Moda czy przemyślana strategia?

aktualizacja: 04.09.2017, 06:49
Foto: ROL

Kto żyw wchodził kiedyś w „deweloperkę", kusząc akcjonariuszy wizją dużych i szybkich zysków.

REDAKCJA POLECA
08.09.2017
Plombę łatwiej będzie wstawić
04.09.2017
Celujemy w tysiąc mieszkań rocznie
04.09.2017
Mieszkanie od Dudy
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Przedsiębiorcy z branży galanterii skórzanej czy hodowli trzody biorą się za budowanie mieszkań. Przypominają mi się nostalgiczne czasy sprzed dekady, kiedy szalona hossa mieszkaniowa zbiegła się z hossą giełdową.

Kto żyw wchodził wtedy w „deweloperkę", kusząc akcjonariuszy wizją dużych i szybkich zysków, chociaż podstawowa działalność spółek była odległa o lata świetlne od budowy mieszkań.

Kupić ziemię, postawić blok, sprzedać mieszkania z marżą, o jakiej w głównym biznesie można tylko pomarzyć – co w tym trudnego? Przypominało to wcześniejsze giełdowe mody, najpierw internetową, później biopaliwową.

Biznes deweloperski wcale nie jest łatwy, chyba najbardziej znamienna jest historia Ganta, który z firmy zarządzającej siecią kantorów stał się jednym z większych deweloperów mieszkaniowych. Spółka upadła z głośnym hukiem, zostawiając masę długów i czekających na lokale klientów.

Oczywiście, nie należy generalizować i z góry stawiać krzyżyka na projektach przedsiębiorców spoza branży deweloperskiej. Można było się bowiem śmiać z produkującego hydraulikę przemysłową wadowickiego Ponaru, kiedy zainwestował w osiedle budowane w krzakach nad Kanałem Żerańskim w Warszawie.

Dziś w sąsiedztwie bloki stawiają topowe firmy z branży. Można było ironizować, że ochroniarski Impel wprowadza na giełdę spółkę deweloperską (zwłaszcza że na debiucie kurs zanurkował o kilkadziesiąt procent!). Vantage Development okazał się sukcesem, a główny akcjonariusz właśnie wykupił udziałowców mniejszościowych i ściągnął firmę z giełdy. Tym samym nie będzie się musiał z nikim dzielić zyskami.





POLECAMY

KOMENTARZE