Chiński admirał ostrzega USA przed wojną

aktualizacja: 30.10.2015, 07:18
Foto: AFP

Szef operacji morskich marynarki wojennej Chin admirał Wu Shengli przestrzegł, że drobny incydent na Morzu Południowochińskim może doprowadzić do wojny. Wu zaapelował do USA o zakończenie "prowokacji" na spornym akwenie - poinformował Pekin.

REDAKCJA POLECA
27.10.2015
Okręty USA przypominają Chinom o prawie międzynarodowym
27.10.2015
Niszczyciel USA podpłynął do chińskich wysp
25.10.2015
Czas na nowe rozdanie?
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Chińska marynarka opublikowała oświadczenie, w którym relacjonuje przebieg czwartkowej rozmowy Wu z amerykańskim szefem operacji morskich, admirałem Johnem Richardsonem. "Jeżeli Stany Zjednoczone nie zaprzestaną tego typu niebezpiecznych i prowokacyjnych działań, to może dojść do napiętej sytuacji, w którą zamieszane będą siły frontowe obu stron na morzu i powietrzu, a wtedy nawet drobny incydent będzie mógł prowadzić do wojny" - podkreślono w komunikacie, odnosząc się do słów Wu.

"Liczę, że strona amerykańska doceni dobre stosunki panujące między naszymi siłami morskimi, które zostały wypracowane z dużym trudem i w przyszłości uda się uniknąć podobnych incydentów" - cytowano słowa Wu, który odnosił się do ostatnich działań amerykańskiej jednostki na Morzu Południowochińskim.

Dzień wcześniej agencja Reutera relacjonowała, że podczas telekonferencji admirałowie Richardson i Wu porozumieli się w sprawie przestrzegania istniejących protokołów militarnych, by unikać nieporozumień podczas działań w bezpośredniej bliskości. Informacje te przekazał Reuters powołując się na niewymienionego z nazwiska przedstawiciela sił zbrojnych USA. Według tego źródła wymiana wizyt okrętów amerykańskich i chińskich w listopadzie i w grudniu odbędzie się zgodnie z planem, podobnie jak i wizyta oficerów marynarki wojennej USA w Chinach w nadchodzących tygodniach.

28 października w ramach zaakceptowanej przez prezydenta Baracka Obamę operacji niszczyciel rakietowy USS Lassen przepłynął w odległości poniżej 12 mil morskich od sztucznych wysp usypanych przez Chińczyków nad rafami Subi i Mischief w archipelagu Spratly. Była to pierwsza z szeregu zapowiadanych przez Waszyngton akcji kwestionujących rozciąganie suwerenności Chin na sztuczne wyspy i otaczające je 12-milowe strefy morskie.

Chiński wiceminister spraw zagranicznych zareagował wezwaniem ambasadora USA w Pekinie, by zaprotestować przeciw patrolowi amerykańskiego niszczyciela w rejonie sztucznych wysp. Jak poinformowała chińska telewizja państwowa, podczas spotkania z ambasadorem Maxem Baucusem wiceminister Zhang Yesui określił patrol jako "skrajnie nieodpowiedzialny" i wezwał Stany Zjednoczone do wstrzymania działań, które naruszają suwerenność Chin oraz ich interesy w sferze bezpieczeństwa. Natomiast chińskie ministerstwo obrony w opublikowanym na swej stronie internetowej komunikacie napisało, że do amerykańskiego niszczyciela wysłano sygnały ostrzegawcze, a siły zbrojne podejmą wszelkie niezbędne działania w celu ochrony interesów państwa.

Stany Zjednoczone stoją na stanowisku, że prawo międzynarodowe nie zezwala na rozciąganie suwerenności państwowej na sztuczne wyspy, usypane nad podwodnymi rafami. Przed rozpoczęciem w 2014 r. chińskich prac budowlanych na rafach Subi i Mischief były one w trakcie przypływów całkowicie zanurzone.

POLECAMY

KOMENTARZE