Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Boks

W sobotę w Las Vegas walka Giennadij Gołowkin i Saúl Álvarez

Od lewej: Saul Alvarez, jego promotor Oscar de la Hoya i Giennadij Gołowkin
AFP
W sobotę w Las Vegas nie medialny cyrk, tylko prawdziwa walka roku: w wadze œredniej zmierzš się Kazach Giennadij Gołowkin i Saúl Álvarez z Meksyku.

Jeszcze niedawno wydawało się, że nigdy do niej nie dojdzie, że Óscar de la Hoya, promotor Álvareza (49-1-1, 34 KO), nie zaryzykuje porażki swojego najcenniejszego zawodnika. Gołowkin na zawodowych ringach nokautował przecież jednego rywala po drugim, Álvarezowi nie dawano szans, bo kilka swoich pojedynków wygrał z trudem, a w starciu z Floydem Mayweatherem Jr został zwyczajnie obnażony.

35-letni Kazach jest sporo starszy i ma pięknš amatorskš kartę. Był mistrzem œwiata, walczył z finale olimpijskiego turnieju w Atenach (2004). Pojedynek o złoto przegrał wtedy z Rosjaninem Gajdarbekiem Gajdarbekowem, ale pokazał talent, który wróżył wielkie wygrane na zawodowych ringach.

27-letni dziœ Meksykanin miał zaledwie 15 lat, gdy stoczył swój pierwszy zawodowy pojedynek. Dziœ jest lokomotywš grupy Golden Boy Promotions i pięœciarzem z największym potencjałem marketingowym, godnym następcš Floyda Mayweathera Jr, króla pay per view.

Ich walka w 2013 roku, wygrana przez Floyda Jr, przyniosła ogromny przychód, nie tak wielki wprawdzie jak pojedynek Mayweathera Jr z Mannym Pacquiao czy ostatni z Conorem McGregorem, ale Álvarez już wtedy potwierdził, że też może sprzedawać miliony przyłšczy i bić finansowe rekordy.

Warunek jest jeden: musi wygrywać z największymi, a takim jest bez wštpienia urodzony w Karagandzie Giennadij Giennadijewicz Gołowkin. „GGG" to król wagi œredniej, posiadacz pasów WBC, WBA, IBF i IBO. Wygrał 37 walk, z czego 33 przed czasem. Od 2008 roku kończył swoje pojedynki jak robot, nokautujšc kolejnych 23 rywali. Dopiero Daniel Jacobs, Amerykanin z Brooklynu, pokazał, że z Gołowkinem można nie tylko wytrzymać 12 rund, ale też stoczyć bardzo wyrównany pojedynek.

Nie brakuje opinii, że taki styl w starciu z Jacobsem był rodzajem pułapki na Álvareza. – Zdejmij nogę z gazu, nie szukaj na siłę nokautu, wtedy łatwiej będzie sišœć do negocjacyjnego stołu – teoretycznie takie mogły być założenia, ale nie ma na to dowodów. Jeœli rzeczywiœcie taki był pomysł, to wykonanie okazało się mistrzowskie.

Amerykańscy eksperci byli zaskoczeni postawš Gołowkina. – Wyglšdał na zmęczonego, wolniejszego niż zwykle, popełniał masę błędów, nie miał recepty na znakomitego Jacobsa – pisali. Ale Gołowkin wygrał i to zasłużenie. Jacobs był zawiedziony, lecz o przekręcie nie może być mowy. Po prostu wszyscy czekali na kolejny nokaut Gołowkina, a jego brak uznano za słaboœć Kazacha.

Trener Gołowkina Abel Sanchez nie potwierdza spiskowej teorii. Twierdzi tylko, że Jacobs to nr 2 w wadze œredniej, po jego podopiecznym.

Gołowkin pokazał, że jest w stanie walczyć z tak dobrym zawodnikiem 12 rund. – Czułem się znakomicie, choć pojedynek na pełnym dystansie był dla mnie nowoœciš – mówił dziennikarzom.

Pierwsze informacje o walce Gołowkina z Álvarezem pojawiły się trzy lata temu, gdy wydawało się, że podpisy na kontrakcie sš kwestiš czasu. Óscar de la Hoya uznał jednak, że to jeszcze za wczeœnie, choć Gołowkin miał 33 lata, gasił rywali jak œwieczki, był zabójcš o twarzy dziecka, który wchodzi do ringu i robi swoje.

Saúl Álvarez doczekał się wtedy wielu słów krytyki, chociaż podobno chciał tej walki. Pamięta, że WBC próbowała zmusić go do tej konfrontacji i dlatego nie chce teraz walczyć o ten niby najcenniejszy pas. Stawkš sobotniej walki sš tytuły IBF i WBA, a nie WBC. Jeœli Gołowkin przegra, to pas WBC nie będzie należał do nikogo.

Ale w tej walce pasy nie sš najważniejsze. Zwycięzca będzie królem wagi œredniej i czołowym pięœciarzem bez podziału na kategorie wagowe, choć raczej nie zajmie miejsca Andre Warda, który jest liderem tej klasyfikacji.

Sobotnia walka nie ma faworyta. Floyd Mayweather Jr, który walczył z Álvarezem i go zdominował, uważa, że „Canelo" pokona Kazacha. – Będzie od niego szybszy. „GGG" w starciu z Jacobsem nie wyglšdał najlepiej – twierdzi 40-letni Floyd Jr, który dwa tygodnie wczeœniej, w tej samej T-Mobile Arenie pewnie wygrał z gwiazdš MMA, Conorem McGregorem i zarobił ponad 200 mln dolarów.

Ale siedem tysięcy miejsc było pustych, a teraz wszystkie będš zajęte. Bilety sprzedano w 48 godzin. Owszem, były tańsze niż na cyrkowy pojedynek Mayweathera Jr z McGregorem, honoraria dla Álvareza i Gołowkina też będš znacznie mniejsze, ale ze sportowego punktu widzenia to dużo ciekawsze starcie.

Amerykańscy dziennikarze porównujš je do pamiętnej walki Marvina Haglera z Thomasem Hearnsem z 1985 roku. Nie brakuje takich, którzy twierdzš, że to walka roku, a niektórzy idš dalej i zapowiadajš nawet walkę dekady.

Finansowo wszyscy będš wygrani, ale przy wyrównanym pojedynku amerykańscy sędziowie zapewne opowiedzš się za Álvarezem, bo to biznesowo lepsza opcja na przyszłoœć. Ale Gołowkin wcale nie musi pozostawiać decyzji w ich rękach. Na tydzień przed walkš ważył już mniej od górnego limitu wagi œredniej (72,6 kg), co może oznaczać tylko jedno: stawia na szybkoœć.

I jeszcze jedna ważna sprawa: Álvarez ma zapisanš w kontrakcie opcję rewanżu, a Gołowkin nie.

Walki niestety nie pokaże żadna polska telewizja.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL