Marek Magierowski o wypowiedzi Johna McCaina o wywieraniu "pewnej presji" na Polsce

aktualizacja: 18.02.2017, 10:21
Foto: AFP

?Słowa Johna McCaina, że nadszedł czas "testowania" administracji USA, i że Polska może być jednym z krajów poddawanych "pewnej presji" były wezwaniem Zachodu do spójności i mówienia jednym głosem w obliczu ewentualnych prowokacji ze strony Kremla - uważa Marek Magierowski.

REDAKCJA POLECA

Prezydent Andrzej Duda w piątek podczas 53. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa wziął udział w panelu dotyczącym przyszłości Zachodu. W debacie uczestniczyli także m.in. senator USA John McCain i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. McCain mówił m.in., że nadszedł czas testowania administracji USA. - Czy to będzie Morze Południowochińskie, Bliski Wschód, Ukraina - to jest czas, by pokazać solidarność – mówił. - Myślę, że jednym z krajów, który zostanie poddany pewnej presji, jest pański – powiedział zwracając się do prezydenta Dudy.

Magierowski - dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta - pytany w sobotę w radiowej Jedynce, czy znamy szczegóły tej presji, o której mówił amerykański polityk, odparł, że ma nadzieję, iż jej nie poznamy, bo do takiej sytuacji nie dojdzie. - John McCain jest niezwykle doświadczonym politykiem, starym lisem, który doskonale zna się na polityce zagranicznej i przestrzega przed tym właśnie, że Zachód w obliczu takiej, a nie innej polityki - nie tylko retoryki bardzo ostrej - ale polityki realnej, fizycznej, którą widzimy na własne oczy - aby Zachód zachował spójność i mówił jednym głosem właśnie w obliczu potencjalnych, ewentualnych prowokacji ze strony Kremla - powiedział dyrektor prezydenckiego biura prasowego. Jak zauważył Magierowski, za każdym razem gdy po zmianie prezydenta USA dochodzi do zmiany administracji w Stanach Zjednoczonych, "Rosja - a poprzednio Związek Sowiecki - w ten sposób właśnie testowały spójność i solidarność szeroko rozumianego Zachodu". - Było to widać w czasie zimnej wojny. Dzisiaj - jak twierdzi wielu publicystów - mamy do czynienia z kolejną zimną wojną, o różnym natężeniu, w różnych okresach - mówił.

Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta dodał, że obserwatorzy spodziewali się, iż po wyborze Donalda Trumpa może dojść do kolejnego resetu w stosunkach USA-Rosja - tak jak stało się to po objęciu władzy przez Baracka Obamę. - Ale w ostatnich tygodniach wychodziły - mówiąc oględnie - sprzeczne sygnały co do relacji Waszyngtonu z Moskwą. Bez wątpienia te sprzeczne sygnały wprowadzają w pewną konfuzję prezydenta Władimira Putina i jego najbliższych doradców - podkreślił, zadając pytanie jaka będzie długofalowa reakcja Rosji na wezwanie, by zwróciła Krym Ukrainie czy przestrzegała prawa międzynarodowego.

Magierowski mówił, że Amerykanie wysłali do Monachium bardzo silną delegację, na czele której w sobotę stanie wiceprezydent Mike Pence, są też sekretarz obrony James Mattis i sekretarz stanu Rex Tillerson. - Więc ta delegacja jest rzeczywiście bardzo poważna, co świadczy o tym, że Amerykanie, mimo zmian w ich administracji, zdają sobie sprawę z tego, że warto przyjeżdżać na takie forum jak to, ponieważ spotykają się tutaj ludzie, którzy naprawdę rozmawiają poważnie na poważne tematy i znają się na Rosji - powiedział. - Myślę, że rozmowa o Rosji - szczególnie w tym roku - była priorytetowa. Rosji, która nie tylko podgrzewa atmosferę na wschód od naszych granic, nadal ingerując w wewnętrzne sprawy Ukrainy, ale też Rosji, która interweniuje w Syrii, Rosji, która próbowała wpłynąć - jak twierdzą niektórzy amerykańscy obserwatorzy i przedstawiciele tamtejszych służb - na wybory w USA i Rosji, która najwyraźniej - o czym świadczą ostatnie doniesienia medialne - próbuje także wpłynąć na wybory prezydenckie we Francji - ocenił. Podkreślił, że chodzi o wojnę informacyjną, "w której Rosjanie osiągnęli mistrzostwo i są niezwykle groźnym przeciwnikiem". - Czy Zachód jest w stanie obronić się przed dezinformacją i wpływem na procesy demokratyczne - jeśli Rosja potrafi na to wpłynąć, to czeka nas ponura przyszłość - ostrzegł.

W piątek poza udziałem w panelu, prezydent Duda rozmawiał z senatorem McCainem na spotkaniu bilaterlanym. Jak mówił prezydencki minister Krzysztof Szczerski, rozmowa prezydenta Dudy z senatorem McCainem dotyczyła m.in. polityki wewnętrznej Stanów Zjednoczonych. Według Szczerskiego McCain uspokajał polskiego prezydenta, że proces wyłaniania się nowej amerykańskiej administracji przebiega w sposób profesjonalny. Dodał, że amerykański senator potwierdził zainteresowanie USA sytuacją bezpieczeństwa w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski.

Magierowski przypomniał, że prezydent Duda odbył w piątek również rozmowę z prezydentem Słowenii Borutem Pahorem, który spotkał się niedawno z prezydentem Rosji i "zdał niejako relację z tych swoich rozmów".

- Warte podkreślenia jest to, że oczywiście niektórzy przywódcy państw NATO, Unii Europejskiej, a przede wszystkim liderzy krajów Europy Środkowo-Wschodniej utrzymują kontakt z Władimirem Putinem. Z jednej strony możemy się jakoś tam niepokoić, że te związki są być może zbyt silne, ale z drugiej strony chyba warto docenić to, że niektórzy utrzymują pewien kanał komunikacji z Kremlem, dzięki czemu także my zyskujemy pewną wiedzę na temat tego, w którą stronę może pójść polityka rosyjska - powiedział Magierowski. Dodał, że sobotę prezydent odbędzie kolejne dwa spotkania bilateralne - z nowym prezydentem Bułgarii Rumenem Radewem oraz prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. - To będzie pierwsze spotkanie prezydenta Dudy z prezydentem Radewem. Bułgaria jest także niezwykle ważnym krajem z punktu widzenia spójności NATO, dlatego że Rosja także ma w Bułgarii ogromne wpływy i wielu przedstawicieli politycznych elit w Bułgarii nie kryje się ze swoimi prorosyjskimi poglądami - mówił Magierowski.

Z kolei podczas spotkania z prezydentem Poroszenką "można się spodziewać relacji prezydenta Poroszenki na temat tego, co dzisiaj, czy też w ostatni tygodniach, działo się we wschodniej Ukrainie".

POLECAMY

KOMENTARZE