Skąd wziąć moc do e-rozwoju motoryzacji

aktualizacja: 12.09.2017, 20:02
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Wyobraźmy sobie, że mamy rok 2025. Wbrew pozorom, to już naprawdę niedługo. Ceny samochodów elektrycznych w salonach są zbliżone, a może wręcz niższe niż ich spalinowych współbraci.

Po drogach Europy bezszelestnie krąży już kilka milionów takich pojazdów, a część z nich nie potrzebuje nawet kierowcy (choć to akurat jest w tym komentarzu wątkiem ubocznym). Właściwie każdy oferowany model można kupić – do wyboru – z napędem klasycznym, hybrydowym lub bateryjnym, ale posiadanie elektryka jest w dobrym tonie, więc jednostki spalinowe są w odwrocie. Unię pokrywa sieć szybkich stacji ładowania, ba, może nawet uda się – podobnie jak w przypadku ładowarek do komórek – ujednolicić standard wtyczki, choć to akurat chyba zbyt optymistyczne założenie. Prawo wjazdu do centrów miast mają wyłącznie pojazdy zeroemisyjne, po ulicach krążą elektryczne autobusy, a towar do sklepów dostarczają ciche furgonetki. Jesteśmy w centrum ekologicznej e-cywilizacji.

Problem w tym, że w tej układance najprościej wyprodukować samochód. Wybudowanie wystarczająco gęstej liczby stacji ładowania to – wbrew pozorom – ogromne koszty, które nie wiadomo, kto miałby ponieść. Prywatni operatorzy? Koncerny energetyczne? Firmy paliwowe, szukające rekompensaty za kurczący się rynek tradycyjnych paliw? Ale i to jeszcze nic, bo tak naprawdę nie wiadomo, skąd wziąć do nich prąd. Jak pisaliśmy w ostatnim magazynie „Plus Minus", gdyby dziś wszystkie samochody jeżdżące po Europie miały napęd elektryczny, potrzeba by było w szczycie o 267 GW mocy więcej, niż jest produkowane obecnie. Tyle byłoby w stanie wyprodukować ponad 80 elektrowni atomowych. Czy ktoś je buduje bądź rozwija – mając na względzie rosnące potrzeby – alternatywne moce energetyczne?

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów "Rzeczpospolitej"

Zamów subskrypcję TANIEJ O VAT
i czytaj bez ograniczeń!

Kup teraz
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE