Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Duńskie weto, i unijna wiarygodność

Bloomberg
Możliwość zablokowania budowy kolejnych dwóch nitek gazociągu Nord Stream przez wody terytorialne Danii może pokrzyżować plany rosyjsko-niemieckiej spółce. Jeżeli Dania powie stanowcze „nie", to budowniczy bałtyckiej rury będą mieli nie lada problem. Jak przyznał kilka tygodni temu jeden z menedżerów spółki odpowiedzialnej za budowę Nord Stream 2 – oznaczałoby to nie tylko większe koszty projektu. Jak piszemy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej", rurociąg trzeba by wtedy poprowadzić dłuższą i trudniejszą geologicznie trasą, co oznaczałoby opóźnienie w realizacji inwestycji.
Rosjanie muszą się pogodzić z faktem, że z budową Nord Stream 2 nie będzie już tak łatwo, jak przy pierwszych dwóch nitkach gazociągu. Pojawiły się wówczas co prawda protesty Polski, Szwecji czy Danii, ale Bruksela poszła rosyjsko-niemieckiemu konsorcjum na rękę i wyłączyła projekt z unijnych regulacji. Co prawda ostatnio Niemcy starali się zablokować możliwość rozszerzenia trzeciego pakietu energetycznego na Nord Stream 2, ale Komisja znalazła prawny wytrych: dzięki nowelizacji dyrektywy gazowej wszystkie nowe projekty energetyczne w UE będą musiały podlegać unijnym regulacjom (to oznacza m.in. przejrzystość cen i taryf, dopuszczenie innych stron do rurociągu oraz tzw. unbundling – czyli rozdzielenie przesyłu i sprzedaży). Pytanie, czy Brukseli wystarczy determinacji, by precyzyjnie stosować prawo unijne. Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury przesyłowej, stwierdził, że jeśli „Komisja Europejska stojąca na straży prawa pozwoli na jego połamanie, to o...
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL