Czy Die Welt zapłaci za "polski obóz"? Zdecyduje Sąd Apelacyjny

aktualizacja: 28.03.2016, 15:20

W czwartek sąd II instancji zbada apelację Zbigniewa Osewskiego w głośnym procesie cywilnym przeciw wobec wydawcy "Die Welt" za użycie zwrotu "polski obóz". Sąd I instancji oddalił pozew, uznając ten zwrot za nieprawdziwy, ale nie odnoszący się wprost do powoda.

REDAKCJA POLECA

Przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie będziemy wnosić o zmianę wyroku sądu okręgowego i uwzględnienie pozwu - powiedział PAP mec. Szymon Topa, jeden z pełnomocników powoda.

Przyczyną tego precedensowego procesu było użycie przez niemiecką gazetę w 2008 r. zwrotu "polnische Konzentrationslager Majdanek" (zaraz po tym "Die Welt" opublikował przeprosiny). Osewski poczuł się dotknięty osobiście, bo jeden jego dziadek zmarł w niemieckim obozie pracy w Iławie, drugi był więziony w obozach w Niemczech. Według "Die Welt" użycie tego zwrotu to "niezamierzona pomyłka", a autorka tekstu miała na myśli tylko położenie geograficzne obozu i nie zamierzała przypisywać Polakom, że go założyli.

W pozwie powód wnosił, by sąd nakazał pozwanej spółce wpłatę miliona zł na cel społeczny oraz przeprosiny w głównych polskich mediach za naruszenie dóbr osobistych powoda, jakimi są tożsamość i godność narodowa oraz prawo do poszanowania prawdy historycznej. Pozew poparła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przyłączyła się do sprawy. Pełnomocnicy pozwanej spółki wnosili o oddalenie pozwu lub też o jego odrzucenie.

W marcu 2015 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew. "Sformułowanie to może i powinno budzić sprzeciw i oburzenie każdej osoby znającej historię, zwłaszcza Polaków" - mówiła w uzasadnieniu o inkryminowanym zwrocie sędzia Eliza Kurkowska. Podkreśliła, że były to niemieckie obozy w okupowanej Polsce.

Według sądu tożsamość i godność narodowa oraz prawo do poszanowania prawdy historycznej mogą być dobrami osobistymi w myśl prawa cywilnego (co kwestionowała strona pozwana). Sędzia dodała zarazem, że nie spełniono tu zasady indywidualizacji naruszenia dóbr osobistych, bo inkryminowany zwrot nie dotyczył bezpośrednio ani powoda, ani jego bliskich. Odnosił się zaś do "nieoznaczonej grupy adresatów", a w takim przypadku do uznania roszczenia nie wystarczy sama przynależność do danej grupy - uznał sąd.

Żródło:

POLECAMY

KOMENTARZE