W sobotę w Las Vegas walka Giennadij Gołowkin i Saúl Álvarez

aktualizacja: 13.09.2017, 14:35
Od lewej: Saul Alvarez, jego promotor Oscar de la Hoya i Giennadij Goł...
Od lewej: Saul Alvarez, jego promotor Oscar de la Hoya i Giennadij Gołowkin
Foto: AFP

W sobotę w Las Vegas nie medialny cyrk, tylko prawdziwa walka roku: w wadze średniej zmierzą się Kazach Giennadij Gołowkin i Saúl Álvarez z Meksyku.

REDAKCJA POLECA
17.09.2017
Remis w walce Gienadija Gołowkina z Canelo Alvarezem
17.09.2017
Joe Saunders obronił mistrzowski pas
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Jeszcze niedawno wydawało się, że nigdy do niej nie dojdzie, że Óscar de la Hoya, promotor Álvareza (49-1-1, 34 KO), nie zaryzykuje porażki swojego najcenniejszego zawodnika. Gołowkin na zawodowych ringach nokautował przecież jednego rywala po drugim, Álvarezowi nie dawano szans, bo kilka swoich pojedynków wygrał z trudem, a w starciu z Floydem Mayweatherem Jr został zwyczajnie obnażony.

35-letni Kazach jest sporo starszy i ma piękną amatorską kartę. Był mistrzem świata, walczył z finale olimpijskiego turnieju w Atenach (2004). Pojedynek o złoto przegrał wtedy z Rosjaninem Gajdarbekiem Gajdarbekowem, ale pokazał talent, który wróżył wielkie wygrane na zawodowych ringach.

27-letni dziś Meksykanin miał zaledwie 15 lat, gdy stoczył swój pierwszy zawodowy pojedynek. Dziś jest lokomotywą grupy Golden Boy Promotions i pięściarzem z największym potencjałem marketingowym, godnym następcą Floyda Mayweathera Jr, króla pay per view.

Ich walka w 2013 roku, wygrana przez Floyda Jr, przyniosła ogromny przychód, nie tak wielki wprawdzie jak pojedynek Mayweathera Jr z Mannym Pacquiao czy ostatni z Conorem McGregorem, ale Álvarez już wtedy potwierdził, że też może sprzedawać miliony przyłączy i bić finansowe rekordy.

Warunek jest jeden: musi wygrywać z największymi, a takim jest bez wątpienia urodzony w Karagandzie Giennadij Giennadijewicz Gołowkin. „GGG" to król wagi średniej, posiadacz pasów WBC, WBA, IBF i IBO. Wygrał 37 walk, z czego 33 przed czasem. Od 2008 roku kończył swoje pojedynki jak robot, nokautując kolejnych 23 rywali. Dopiero Daniel Jacobs, Amerykanin z Brooklynu, pokazał, że z Gołowkinem można nie tylko wytrzymać 12 rund, ale też stoczyć bardzo wyrównany pojedynek.

Nie brakuje opinii, że taki styl w starciu z Jacobsem był rodzajem pułapki na Álvareza. – Zdejmij nogę z gazu, nie szukaj na siłę nokautu, wtedy łatwiej będzie siąść do negocjacyjnego stołu – teoretycznie takie mogły być założenia, ale nie ma na to dowodów. Jeśli rzeczywiście taki był pomysł, to wykonanie okazało się mistrzowskie.

Amerykańscy eksperci byli zaskoczeni postawą Gołowkina. – Wyglądał na zmęczonego, wolniejszego niż zwykle, popełniał masę błędów, nie miał recepty na znakomitego Jacobsa – pisali. Ale Gołowkin wygrał i to zasłużenie. Jacobs był zawiedziony, lecz o przekręcie nie może być mowy. Po prostu wszyscy czekali na kolejny nokaut Gołowkina, a jego brak uznano za słabość Kazacha.

Trener Gołowkina Abel Sanchez nie potwierdza spiskowej teorii. Twierdzi tylko, że Jacobs to nr 2 w wadze średniej, po jego podopiecznym.

Gołowkin pokazał, że jest w stanie walczyć z tak dobrym zawodnikiem 12 rund. – Czułem się znakomicie, choć pojedynek na pełnym dystansie był dla mnie nowością – mówił dziennikarzom.

Pierwsze informacje o walce Gołowkina z Álvarezem pojawiły się trzy lata temu, gdy wydawało się, że podpisy na kontrakcie są kwestią czasu. Óscar de la Hoya uznał jednak, że to jeszcze za wcześnie, choć Gołowkin miał 33 lata, gasił rywali jak świeczki, był zabójcą o twarzy dziecka, który wchodzi do ringu i robi swoje.

Saúl Álvarez doczekał się wtedy wielu słów krytyki, chociaż podobno chciał tej walki. Pamięta, że WBC próbowała zmusić go do tej konfrontacji i dlatego nie chce teraz walczyć o ten niby najcenniejszy pas. Stawką sobotniej walki są tytuły IBF i WBA, a nie WBC. Jeśli Gołowkin przegra, to pas WBC nie będzie należał do nikogo.

Ale w tej walce pasy nie są najważniejsze. Zwycięzca będzie królem wagi średniej i czołowym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe, choć raczej nie zajmie miejsca Andre Warda, który jest liderem tej klasyfikacji.

Sobotnia walka nie ma faworyta. Floyd Mayweather Jr, który walczył z Álvarezem i go zdominował, uważa, że „Canelo" pokona Kazacha. – Będzie od niego szybszy. „GGG" w starciu z Jacobsem nie wyglądał najlepiej – twierdzi 40-letni Floyd Jr, który dwa tygodnie wcześniej, w tej samej T-Mobile Arenie pewnie wygrał z gwiazdą MMA, Conorem McGregorem i zarobił ponad 200 mln dolarów.

Ale siedem tysięcy miejsc było pustych, a teraz wszystkie będą zajęte. Bilety sprzedano w 48 godzin. Owszem, były tańsze niż na cyrkowy pojedynek Mayweathera Jr z McGregorem, honoraria dla Álvareza i Gołowkina też będą znacznie mniejsze, ale ze sportowego punktu widzenia to dużo ciekawsze starcie.

Amerykańscy dziennikarze porównują je do pamiętnej walki Marvina Haglera z Thomasem Hearnsem z 1985 roku. Nie brakuje takich, którzy twierdzą, że to walka roku, a niektórzy idą dalej i zapowiadają nawet walkę dekady.

Finansowo wszyscy będą wygrani, ale przy wyrównanym pojedynku amerykańscy sędziowie zapewne opowiedzą się za Álvarezem, bo to biznesowo lepsza opcja na przyszłość. Ale Gołowkin wcale nie musi pozostawiać decyzji w ich rękach. Na tydzień przed walką ważył już mniej od górnego limitu wagi średniej (72,6 kg), co może oznaczać tylko jedno: stawia na szybkość.

I jeszcze jedna ważna sprawa: Álvarez ma zapisaną w kontrakcie opcję rewanżu, a Gołowkin nie.

Walki niestety nie pokaże żadna polska telewizja.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE