Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Debaty Życia Regionów

Debata "Życia Regionów": Zamach na autonomię samorzšdu

Regiony to ogniwo funkcjonowania państwa, które zachowało istotnš rolę w kształtowaniu ludzkich postaw – podkreœlał w trakcie dyskusji były prezydent RP Bronisław Komorowski.
Rzeczpospolita
Wokół zmian prawnych, które ograniczajš swobodę wydatkowania pieniędzy przez władze lokalne, powinna rozpętać się awantura co najmniej jak wokół Trybunału Konstytucyjnego – mówili samorzšdowcy w Krynicy-Zdroju.

Chodzi o ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych. Dyskusja nad tymi zmianami zdominowała debatę „Aktywnoœć obywateli w sferze publicznej: od wyborów do budżetu obywatelskiego", która odbyła się w małopolskim uzdrowisku przy okazji III Konwentu Marszałków Województw RP. Organizatorem dyskusji było województwo małopolskie i „Rzeczpospolita Życie Regionów".

Brak zaangażowania

Uczestnicy debaty zastanawiali się, co jest największš barierš w zaangażowaniu obywateli w sprawy publiczne. W końcu to aktywnoœć mieszkańców jest budulcem społeczeństwa obywatelskiego. Pewnym jej noœnikiem może być samorzšd, który w tym roku œwiętuje 18-lecie.

Bronisław Komorowski, były prezydent RP, wskazał, że regiony to ogniwo funkcjonowania państwa, które zachowało istotnš rolę w kształtowaniu ludzkich postaw.

– Z aktywnoœciš obywatelskš jest jednak w Polsce kiepsko i pytanie, dlaczego – zastanawiał się Komorowski. Jego zdaniem nie można się porównywać do krajów, które sš bardzo silne. Natomiast musimy się porównywać do krajów dawanego obozu komunistycznego.

– Tutaj wypadamy gorzej – chociażby w porównaniu z krajami bałtyckimi. Mamy stosunkowo niskš frekwencję wyborczš, która jest podstawowym wskaŸnikiem zaangażowania. To moim zdaniem nieprzezwyciężone do końca nawyki poprzedniego systemu, czyli mentalnoœć rodem z socjalizmu. To pokłosie życia w kraju, w którym wiele spraw obywatelskich rozwišzujš władze centralne, a nie obywatele – mówił były prezydent. Podał przykład braku fundowania stypendiów przez absolwentów uczelni. – Większoœć przyznawanych stypendiów to granty rzšdowe. Praktycznie nie mamy fundacji stworzonych przez ludzi, którzy zdobyli wykształcenie i chcieliby pomóc studentom na swoich uczelniach – wskazywał. Innym przykładem braku zaangażowania obywatelskiego, który podał Komorowski, jest fakt, że w przestrzeni publicznej niemal wszystkie pomniki sš budowane z funduszy publicznych.

Władysław Kosiniak-Kamysz, poseł i prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, wskazywał, że Polacy łatwiej się skrzykujš przeciw czemuœ niż za czymœ. Dodał jednak, że jest w Polsce sporo organizacji z bogatymi tradycjami, które wspierajš takš pozytywnš aktywnoœć obywatelskš.

– Ochotnicza Straż Pożarna to nie tylko dbanie o bezpieczeństwo przeciwpożarowe, ale też kultura i sport. To często centrum życia wiejskiego – mówił Kosiniak-Kamysz. Wskazał też przykład kół gospodyń wiejskich jako organizacji kształtujšcych aktywne postawy.

Szef PSL przypomniał też postać Jacka Kuronia, który jego zdaniem zrobił fantastycznš rzecz, zapraszajšc po 1989 roku do Polski przedstawicieli samorzšdów francuskich, którzy niejako zaszczepili tę ideę na naszym gruncie.

– Nie tylko nauczyliœmy Francuzów jeœć nożem i widelcem, ale oni nas też czegoœ nauczyli i warto o tym pamiętać – żartował. – Wcišż wierzę, że pod hasłem pozytywnych osišgnięć możemy coœ razem zbudować.

Œwiadome wydawanie

W ramach władzy lokalnej obywatele coraz częœciej decydujš o swoich sprawach, poprzez referenda czy wybory. Mogš też podejmować decyzje dotyczšce wydawania pieniędzy poprzez budżet partycypacyjny. Obecni w Krynicy-Zdroju goœcie rozmawiali m.in. o tym, na ile budżet obywatelski spełnił swojš rolę.

Jacek Krupa, marszałek województwa małopolskiego, wskazał, że budżet obywatelski jest kwestiš poczucia podmiotowoœci obywateli.

– Wydaje mi się, że ludzie majš trochę doœć demokracji poœredniej. Nie czujš się w niej podmiotem całego systemu państwowego. Tęskniš za demokracjš bezpoœredniš na wzór szwajcarski czy grecki – mówił.

Jak podkreœlił, to nie tylko kwestia decydowania o tym, jaki projekt w budżecie obywatelskim wybierze obywatel. Najpierw trzeba taki projekt wymyœlić, zebrać wokół niego poparcie innych, stworzyć całe œrodowisko wokół niego, żeby miał szansę wygrać.

– To cała skomplikowana akcja, która buduje właœnie społeczeństwo obywatelskie – uważa Krupa, podajšc przykład przeprawy promowej przez Wisłę w podkrakowskim Tyńcu, jaka powstała dzięki I edycji budżetu obywatelskiego województwa małopolskiego.

– Dzięki inicjatywie mieszkańców – tych, którzy zgłosili ten pomysł do małopolskiego budżetu obywatelskiego, i tych, którzy na niego głosowali – prom wrócił na swoje miejsce po prawie 30 latach. Teraz turyœci i mieszkańcy mogš się przeprawić na drugš stronę Wisły i podziwiać piękno tynieckiego klasztoru z drugiego brzegu – mówił marszałek Krupa.

Odrębnym problemem, który w ostatnich latach zjednoczył Polaków, jest walka ze smogiem. Szczególnie przybrała ona na sile w Małopolsce. Przy dużym poparciu mieszkańców wprowadzono nowe przepisy. To pierwszy skuteczny protest ekologiczny zwišzany z ochronš powietrza. Œwiadomoœć ekologiczna społeczeństwa roœnie też na Œlšsku, gdzie mieszkańcy coraz częœciej domagajš się reakcji władz.

Zdaniem Wojciecha Saługi, marszałka województwa œlšskiego, problem smogu wyrósł na główny w tej kadencji i trafił na pierwsze strony gazet, ponieważ społeczeństwo dojrzało.

– Ludzie nie chcš żyć w brudnych miastach z zanieczyszczonym powietrzem. Ten problem istniał od wielu, wielu lat, ale dopiero teraz obywatele zdali sobie z niego sprawię i zażšdali od władz, żeby to zmieniły.

Saługa wskazał, że w województwie jest już wdrażana uchwała antysmogowa.

– To efekt obszernych konsultacji ze społeczeństwem. Dziœ to ludzie nam mówiš, co mamy robić. Skończyły się czasy, kiedy władza wiedziała wszystko – mówił Saługa.

Jak podkreœlił, paradoksalnie – tam, gdzie problem smogu jest największy, jest też największy opór społecznoœci wobec wymiany pieców.

– W Pszczynie dostałem proœbę o odroczenie wymiany. Ale mamy też silne głosy od mieszkańców, że tak dalej być nie może i problem trzeba zlikwidować natychmiast. Będziemy więc wymieniać w województwie wszystkie piece niespełniajšce norm, których jest aż 700 tysięcy – tłumaczył.

Jego zdaniem dzisiaj władza samorzšdowa musi wyłšcznie wsłuchiwać się w głos ludu. Umożliwiajš to media społecznoœciowe, które ułatwiajš skrzykiwanie się społecznoœci lokalnej.

– Próbujemy więc w naszym województwie przemodelować sposób myœlenia. Władza ma odgrywać rolę służebnš – mówi Saługa.

Jego zdaniem budżety obywatelskie to bardzo dobre narzędzie – choć na małš skalę.

– Można sobie wyobrazić, że w przyszłoœci cały budżet samorzšdowy będzie miał taki właœnie charakter. Każdy taki budżet obywatelski odpowiada na pytanie, czego mieszkańcy chcš. Zazwyczaj zupełnie czegoœ innego, niż sšdzi władza – dodał Saługa.

Polacy mało protestujš

Jak wskazywali paneliœci, taka aktywnoœć obywatelska czasem jest pewnym problemem. Lokalne inicjatywy były w stanie skutecznie zablokować powstanie obwodnicy, linii energetycznych czy ustawy metropolitalnej.

Jednak według Jarosława Flisa, socjologa, publicysty i naukowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, Polacy sš jednym z najmniej skłonnych do protestów narodów w Unii Europejskiej.

– Rozumiem panujšce w Polsce poczucie wyjštkowoœci, ale fakty sš inne – mówił naukowiec.

Jego zdaniem politycy słuchajš protestów tylko kiedy muszš. Jak wskazał, problem w Polsce polega na tym, że z różnych powodów jest bardzo daleka droga pomiędzy politykiem a obywatelem.

– Władza odrywa od rzeczywistoœci, a rzšdzšcy często nie wiedzš co się dzieje w społeczeństwie i oddalajš się od obywateli. Oczywiste jest, że politycy chcš rzšdzić po swojemu, żeby nikt im nic nie narzucał – dodał Flis. Naukowiec ostro skrytykował system wyboru samorzšdowców sprzed 25 lat. Tłumaczył, że wszystkim rzšdzi polityka i próba zebrania jak najwięcej głosów partyjnych.

– W czterech ostatnich wyborach samorzšdowych œrednio 60 proc. wyborców zagłosowało na kogoœ, kto ostatecznie nie został radnym. Tylko 40 proc. zagłosowało za kimœ, kto póŸniej został urzędnikiem. Głosujemy więc głównie na takich „naganiaczy" – ludzi, którzy majš przynieœć głosy, ale nie wygrać – tłumaczył Flis.

– Jak ktoœ raz, drugi, trzeci i czwarty głosuje i nigdy ta osoba nie zostaje radnym, to nie wiem, jak mu się chce jeszcze iœć głosować – mówił.

Koniec niezależnoœci

Rozmówcy poruszyli też ważny temat przejmowania kompetencji samorzšdu przez władze centralne. Dyskusja rozgorzała szczególnie wokół ostatniej ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych. Samorzšdy liczš jeszcze, że prezydent nie podpisze ustawy o RIO, ponieważ obawiajš się nowych kryteriów kontroli. Uchwalona przez Sejm 8 czerwca ustawa o RIO rodzi pytania zwišzane z konstytucyjnoœciš zarówno zmian w sprawach personalnych izb, jak i kryteriów kontroli przez nie w samorzšdach. To właœnie nowe kryteria zbulwersowały samorzšdowców, którzy uważajš, że dzięki nim izby przejmš kompetencje organów gminy. Sš to kryteria rzetelnoœci, gospodarnoœci i celowoœci.

– Urzędnik będzie miał prawo oceny celowoœci wydatkowania pieniędzy z lokalnego budżetu. To oznacza koniec niezależnoœci samorzšdu – mówił Jacek Krupa, marszałek województwa małopolskiego. – Do tej pory byliœmy kontrolowani tylko pod kštem zgodnoœci z prawem. Reszta była sprawš społecznoœci lokalnej.

Krupa podał przykład działania Małopolski, która aktualnie realizuje duży program budowy œcieżek rowerowych. Równoczeœnie rozpoczęła kampanię społecznš „Małopolska na rowery", w której zachęca mieszkańców, żeby spędzali wolny czas z rodzinš aktywnie – a nie biernie, z telefonem czy tabletem w ręku.

– Uważamy, że to ważne. I teraz proszę sobie wyobrazić, że przyjdzie urzędnik z RIO i powie: „to wyrzucanie pieniędzy w błoto". Za kilka miesięcy będzie można mnie przez to odwołać – mówił Krupa.

W podobnym tonie wypowiadał się Wojciech Saługa, marszałek województwa œlšskiego.

– Takie działania władzy centralnej paraliżujš nas, samorzšdowców. Już samo wejœcie Centralnego Biura Antykorupcyjnego do wszystkich urzędów marszałkowskich pokazało, że to nie sš żarty. Funkcjonariusze niczego nie znaleŸli, więc teraz próbuje się uderzyć w samorzšd z innej strony, ustawš o RIO. Przepisy wdraża się bez konsultacji z nami, z dnia na dzień, a szczególnie w nocy. Nowe prawo zmienia mocno system samorzšdowy, który w ten sposób zostanie zniszczony. Szkoda – mówił Saługa.

– Mamy jeden z lepszych ustrojów na œwiecie, jeœli chodzi o samorzšd. Tylko dlatego, że w 15 województwach nie rzšdzi PiS, to niszczy się to osišgnięcie tylko dla samego niszczenia – dodał.

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, byłego prezydenta RP, w taki sposób zostanie cofnięty zegar historii.

– Danie możliwoœci zakwestionowania wydatkowania pieniędzy ze względu na celowoœć to coœ, co przegapiła opinia publiczna. Media nie zareagowały, a wokół tego powinna być awantura podobnej rangi jak wokół zamachu na Trybunał Konstytucyjny – uważa Komorowski. Jak dodał, obecnie rzšdzšca opcja polityczna wpadnie kiedyœ w te same dołki, bowiem jej decyzje kiedyœ będš przez innych kwestionowane, a mechanizm wykorzystywany do walki politycznej.

Jacek Krupa dodał, że samorzšd jest coraz bardziej spychany przez władzę centralnš w niebyt.

– Jestem marszałkiem już 19 miesięcy. Od 19 miesięcy nie było u mnie choćby jednego wiceministra, nie mówišc już o urzędnikach państwowych wyższych rangš. Samorzšd nie jest partnerem dla polityków i to widać – uważa Krupa.

– To bardzo smutne, bo tak naprawdę to samorzšd zbudował Polskę po 1989 roku. Odtworzenie gmin i samorzšdów to najlepsza rzecz, jaka się wydarzyła. Musimy się teraz zmobilizować i proponować model jeszcze bardziej zdecentralizowany. Przeciwstawiać działaniom rzšdu, oferujšc nowe, lepsze rozwišzania.

Słaboœć klasy politycznej

Bronisław Komorowski wskazał, że władzy na ogół się nie lubi.

– Tym, co jest mankamentem polskiej sceny politycznej, jest nieprzezwyciężony do końca socjalizm, skłonnoœć do myœlenia centralnego. Ja też poczštkowo z dystansem podchodziłem do rozwišzań decentralizacji władzy. Zastanawiałem się, jak można zarzšdzać krajem, nie majšc de facto ku temu narzędzi. Dziœ jestem wielkim zwolennikiem tych reform, które zdecentralizowały władzę i w Polsce się sprawdziły – mówił.

Jego zdaniem mamy ogromnš pokusę myœlenia, że zarzšdzanie centralne będzie lepsze. To efekt natury ludzkiej w tej częœci œwiata. Chcemy, by ktoœ za nas decydował, bo wtedy odpowiedzialnoœć też będzie jego. Jak dodał – powoli z tego wyrastamy, ale to wcišż jest słaboœciš naszej klasy politycznej, która rzadko kiedy zdobywa się na szerokš dyskusję z opiniš publicznš.

– Władza częœciej woli ominšć problem albo go przeforsować, zamiast konsultować, tłumaczyć i przekonywać. To trwa dłużej, ale jest lepsze i politycznie tańsze – dodał Komorowski.

 

 

 

Bronisław Komorowski, były prezydent Polski.

 

Jacek Krupa, Marszałek Województwa Małopolskiego.

 

Władysław Kosiniak-Kamysz, poseł i prezes PSL.

 

Wojciech Saługa, Marszałek Województwa Œlšskiego.

 

Jarosław Flis, socjolog, publicysta i naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

 

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL