Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Brexit

Wielka Brytania: Obcy niemile widziani

Wielka Brytania ma opuœcić Unię w marcu 2019 roku
Bloomberg, Simon Dawson
Od 2019 r. możliwoœć pracy dla obywateli UE będzie bardzo ograniczona.

Dokument brytyjskiego rzšdu, który ujawnił „Guardian", nie został jeszcze oficjalnie przyjęty przez ekipę Theresy May, ale jasno pokazuje, w jakim kierunku zmierza premier. Zakłada się, że wraz ze spodziewanym terminem wyjœcia kraju z Unii za półtora roku skończy się swoboda podejmowania pracy na Wyspach.

Najgorzej będš mieli pracownicy słabo wykwalifikowani. Będš mogli liczyć najwyżej na dwuletnie prawo do pobytu w królestwie, i to tylko jeœli na zajmowane przez nich stanowisko nie można było znaleŸć chętnego w brytyjskim społeczeństwie. Ci, którzy majš lepsze kwalifikacje, będš mogli liczyć na prawo do pobytu przez trzy–pięć lat. Ale i w jednym, i w drugim przypadku politykę rzšdu majš wyznaczać „potrzeby Wielkiej Brytanii", nie prawa emigrantów.

Wbrew dyrektywom Europejskiego Trybunału Sprawiedliwoœci (ETS) mieszkajšcy legalnie w Zjednoczonym Królestwie obywatele UE będš mogli sprowadzić tylko „najbliższš rodzinę", czyli współmałżonka lub partnera oraz nieletnie dzieci, ale już nie członków „dalszej rodziny". Dodatkowo ich pensja nie będzie mogła być niższa niż 18,6 tys. funtów rocznie. To zasada, która już dziœ obowišzuje w przypadku sprowadzania przez obywateli Wielkiej Brytanii współmałżonków spoza Unii.

Co prawda po brexicie rzšd nie chce wprowadzać wiz dla obywateli UE, ale będš oni mogli przyjechać tylko z paszportem. Po upływie trzech lub szeœciu miesięcy będš też musieli wystšpić o biometrycznš kartę pobytu, bez czego nie będš mieli dostępu m.in. do służby zdrowia. Dzięki takiej rejestracji władze będš też mogły sprawdzić, czy dana osoba ma legalne Ÿródło utrzymania.

– Odzyskanie kontroli nad imigracjš było najważniejszym postulatem zwolenników brexitu, David Cameron poniósł klęskę w referendum głównie dlatego, że nie potrafił uzyskać od Unii w tej sprawie znaczšcych ustępstw. May nie chce popełnić tego samego błędu i szykuje znaczšce restrykcje, nawet jeœli to uniemożliwi pozostanie kraju w jednolitym rynku i spowoduje konflikt z Brukselš – mówi „Rz" prof. Richard Whitman, dyrektor departamentu politologii na Kent University.

Chodzi przede wszystkim o efekt psychologiczny. Opublikowane niedawno dane Home Office pokazujš, że w roku kończšcym się w marcu 2017 r. na Wyspy przyjechało ledwie o 7 tys. osób więcej z Polski i siedmiu innych krajów, które przystšpiły do Unii w 2004 r., niż z niej wyjechało. Łšcznie emigracja netto z całej UE wynosiła w tym czasie 127 tys. osób. Restrykcje szykowane przez May uderzš więc przede wszystkim z przyjezdnych z Rumunii, Bułgarii, a także Hiszpanii, Grecji i Włoch.

Ale nowe zapisy wcale nie muszš być skuteczne. Bo w omawianym okresie imigracja netto do Wielkiej Brytanii z państw spoza UE wynosiła 179 tys. osób. A mowa przecież o osobach, wobec których Londyn od dawna stosuje szereg ograniczeń. Dlatego w ujawnionym dokumencie mowa jest ogólnie o „odzyskaniu kontroli nad imigracjš", ale bez podania konkretnej, docelowej liczby imigrantów. W okresie od marca 2016 do marca 2017 r. w Wielkiej Brytanii osiedliło się o 246 tys. więcej osób, niż z niej wyjechało (w tym 60 tys. Brytyjczyków). W samej Anglii, która jest dwa i pół razy mniejsza od Polski, mieszka już 55 mln osób: gęstoœć zaludnienia dochodzi do 440 osób na km kw.

– Ograniczenie emigracji nie jest korzystne dla biznesu, w samym rzšdzie istnieje też silna frakcja przeciwna zaostrzeniu restrykcji wobec imigrantów, której przewodzi kanclerz skarbu Philip Hammond. Ale May raczej postawi na swoim: to wcišż bardzo emocjonalny temat dla Brytyjczyków – tłumaczy prof. Whitman.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL