Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Dane gospodarcze

Globalne ożywienie sprzyja Polsce

Rzeczpospolita
Dzięki własnym prognozom lepiej rozumiem procesy i trendy w gospodarce – mówi Mikołaj Raczyński, zdobywca I miejsca w konkursie na najlepszego analityka makroekonomicznego w 2016 roku.

Rz: Gdy zbieraliœmy prognozy od uczestników konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego, pod koniec marca, przewidywał pan, że między II a IV kwartałem br. polska gospodarka będzie się rozwijała œrednio w tempie 3,5 proc. Wtedy nie były jeszcze znane dane za I kwartał br., gdy PKB urósł o 4 proc. rok do roku, po 2,5 proc. w poprzednim kwartale. Czy pańskie marcowe prognozy były zbyt ostrożne?

Mikołaj Raczyński: Tak. Większoœć danych, które ukazały się od marca, była lepsza od oczekiwań. Ożywienie w globalnej gospodarce też jawi się jako silniejsze. Teraz oceniam, że tempo wzrostu PKB będzie oscylowało w najbliższych kwartałach wokół 4 proc. Mogš być to odczyty nieco niższe, ale też nieco wyższe.

W I kwartale było trochę czynników jednorazowych, które podbiły tempo wzrostu gospodarki w ujęciu rok do roku. W kolejnych kwartałach, gdy ich zabraknie, dynamika PKB nie spadnie?

Na perspektywy polskiej gospodarki trzeba patrzeć w globalnym kontekœcie. Jesteœmy beneficjentami poprawy koniunktury w œwiatowej gospodarce, a w szczególnoœci w strefie euro. Proszę zauważyć, że odczyty PKB w I kwartale z innych krajów Europy Œrodkowo-Wschodniej też przebiły oczekiwania ekonomistów.

W strefie euro tzw. miękkie wskaŸniki koniunktury, oparte na sondażach wœród przedsiębiorców i konsumentów, np. PMI, zwiastujš gospodarczy boom. Ale w twardych danych tego nie widać.

Między miękkimi wskaŸnikami a twardymi danymi jest pewne przesunięcie. Ale nawet jeœli faktycznie gospodarka strefy euro nie będzie się rozwijała w takim tempie, jak sugerujš te miękkie wskaŸniki, to i tak będzie można mówić o ożywieniu gospodarczym. W strefie euro widać zalšżki pozytywnej spirali wzrostu. Wœród przedsiębiorców widać optymizm w ocenie perspektyw gospodarki, to się przekłada na wzrost zatrudnienia i płac. Poprawa sytuacji gospodarstw domowych zwiększa ich konsumpcję, zachęcajšc firmy do inwestycji. Ostatnim czynnikiem, który tę spiralę napędził, była wygrana Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich we Francji.

Jak to ożywienie w gospodarce strefy euro będzie się przekładało na koniunkturę w Polsce?

Z jednej strony zadziała prosty mechanizm: rosnšcy popyt u naszych największych partnerów handlowych pobudzi nasz eksport. To już widać w danych GUS. Zarówno wartoœć zamówień eksportowych, jak i samego eksportu, rosnš w przyzwoitym tempie. Z drugiej strony zadziała też mechanizm psychologiczny. Dobra koniunktura na œwiecie przełoży się na nastroje wœród polskich przedsiębiorców.

W ubiegłym roku polskš gospodarkę osłabiło przede wszystkim załamanie inwestycji, które nie miało wiele wspólnego z sytuacjš w globalnej gospodarce. W tym roku ich odbicie jest przesšdzone?

Inwestycje publiczne odbijš się na pewno. Ich ubiegłoroczne tšpnięcie sprawiło, że mamy teraz niskš bazę odniesienia do porównań rok do roku. Nawet niewielki wzrost nakładów brutto na œrodki trwałe sprawi, że roczna dynamika inwestycji podskoczy. A ten wzrost nakładów już się rozpoczšł. Fundusze z UE sš dostępne, tylko dotšd ich wykorzystanie tłumiła powyborcza niepewnoœć w spółkach Skarbu Państwa, samorzšdach, instytucjach publicznych. Wydaje się, że ten szok mamy już za sobš. Te fundusze, które nie zostały wydane w 2016 r., będš wydane w kolejnych latach. Całkowity wzrost inwestycji z tego tytułu będzie więc taki sam, jak wydawało się rok temu, tylko że rozłoży się na krótszy okres.

A co z inwestycjami sektora prywatnego, w szczególnoœci tymi, które w ogóle nie sš zwišzane z funduszami unijnymi?

W ubiegłym roku blokowała je niepewnoœć przedsiębiorstw odnoœnie do zmian w prawie, podatkach, różnych regulacji sektorowych itp. W tym roku też nie liczyłbym na boom w prywatnych inwestycjach. Ale jakieœ ich odbicie powinno nastšpić, bo popyt roœnie, moce produkcyjne w firmach sš już w dużym stopniu wykorzystane, a o ich zwiększanie poprzez rekrutację nowych pracowników jest coraz trudniej. Niepewnoœć niepewnoœciš, ale firmy będš musiały inwestować, jeœli będš chciały skorzystać z rosnšcego popytu na swoje produkty i usługi. Nie powinny też mieć problemów z finansowaniem tych inwestycji, bo w sektorze przedsiębiorstw sš duże rezerwy gotówki, a banki majš wolne œrodki na akcję kredytowš.

W ostatnich latach zmiennš makroekonomicznš, którš było najłatwiej prognozować, była stopa bezrobocia. W tej kategorii uczestnicy konkursu majš najlepsze wyniki. Teraz będzie o to trudniej, bo trudno uwierzyć w to, że stopa bezrobocia będzie ustawicznie malała.

Sšdzę, że ona będzie malała, tylko wolniej niż w latach 2015–2016. Procesy demograficzne w Polsce sprawiajš, że nawet bez wzrostu zatrudnienia stopa bezrobocia może maleć. A dalszy wzrost wynagrodzeń powinien temu jeszcze sprzyjać. Koniunktura na polskim rynku pracy jest naprawdę dobra.

Jak dotšd wzrost płac był doœć niemrawy, bioršc pod uwagę to, że stopa bezrobocia jest rekordowo niska. Od kilku miesięcy w sektorze przedsiębiorstw zatrudnienie roœnie szybciej niż płace, co jest anomališ. Dlaczego dobra koniunktura na rynku pracy nie przekłada się na dynamikę wynagrodzeń?

Nie przykładałbym nadmiernej wagi do tego, że zatrudnienie w przedsiębiorstwach roœnie szybciej niż płace. To jest częœciowo zwišzane z kwestiami metodologicznymi. Sektor przedsiębiorstw obejmuje tylko firmy zatrudniajšce co najmniej 10 osób, których przybywa. Dodatkowo, wielu pracowników przechodzi z umów cywilnoprawnych na umowy o pracę, co też podbija wskaŸnik zatrudnienia. W danych z Badań Aktywnoœci Ekonomicznej Ludnoœci, obejmujšcych całš gospodarkę i wszystkie rodzaje umów, nie widać tak szybkiego wzrostu zatrudnienia, jak w sektorze przedsiębiorstw. Natomiast dynamikę płac obniżała imigracja z Ukrainy. W tym kontekœcie istotne jest pytanie, jak ta imigracja będzie się kształtowała, gdy w UE zostanie wprowadzony ruch bezwizowy dla obywateli Ukrainy. Według mnie to może podbić rocznš dynamikę wynagrodzeń do około 5 proc.

Bioršc pod uwagę inflację na poziomie około 2 proc., realne tempo wzrostu wynagrodzeń i tak będzie niższe niż w ub.r. W II połowie br. wzrost dochodów gospodarstw domowych przestanie też podbijać program 500+. Czy to sprawi, że wzrost konsumpcji zahamuje?

Nawet jeœli po roku od uruchomienia program 500+ przestanie wpływać na dynamikę dochodów gospodarstw domowych, będzie jeszcze przez jakiœ czas pozytywnie wpływał na dynamikę konsumpcji. Pienišdze z tego programu nie były wydawane przez rodziny od razu. Najpierw były wahania, czy œwiadczenie będzie stałe, czy rzšd nie będzie się musiał z niego wycofać. Tak czy inaczej, wzrost konsumpcji w tempie 4,5 proc. rocznie, jak w ostatnich kwartałach, jest nie do utrzymania. Ale nawet jeœli spadnie do około 3,5 proc., to będzie wcišż bardzo dobry wynik.

Jest pan jednym z zaledwie kilku zarzšdzajšcych funduszami inwestycyjnymi wœród uczestników konkursu. Większoœć to jednak ekonomiœci. Po co panu prognozowanie? Przecież może pan korzystać z zewnętrznych analiz.

Prognozowanie to jest moja poboczna aktywnoœć, ale pozwala mi lepiej skonstruować portfel inwestycyjny. Dzięki własnym prognozom lepiej rozumiem procesy i trendy w gospodarce. To ważne, bo widzšc wyższš dynamikę konsumpcji, mogę poszukać spółek, które będš na tym najbardziej korzystały, czy lepiej dobrać obligacje do portfela. Sšdzę, że prognozowanie czyni mnie lepszym zarzšdzajšcym.

CV

Mikołaj Raczyński pracuje w Noble Funds TFI od 2014 r. Poczštkowo był analitykiem, od dwóch lat zarzšdza funduszami, głównie obligacji. Jest absolwentem rachunkowoœci i finansów w SGH. W konkursie na najlepszego analityka makroekonomicznego brał udział już jako student.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL