Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Dane gospodarcze

Zamiast dyscypliny mamy fiskalne poluzowanie

Bloomberg
W tym roku, mimo doskonałej koniunktury, można spodziewać się wzrostu deficytu i długu. A to może nam zaszkodzić, gdy gospodarka spowolni.

Deficyt sektora finansów publicznych wyniósł w zeszłym roku 2,4 proc. PKB – wynika ze z wstępnych szacunków GUS, podanych w poniedziałek. Tym samym rzšdowi PiS udało nieco obniżyć dziurę w finansach (o 0,2 pkt proc.) w porównaniu z 2015 r., który był ostatnim rokiem rzšdów koalicji PO–PSL.

Pozytywne zaskoczenie

To, że deficyt sektora pozostanie poniżej unijnego limitu 3 proc. PKB, wiadomo już od dłuższego czasu. Jednak skala poprawy jest miłym zaskoczeniem. Warto przypomnieć, że pod koniec zeszłego roku Ministerstwo Finansów przerzuciło na 2016 r. kilka miliardów złotych wydatków z 2017 r. w formie zwrotów VAT, a także zdecydowało, że ze œrodków budżetowych zostanie zakupiona kolekcja Czartoryskich (w tym m.in. obraz Leonarda da Vinci „Dama z gronostajem") za ok. 420 mln zł.

Do tego Eurostat (unijny urzšd statystyczny, który ustala metodologię liczenie deficytu i długu dla wszystkich krajów UE) nakazał rozłożenie dochodów ze sprzedaży częstotliwoœci LTE na kilka lat –tym samym w budżecie za 2016 r. można było uwzględnić tylko ok. 0,6 mld zł zł zamiast 9,2 mld zł.

– Deficyt na poziomie 2,4 proc. PKB można też ocenić jako zaskakujšco niski, także z perspektywy wczeœniej wyrażanych obaw co do stanu finansów publicznych i relatywnie niskiego nominalnego tempa wzrostu PKB – zauważa Piotr Bujak, główny ekonomista banku PKO BP.

Warto przypomnieć, że jeszcze kilkanaœcie miesięcy temu mało kto wierzył, że po wprowadzeniu w życie programu 500+, który pochłonšł w zeszłym roku ok. 17 mld zł, w ogóle uda się utrzymać deficyt poniżej progu 3 proc. PKB.

– Gospodarka też rosła stosunkowo wolno, bo jej wartoœć zwiększyła się nominalnie tylko o 3 proc. – mówi Bujak. – Pomogła na szczęœcie struktura tego wzrostu, bo rosła baza podatkowa. Dzięki poprawie na rynku pracy rosła liczba osób pracujšcych i ich wynagrodzenia, dosyć szybko rosła konsumpcja, która jest najlepszym Ÿródłem dochodów podatkowych – wylicza.

W obniżeniu deficytu bardzo pomogły samorzšdy, które w 2016 r. mogły pochwalić się 7,7 mld zł nadwyżki budżetowej. Inna sprawa, że był to akurat efekt załamania inwestycyjnego, które negatywnie wpływało na dynamikę PKB.

Dług roœnie zbyt szybko

Znacznie gorzej przedstawia się stan finansów publicznych pod względem wysokoœci zadłużenia. Nasz dług wystrzelił w 2016 r. i sięgnšł – jak podał też GUS – 54,4 proc. PKB. To aż o 3,2 pkt proc. więcej niż na koniec 2015 r. Od 1995 r. nasze zadłużenie w relacji do PKB było wyższe tylko raz – w 2013 r., gdy wyniosło 55,7 proc. Wówczas rzšd ograniczył dług (spadek w 2014 r. do 50,2 proc. PKB), „przejmujšc" około połowy aktywów OFE.

Co więcej, zadłużenie sektora instytucji rzšdowych i samorzšdowych roœnie bardzo szybko zarówno w relacji do PKB, jak i w kwotach nominalnych (co już opisywaliœmy na łamach „Rzeczpospolitej"). W 2016 r. zwiększył się on o 86 mld zł, co było drugim co do wielkoœci wysokim wzrostem od 21 lat. Tylko że w 2010 r. (wzrost o ok. 89 mld zł) borykaliœmy się z efektami globalnego kryzysu finansowego, a obecnie sytuacja zarówno na œwiecie, jak i w Polsce jest nieporównywalnie lepsza.

– Trzeba pamiętać, że do wzrostu zadłużenia, o około 15 mld zł, przyczyniło się w zeszłym roku osłabienie złotego. Co jednak nie zmienia faktu, że roœnie ono bardzo szybko i niebezpiecznie zbliżyło się go granicy progu ostrożnoœciowego wynoszšcego 55 proc. PKB – komentuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Banku. – W tym roku także należy spodziewać się, że zarówno deficyt, jak i dług będš wyższe niż w 2016 r. W praktyce mamy więc do czynienia z rozluŸnieniem polityki fiskalnej państwa. Tymczasem w czasach dobrej koniunktury należałoby dokonywać zacieœnienia w finansach publicznych – podkreœla Kalisz.

Poduszka bezpieczeństwa

Rzšd w strategii zarzšdzania długiem z paŸdziernika zeszłego roku oszacował, że zadłużenie sektora w tym roku wzroœnie o 60–70 mld zł, czyli o ok. 0,9 pkt proc. PKB. W tym roku bowiem trzeba znaleŸć już ok. 23 mld zł na finansowanie programu 500+, a do tego ruszyć powinny inwestycje publiczne, które np. w samorzšdach zwykle oznaczajš szybki wzrost długu.

– Jeszcze w tym roku czy nawet przyszłym przed przekroczeniem limitów zadłużania rzšd chronić będzie silny wzrost gospodarczy – dodaje Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao. – Ale w każdym cyklu gospodarczym po okresie ożywienia przychodzi okres spowolnienia. Wówczas rzšd zostanie postawiony pod œcianš – ostrzega Mrowiec.

– W czasie dobrej koniunktury należy dšżyć, by deficyt fiskalny był jak najmniejszy, a dług spadał w relacji do PKB. Tak by mieć poduszkę bezpieczeństwa, pewnš przestrzeń do działań, gdy przyjdš gorsze czasy – wtóruje Bujak. Š?

Czy niepokoi cię wzrost polskiego długu publicznego?

Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

Opinie

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

W 2017 r. nie da się powtórzyć doœć dobrego wyniku deficytu, o ile majš ruszyć inwestycje. Bo inwestycyjny boom może przynieœć skok deficytu o 0,6–0,8 pkt proc., do 3–3,2 proc. PKB. A to oznacza, że przy wysokim wzroœcie gospodarczym w 2017 r. luka w finansach publicznych znów otrze się o traktatowš granicę 3 proc. PKB. Wysoki deficyt powoduje, że duże będš potrzeby pożyczkowe państwa, a więc narastanie długu, zarówno nominalnie, jak i w relacji do PKB, jest nie do uniknięcia. W 2017 r. dług przekroczy próg ostrożnoœciowy 55 proc. PKB (według metodologii UE). Choć trzeba przyznać, że nie wywoła to reperkusji, bo w „krajowej metodologii" stosujemy prymitywne uniki, zamiatajšc częœć długu pod dywan.

Christopher Hartwell, prezes Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych

Polski rzšd wydaje za dużo. Dług publiczny jest wprawdzie w Polsce wcišż niski na tle europejskim, ale będzie rósł w zwišzku z nowymi ciężarami fiskalnymi, takimi jak obniżenie wieku emerytalnego. Finanse publiczne Polski w żadnym razie nie sš zdrowe. Gdy dojdzie do spowolnienia wzrostu PKB albo zwyżki stóp procentowych – a prędzej czy póŸniej dojdzie – ciężar długu stanie się doœć nieznoœny. Właœciwš politykš byłoby ograniczenie wydatków tak, aby rzšd realizował tylko swoje kluczowe funkcje, i dopasowanie do nich przychodów. Bo próby nakładania coraz to większych obcišżeń podatkowych na sektor prywatny w końcu zahamujš wzrost PKB i w efekcie zmniejszš wpływy do budżetu.

Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club

W 2016 r. przyrost długu publicznego ograniczało załamanie inwestycji. W tym i w kolejnych latach, aby nie stracić funduszy z UE, rzšd będzie musiał zwiększyć inwestycje publiczne. Na to nałożš się efekty obniżki wieku emerytalnego – nie tylko większe wydatki z tym zwišzane, ale i wolniejszy wzrost gospodarki wskutek ograniczenia podaży pracy. Wzrost PKB 2,5–3 proc. rocznie będzie dobrym wynikiem. To, czy wtedy dług nie będzie rósł, zależy od efektów uszczelniania systemu podatkowego, które sš niepewne. Dlatego prognoza Komisji Europejskiej, wedle której do 2027 r. dług publiczny Polski sięgnie 70 proc. PKB, może się zrealizować.

Przemysł w doskonałej formie

WskaŸnik PMI, popularny barometr koniunktury w przemyœle przetwórczym, spadł w marcu do 53,5 z 54,2 pkt w lutym. Okazał się niższy od najbardziej nawet pesymistycznych prognoz ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet". Przeciętnie spodziewali się oni wzrostu PMI do 54,7 pkt.

Mimo to poniedziałkowe dane potwierdzajš, że polska gospodarka nabiera rozpędu. Coraz więcej ekonomistów uważa, że w II połowie roku tempo wzrostu PKB dojdzie do 4 proc. rocznie.

PMI, publikowany przez firmę IHS Markit, bazuje na ankiecie przeprowadzanej wœród menedżerów logistyki około 200 przedsiębiorstw. Każdy jego odczyt powyżej 50 pkt oznacza, że przemysł się rozwija miesišc do miesišca. Dystans od tej granicy to miara tempa tego rozwoju. W marcu było ono wcišż wyższe niż œrednio w poprzednich siedmiu latach (œrednia PMI z lat 2010–2016 to 51,9 pkt), a cały I kwartał br. był dla polskiego przemysłu przetwórczego najbardziej udany od dwóch lat.

Z ankiety IHS Markit wœród przedsiębiorców wynika, że w marcu produkcja w przemyœle przetwórczym rosła najwolniej od listopada, a zatrudnienie najwolniej od paŸdziernika ub.r. Wyhamował również napływ nowych zamówień. Mimo to oczekiwania firm na najbliższy rok były najlepsze od 13 miesięcy.

– Inne wskaŸniki koniunktury w Polsce i za granicš wspierajš scenariusz utrzymania wysokiej aktywnoœci w firmach przemysłowych – podkreœla Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Przypomina m.in. marcowy odczyt wskaŸnika nastrojów przedsiębiorców (ESI), który pokazał największy optymizm w polskim przemyœle od końca 2010 r.

Doskonała koniunktura utrzymuje się też u głównych partnerów handlowych Polski. PMI w przemyœle Niemiec w marcu wzrósł do 58,3 pkt w porównaniu z 56,8 pkt w lutym, a w całej strefie euro do 56,2 pkt z 55,4 miesišc wczeœniej. W obu przypadkach były to odczyty najwyższe od szeœciu lat.

Ekonomiœci Plus Banku podwyższyli w poniedziałek prognozę wzrostu polskiej gospodarki w 2017 r. do 3,6 z 3,3 proc. To była już druga rewizja ich oczekiwań w tym roku. Także po raz drugi w krótkim czasie prognozy wzrostu PKB podwyższyli ekonomiœci banku Credit Agricole. Według nich polska gospodarka powiększy się w tym roku o 3,8 proc., a nie o 3,3 proc. Oba zespoły wskazujš, że oprócz sprzyjajšcego eksportowi otoczenia zewnętrznego gospodarkę napędzać ma także wyraŸniejsze, niż się dotšd wydawało, odbicie w inwestycjach.

Rewizję prognozy tegorocznego wzrostu polskiego PKB ogłosili w poniedziałek również ekonomiœci banków Pekao (z 3,0 do 3,6 proc.) oraz Millennium (z 3,1 do 3,4 proc.). Dla porównania, w ustawie budżetowej na ten rok rzšd założył, że PKB uroœnie o 3,6 proc. Ta prognoza, choć jeszcze kilka miesięcy temu wydawała się optymistyczna, dziœ wyglšda na realistycznš. Najwięksi optymiœci, ekonomiœci z mBanku, wieszczš wzrost PKB o 4 proc.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL