Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Dobra osobiste

Bohater powstania w getcie przegrał proces ws. ksišżki o łšczniczce ŻOB

www.sxc.hu
Uczestnik powstania w getcie warszawskim Simha Rotem-Kazik Ratajzer przegrał proces wytoczony wydawnictwu PWN za wykorzystanie bez jego zgody prywatnych listów w ksišżce o łšczniczce Żydowskiej Organizacji Bojowej, z którš był emocjonalnie zwišzany podczas wojny.

W œrodę Sšd Okręgowy w Warszawie uznał, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda, gdyż jego zgoda na wykorzystanie listów nie była potrzebna, bo wystarczajšca była zgoda córki nieżyjšcej już Ireny Gelblum - adresatki listów. Adwokat mieszkajšcego w Izraelu ponad 90-letniego Rotema zapowiada apelację. Jego zdaniem wyrok narusza konstytucyjne prawa do ochrony tajemnicy prywatnej korespondencji.

Rotem - jeden z ostatnich żyjšcych bojowców ŻOB - poczuł się dotknięty wykorzystaniem w ksišżce Remigiusza Grzeli o Irenie Gelblum bez swej zgody i wiedzy swoich listów do niej (tworzyli parę podczas wojny i tuż po niej). Była ona słynšcš z odwagi i zimnej krwi łšczniczkš ŻOB po aryjskiej stronie; dokonała wielu bohaterskich akcji. Walczyła też w powstaniu warszawskim. Po 1968 r. wyemigrowała z Polski i zaczęła się przedstawiać jako włoska poetka Irena Conti di Mauro. Zaprzeczała swej przeszłoœci z lat wojny, a przyjaciół z tych lat "nie poznawała". Marek Edelman mówił o niej ciepło "Irka-wariatka" - pisała "Gazeta Wyborcza".

Po jej œmierci w 2009 r., Grzela, który znał jš jako włoskš poetkę, opisał jej skomplikowane wybory życiowe w wydanej w ub.r. ksišżce pt. "Wybór Ireny". Przytoczył listy Rotema do niej, zawierajšce - jak głosi pozew - "prywatne wyznania i odczucia", z którymi powód nie zamierzał się dzielić z innymi. W listach sš m.in. sugestie o małżeństwie; troska o zdrowie Ireny; żal że nie pozostała z nim po wojnie w Palestynie.

Powód uznał to za naruszenie swych praw autorskich, które chroniš także prywatne listy oraz za złamanie tajemnicy korespondencji - a przez to także i dóbr osobistych, do których należy m.in. prawo do prywatnoœci. Pozew wnosił o zakazanie rozpowszechniania fragmentów ksišżki z listami; o przeprosiny m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Dzienniku Gazecie Prawnej" i "Rzeczpospolitej" oraz o wpłatę 40 tys. zł na cel charytatywny.

Na wniosek powoda SO zakazał w drodze tzw. zabezpieczenia powództwa dalszego rozpowszechniania ksišżki aż do prawomocnego zakończenia procesu; częœć nakładu wczeœniej sprzedano.

Grzela (listy przekazała mu córka Gelblum) zeznał, że dostał "cios od wielkiego żydowskiego bohatera, piszšc o wielkiej żydowskiej bohaterce". "Mój klient nigdy nie wiedział, że Grzela ma te listy, a gdyby to wiedział, nie zgodziłby się na ich opublikowanie" - mówił mec. Maciej Œlusarek, reprezentujšcy przed sšdem Rotema (zdrowie nie pozwoliło na przyjazd z Izraela, gdzie był przesłuchany w drodze pomocy prawnej).

Mec. Œlusarek postępowanie autora nazwał niemoralnym, bo - według adwokata - musiał on wiedzieć, że na publikację takich listów nikt nie pozwoli. "Wydawnictwo nie może naruszać praw osób trzecich, a nie podjęło żadnych działań na etapie przygotowania publikacji" - dodał. Pełnomocnik pozwanego wydawnictwa mec. Michał Kluska wnosił o oddalenie pozwu, bo "działało ono profesjonalnie". Mówił, że wydawnictwo miało zaufanie do swego autora, nie miało zaœ "obowišzku weryfikacji linijka po linijce". Podkreœlił, że koszt żšdanych przeprosin to ok. 250 tys. zł, a ksišżka "nie była sukcesem ekonomicznym".

Sšd oddalił pozew, bo uznał, że dóbr powoda nie naruszono, gdyż jego zgoda nie była konieczna do wykorzystania listów, skoro zgodziła się na to córka adresatki jako jej następczyni prawna. "Adresat ma pełne prawo dysponowania swš korespondencjš i tylko jego zgoda jest istotna" - mówiła sędzia Krystyna Gromek, według której doszło do "zgodnego z prawem ujawnienia korespondencji". Dodała, że w wyjštkowych przypadkach na takie ujawnienie musi wyrazić nadawca, ale tylko gdy dany list zawiera chronione tajemnice, np. medycznš, służbowš, bankowš itp., czego tu nie było.

Według sšdu nie można też mówić o naruszeniu praw autorskich powoda, bo wobec listów powoda nie może być stosowana definicja "utworu", chronionego przepisami prawa autorskiego.

"W polskim systemie prawnym na dysponowanie korespondencjš dotyczšcš prywatnych spraw potrzebna jest zgoda nadawcy" - powiedział dziennikarzom mec. Œlusarek. Wyrok nazwał "poważnym wyłomem w rozumieniu ochrony tajemnicy korespondencji". Mec. Kluska był usatysfakcjonowany z wyroku.

Urodzony w Warszawie Ratajzer, zwany Kazikiem walczył w powstaniu w getcie warszawskim jako bojowiec ŻOB. Potem przygotował po "aryjskiej" stronie ratunek dla bojowców ŻOB, którzy wyszli z getta kanałami; dzięki niemu ocaleli. Wzišł też udział w Powstaniu Warszawskim. W 1945 r. wraz z Gelblum opuœcił Polskę. Przyłšczyli się do Żydów ocalałych z Holokaustu, planujšcych jako "Mœciciele" zemstę na Niemcach. Brali udział w nieudanej akcji zatrucia chleba dla esesmanów w amerykańskim obozie pod Monachium. W 1946 r. Kazik osiadł w Palestynie, gdzie zmienił nazwisko na Simha Rotem. Gelblum w 1948 r. wróciła do Polski.

Rotem walczył w trzech wojnach Izraela z państwami arabskimi. Jako członek Rady Instytutu Yad Vashem dopilnował, aby Polacy, którzy pomagali powstańcom z getta, mieli swe drzewka sprawiedliwych. W 70. rocznicę powstania w getcie prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL