Dane gospodarcze

O gospodarce musimy myśleć w długim terminie

Fotorzepa/Grzegorz Psujek
Ostatni wzrostu PKB w Polsce w pierwszym kwartale 2017 r. były bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Eksperci przestrzegają jednak, by nie przesadzać z optymizmem.

Jak jest stan polskiej gospodarki oraz jakie stoją przed nami wyzwania? Odpowiedzi szukali uczestnicy debaty „Przedsiębiorczość i perspektywy rozwoju gospodarki Polski”, która otworzyła 45. Sympozjum GAP w Zakopanem. Dyskusję rozpoczęto od analizy sytuacji międzynarodowej.

- Musimy rozróżnić perspektywy krótko i długoterminowe. Pierwsza jest optymistyczna, ta druga trochę mniej – stwierdził prof. dr hab. Andrzej Sławiński – dyrektor Instytutu Ekonomicznego Narodowego Banku Polskiego.

- Po raz pierwszy od sześciu lat mamy sytuację, że tempo wzrostu nie jest niższe niż oczekiwano. Sytuacja w gospodarce amerykańskiej jest wciąż dobra, co jest spowodowane tym, że dość szybko zanotowaliśmy wzrost cen nieruchomości. Dzięki temu amerykanie mogli refinansować swoje kredyty hipoteczne. Zupełnie niezła sytuacja panuje w strefie euro, gdzie udało się w końcu wygasić kryzys zadłużenia. Jest to o tyle dobre, gdyż mówimy o naszych głównych rynkach eksportowych – wyjaśniał.

Przy obecnej sytuacji perspektywy dla polski pozostają bardzo pozytywne. Wszystko jednak, jeśli popatrzymy w krótkim terminie. Przyszłe tempo wzrostu nadal może jednak wywoływać pewne obawy. Obserwujemy dwa negatywne czynniki.

- Wciąż utrzymuje się niskie tempo wzrostu inwestycji w krajach rozwiniętych i musimy o tym pamiętać. Kolejnym czynnikiem, z którym mamy do czynienia, to pojawienie się ogromnego nadmiaru oszczędności w firmach. Nie bardzo widać, jak one miałyby wrócić do gospodarki – wyjaśniał.

Sytuacja makroekonomiczna jest dobra, choć daleka od idealnej. W ocenie ekspertów podobnie można opisać kondycję rynków finansowych.

- Mamy w miarę przyzwoitą sytuację na rynkach finansowych. Jedna rzecz, która szczególnie dotyka polski i krajów ościennych. Mamy do czynienia z aprecjacją walut i dotyczy ona głównie korony czeskiej oraz szwedzkiej. Dodatkowo mamy do czynienia ze wzmocnieniem euro względem dolara. Generalnie sytuacja jest w miarę spokojna i póki nie mamy do czynienia z zaburzeniami w sektorach realnych to nie powinniśmy się spodziewać problemów – wyjaśniał dr Mirosław Gronicki, były minister finansów.

Odmiennego stanowisko zajął dr Janusz Jankowiak z JJ Consulting. Ocenił, że sytuacja na rynkach finansowych wcale nie jest tak spokojna i stabilna, jakby to się mogło wydawać, a wszystko to przez czynniki polityczne.

- Nie wiemy, jak się skończy sprawa Donalda Trumpa. Temat nabrał rumieńców, a indeks strachu VIX, będący bardzo stabilny od dłuższego czasu, skoczył o 46 proc. z dnia na dzień. Nie możemy dzisiaj powiedzieć jaki będzie jej finał oraz jak sytuacja polityczna w USA przełoży się tak na rynki finansowe, jak i na realną gospodarkę – wyjaśniał.

Jak przy tym prezentuje się sytuacja makroekonomiczna w Polsce?

- Zasadniczym pytaniem jest, czy fala optymizmu, jaka zalała nas po wstępnych wynikach wzrostu PKB w pierwszym kwartale, jest uzasadniona. Czy można się spodziewać, że tempo wzrostu będzie się utrzymywać, albo będzie jeszcze bardziej rosło – pytał Jankowiak podkreślając, że obserwujemy obecnie zmiany w strukturze PKB. Rośnie rola inwestycji, przy stabilnej lub lekko spadającej roli konsumpcji. W takiej sytuacji oceny analityków są podzielone.

- Część ekspertów ocenia, że dynamika będzie dalej rosła. Spodziewają się lepszych wyników w oparciu o wzrost inwestycji publicznych, który zawdzięczamy absorpcji środków unijnych. Problem polega jednak na tym, że pamiętając o tych korelacjach zapominamy o ujemnej kontrybucji eksportu netto. Statystycznie, ta kontrybucja będąca obecnie w okolicy zera, teraz wraz z tym wzrostem będzie ujemna. Pytanie, czy skok inwestycji zrekompensuje eksport. Moim zdaniem nie. Uważam, że 4 proc. z pierwszego kwartału to absolutny maks – podsumował.

 

Kwestię inwestycji oraz ich wpływu na przyszłe tempo wzrostu poruszył także Krzysztof Krystowski, wiceprezes zarządu Leonardo Helicopters. Zwrócił uwagę, że inwestycje inwestycjom nierówne. Dla Polski najważniejsze powinny być nakłady przeznaczana na innowacje. A z tym nie jest najlepiej.

- Mówiąc o inwestycjach powinniśmy rozróżnić inwestycje w twardą infrastrukturę, a inwestycje w innowacje – mówił Krystowski.

- Jeśli popatrzymy na Innovation Scoreboard w UE, to wypadamy w tym zestawieniu słabo. Problemem są nie tylko całkowite nakłady, ale także tempo zmian. Sytuacja jest szczególnie zła w małych i średnich przedsiębiorstwach. Musimy się zastanowić, dlaczego tak się dzieje – pytał.

Wskaźniki makroekonomiczne to nie jedyny negatywny czynnik. Przeszkodą do szybszego rozwoju polskiej gospodarki mogą być także administracyjne. W tym miejscu trzeba wymienić procesy legislacyjne. Uczestnicy debaty podkreślali, że obserwujemy sporo pozytywnych sygnałów na plus. Sporo jest jeszcze do zrobienia.

- Do przygotowanej przez rząd Strategii Zrównoważonego Rozwoju podeszliśmy może nie optymistycznie, ale bardzo poważnie. Nie powiem, że zgodziliśmy się całkowicie z jej zapisami, ale ją przyjęliśmy mimo to. Z jednego głównego powodu. Po wielu latach wreszcie została stworzona przestrzeń do dyskusji. Przez poprzednie osiem lat biegaliśmy od prawa do lewa i każdy uważał, że jest najważniejszy i ma najbardziej światłe rozwiązania dla gospodarki. Teraz było inaczej – mówił Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, podkreślając jednak, że nie jest to sytuacja powszechna.

- Później się okazuje, że cała reszta nie idzie w parze. Przykładem są sytuacje, gdy w jednym czasie pojawia się na rynku kilka propozycji legislacyjnych kompletnie się ze sobą różniących. Z jednej strony premier Morawiecki zachęca do wykorzystania do wykorzystania funduszy tkwiących na rachunkach przedsiębiorców, a z drugiej wywiesza się na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości ustawę, która mówi, że pozamykamy was wszystkich przy najmniejszym błędzie. Ot logika polskiego VAT-u – wyjaśniał.

- Nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu Polski przedsiębiorca jest postrzegany przez elity rządzące jako przestępca – podsumował.

Problemy legislacyjne nie są jedynie problemem polski. Z identycznymi wyzwaniami mierzą się firmy na całym świecie.

- Obserwowałem działania administracji w Stanach i w Kanadzie w zakresie właśnie zmian regulacji. Tam też nie ma poczucia pełnej stabilności i też firmy nie wiedzą, co czeka ich każdego dnia – stwierdził Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, podkreślając, że jest zmiana tej sytuacji to proces długi i trudny. Nie jesteśmy jednak bez sukcesów.

- Mamy problemy. Jest to bezsprzeczne. Dlatego musimy się nad tymi kwestiami zastanawiać i je poprawiać. Gdy mówimy o przepisach dla przedsiębiorczości chcemy butować tzw. triadę, czyli to, co się w nich najbardziej liczy. Chodzi o jakość przepisów, ich stosowanie oraz sposób ich tworzenia – podkreślając, że rząd chce bardziej aktywnie współpracować z firmami przy tworzeniu regulacji.

- Gdy mówimy o tworzeniu prawa to jest jedna rada. Trzeba rozmawiać z przedsiębiorcami i rozwiązywać przepisami to, co wskazują jako problemy - mówił.

- Mierzymy się z dwoma największymi słabościami administracji. Słabą umiejętność wdrażania oraz zarządzaniem administracją, a nie bycie zarządzanym przez administrację – podsumował.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL