wprowadzajš wiele zachęt i ułatwień dla naukowców. Zasadnicze zmiany dotyczš jednak przedsiębiorców. Już pierwsza ustawa została przez organizacje pracodawców uznana za najlepszš ustawę podatkowš w tej kadencji. Natomiast ustawa podpisana ostatnio przez prezydenta to prawdziwy przełom. Dzięki niej od 1 stycznia 2018 roku przedsiębiorca inwestujšcy 1 zł się w badania i rozwój będzie mógł od podstawy opodatkowania odpisać 2 zł. Za sprawš tego rozwišzaniu Polska wejdzie do grona œwiatowych liderów we wspieraniu innowacyjnej gospodarki.

Jakie sš pana plany na najbliższe dwa lata?

Na pewno więcej uwagi chcę poœwięcić rozwojowi humanistyki. Pora też zdecydować, w którš stronę pójdš zmiany w Polskiej Akademii Nauk. Ważnym zadaniem będzie też doprowadzenie do zdecydowanego zwiększenia nakładów na naukę. Dziœ jest to zaledwie 0,44 proc. PKB. Na œwiecie przyjmuje się, że optymalny pułap to 1 proc. PKB.

Nie będzie to możliwe bez przyspieszenia rozwoju gospodarczego.

Dlatego tak duży nacisk – nie tylko jako minister nauki, ale i wicepremier oraz lider jednej z partii koalicyjnych – kładę na przyspieszenie wszystkich działań, które majš realizować plan premiera Morawieckiego.

Pojawiły się opinie, że Morawiecki ma coraz więcej kompetencji, ale nie może ich skutecznie egzekwować.

Nie rozumiem, dlaczego ministrowi odpowiedzialnemu za gospodarkę nie podlegajš w całoœci spółki Skarbu Państwa. To przykład strukturalnej dysfunkcji. Co do liczby ministerstw, to w programie Polski Razem, poprzedniczki Porozumienia, przewidywaliœmy ich redukcję do oœmiu. Pani premier Szydło – co nie jest tajemnicš – zaproponowała zmiany w liczbie ministerstw.

Kiedy można spodziewać się zmian w rzšdzie?

Pierwotnie planowaliœmy ich przeprowadzenie na przełom listopada i grudnia. Ale gdy PO złożyła wniosek o konstruktywne wotum nieufnoœci, uzasadniajšc to haniebnym argumentem, że rzšd promuje treœci faszystowskie, sytuacja się zmieniła. Musimy najpierw obronić nasze dobre imię, a póŸniej przeprowadzić rekonstrukcję. Ponieważ zbliżajš się œwięta, nie można wykluczyć, że dojdzie do niej dopiero w styczniu.

Czyli Grzegorz Schetyna dokonał zręcznego manewru.

Wniosek PO miał przykryć wpadkę w Parlamencie Europejskim i głosowanie za uchwałš wymierzonš w Polskę. Nie wydaje mi się, by doprowadzajšc do nieznacznego odłożenia rekonstrukcji, Schetyna coœ ugrał.

O personaliach i tak nic mi pan nie powie. Zapytam inaczej: czy uważa pan, że Jarosław Kaczyński woli być zapamiętany jako premier, czy jako osoba, która doprowadziła do zmian w Polsce?

Sam zaszczyt sprawowania funkcji jest chyba Jarosławowi Kaczyńskiemu kompletnie obojętny. Można różnie oceniać jego politykę, ale nie można mu odmówić determinacji do przeprowadzania głębokich zmian. To jest jego nadrzędny cel.

Na koniec pytanie o konsolidację opozycji. Czy stanowi ona zagrożenie dla Zjednoczonej Prawicy?

Zmniejszenie liczby mandatów w okręgach sprzyja konsolidacji opozycji. Nie wiem, czy ten element zmian ordynacji samorzšdowej przedstawiony przez Klub PiS był dostatecznie wszechstronnie przeanalizowany. Osobiœcie nie uważam, żeby system dwupartyjny, który jest konsekwencjš małych okręgów, odpowiadał tak zróżnicowanemu społeczeństwu jak polskie. A konsolidacji opozycji nie należy bagatelizować. W 2019 czeka nas ciężki bój. Wszystko jest otwarte.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL