Budowa i remont

Zgłaszanie domów to wciąż wielka rzadkość

Inwestorzy niechętnie korzystają z prostych formalności, wolą zdecydowanie pozwolenia na budowę
AdobeStock
Pozwolenia na budowę nadal cieszą się dużą popularnością.
Od trzech lat można budować domy jednorodzinne na zgłoszenie. Większość inwestorów wybiera jednak pozwolenia na budowę, bo to się im bardziej opłaca. I nic nie wskazuje na to, by ten trend się zmienił.

Nikłe zainteresowanie

Uproszczone formalności wprowadzono w II półroczu 2015 r. Wtedy cieszyły się one największą popularnością. W tym okresie inwestorzy zgłosili budowę w 4868 przypadkach. Potem zainteresowanie zmalało. W całym 2016 r. z tego rozwiązania skorzystano tylko 5302 razy. Natomiast w 2017 r. zgłoszeń wydano zaledwie 3303. To bardzo mało w porównaniu z pozwoleniami na budowę. W II połowie 2015 r. wydano 36,9 tys. pozwoleń na budowę, w 2016 r. – 82,8 tys., a w 2017 r. – 102,2 tys. – Nie dziwi mnie tak małe zainteresowanie zgłoszeniami – mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu. – Inwestorom korzystanie z nich się nie opłaca. Bardzo często w trakcie budowy domu pojawiają się nowe pomysły co do jego wyglądu. Jeżeli chce się je zrealizować legalnie, trzeba dokonać zmian w projekcie budowlanym. W wypadku domu stawianego na zgłoszenie trzeba uzyskać pozwolenie budowlane i przygotować nowy projekt budowlany. Gdy chodzi o willę stawianą na pozwolenie, wystarczy jedynie istotne zmiany nanieść na projekt budowlany i zatwierdzić w urzędzie. Jest to zdecydowanie tańsze i prostsze – tłumaczy Dąbrowski.
Eksperci widzą jednak znacznie więcej wad zgłoszenia.

Mała oszczędność

Zgłoszenie miało znacznie skrócić czas załatwiania formalności budowlanych. Tak się jednak nie stało. Różnica miedzy tymi formalnościami jest niewielka. – W wypadku zgłoszenia inwestor musi odczekać 21 dni. Jeżeli starosta nie wniesie sprzeciwu, wolno ruszyć z pracami – mówi Mariola Berdysz,dyrektor fundacji „Wszechnica Budowlana". – Wprawdzie starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) może wydać z urzędu zaświadczenie, że nie planuje wnieść sprzeciwu. Dzięki temu można ruszyć z budową przed upływem tych 21 dni. Ale nie słyszałam, by któryś z urzędników skorzystał z tej furtki – mówi dyrektor Berdysz. Natomiast na pozwolenia na budowę, tam gdzie nie ma stron postępowania, czeka się niewiele dłużej. – Zwykle jest to miesiąc, tylko w sprawach bardziej skomplikowanych trochę dłużej – tłumaczy mec. Dąbrowski. Dość długo banki nie chciały udzielać kredytów na budowę domów jednorodzinnych na zgłoszenie. – Tego problemu już nie ma. Banki chętnie udzielają kredytów, brakuje jednak chętnych – twierdzi Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich.

Nie dla bliźniaka

Przypomnijmy, uproszczenia w formalnościach wprowadziła nowelizacja prawa budowlanego obowiązująca od 26 czerwca 2015 r. Dzięki niej na zgłoszenie można budować wolno stojące domy jednorodzinne, które nie mają wpływu na zagospodarowanie sąsiednich nieruchomości. Nie postawi się więc w ten sposób np. szeregowca czy bliźniaka. Zgłoszenie jest też teoretycznie prostszą formą od pozwolenia. Nie przeprowadza się postępowania administracyjnego z udziałem stron, kończącego się wydaniem decyzji. Dzięki temu nie ma ryzyka, że sąsiad będzie protestował i odwoływał się do sądu administracyjnego. W wypadku pozwoleń mają zastosowanie procedury nadzwyczajne, w tym wznowienie postępowania, które może skutkować uchyleniem decyzji, oraz postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji. Te z kolei mogą wyeliminować pozwolenia na budowę z obrotu prawnego. W trakcie postępowań nadzwyczajnych może dojść także do wstrzymania wykonania decyzji. Przy zgłoszeniu tak nie jest. ©?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL