Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Jan Wróblewski: Sezonowość nad Bałtykiem to mit

tv.rp.pl
Ponad 50 procent klientów w naszych hotelach to Niemcy. Jednak większe przychody generujš klienci z Polski – mówi Jan Wróblewski, członek zarzšdu i współwłaœciciel Zdrojowa Invest & Hotels, goœć programu Pawła Rożyńskiego.

Zajmuje się pan condohotelami. To działalnoœć hotelarska, deweloperska czy inwestycyjna?

Zasadniczo jesteœmy firmš hotelarskš, ale mamy specyficzny sposób finansowania. Sprzedajemy poszczególne jednostki mieszkalne w hotelu pojedynczym inwestorom. Pracujemy też trochę na rynku finansowym, bo oferujemy inwestorom stopy zwrotu.

Na czym polega specyfika tego rynku? Mówi się, że hotelarstwo to jeden z najtrudniejszych biznesów œwiata.

Po stronie hotelarskiej to jest praca 24 godzin na dobę. Po stronie inwestycyjnej występujš ryzyka. Jeżeli hotel nie jest położony w bardzo dobrym miejscu, znanym kurorcie, i nie ma obłożenia cały rok, to realizacja stóp zwrotu może być trudna. Kiedy zaczynaliœmy 10 lat temu był boom na rynku nieruchomoœci. Mieliœmy konkurentów, którzy oferowali wysokie stopy zwrotu z obiektów stojšcych w lokalizacjach drugiej kategorii. Tych podmiotów już nie ma. Można włożyć między bajki obietnice siedmiu procent zwrotu.

Inwestujecie głównie nad Bałtykiem. Jak sobie radzicie z sezonowoœciš?

Sezonowoœć to mit. Większa sezonowoœć jest w górach. Na Pomorzu Zachodnim jest dużo klientów z Niemiec, którzy przyjeżdżajš głównie poza sezonem. W sezonie przyjeżdżajš Polacy. Dzięki temu mamy duże obłożenie, œrednio 70 procent. Oczywiœcie ceny nie sš tak wysokie jak w Krakowie, ale można na tym zarabiać.

Co oni robiš zimš nad polskim morzem?

Jodu jest najwięcej po sezonie, jesieniš i zimš. Niemieccy turyœci zwracajš na to uwagę. Jest też dużo rzadkich atrakcji, do których klienci przywišzujš coraz większš wagę.

Ponad 50 procent klientów w naszych hotelach to Niemcy. Jednak więcej pieniędzy zostawiajš klienci z Polski.

Zdrojowa to przykład szybkiej budowy wielkiej firmy w Polsce. Założył pan firmę z bratem 10 lat temu. Skšd wzięliœcie inspiracje?

Inspiracjš był rynek amerykański. Jednak teraz to w Polsce rynek condohoteli jest bardziej rozwinięty. Tam nie jest to aż tak skrojone dla klienta, od A do Z. U nas klient przychodzi, może kupić apartament, od razu może podpisać umowę na zarzšdzanie nim. Nawet doradzamy w kwestiach podatkowych. Jest to gotowy, zorganizowany produkt inwestycyjny.

Ile warta jest firma?

W dziesięć lat zrealizowaliœmy dziesięć obiektów. Dwa z nich sš finansowane konwencjonalnie. Nie jesteœmy spółkš publicznš, nie musimy więc ujawniać wszystkich danych. Mogę tylko powiedzieć, że jesteœmy warci kilkaset milionów złotych.

Myœlicie o wejœciu na giełdę?

W naszej sytuacji nie ma takiej potrzeby. Dzięki temu nie musimy się dzielić zyskami.

Jak udało się stworzyć tak szybko, tak dużš firmę? Co było decydujšce w tej branży?

Najważniejszy na poczštku był nowatorski pomysł. Ważna była determinacja, wymagało to wiele pracy i wyrzeczeń.

Jakie sš wasze plany?

Obecnie mamy cztery obiekty w budowie za 250 milionów złotych a kolejne cztery budowy mamy uruchomić w tym roku, to będzie zależało od sytuacji na rynku.

Myœlicie o nowej branży?

W biznesie pienišdz przycišga pienišdz. Jeżeli dobrze prowadzi się biznes, to dostaje się mnóstwo propozycji. Chcemy kapitał lokować najbardziej efektywnie i na razie nasz biznes wydaje się rozsšdny. Nie ukrywam, że mamy pomysły i nasze portfolio powinno się rozszerzyć w cišgu kilku lat. Będš to biznesy z wykorzystaniem synergii.

Na jakš stopę zwrotu można liczyć korzystajšc z waszej oferty?

Około pięciu procent rocznie od ceny apartamentu. To jest bardzo rozsšdna stopa zwrotu w dzisiejszych czasach.

Jest jeszcze miejsce na rynku condohoteli dla innych firm?

Niektóre miejscowoœci już sš bardzo konkurencyjne, jak Sopot, Kołobrzeg czy Zakopane. Ale można jeszcze wypełnić nisze w dobrych lokalizacjach.

Kto jest waszym głównym rywalem?

Pojawiajš się pojedynczy inwestorzy, niestety, niektórzy spoza branży hotelarskiej. To może rodzić problemy dla potencjalnych inwestorów, bo w Polsce dużo hoteli jest na granicy opłacalnoœci. Często oferujš wysokie stopy zwrotu, a póŸniej się okazuje, że w tych lokalizacjach i przy tym doœwiadczeniu na rynku hotelarskim, nie sš w stanie tych obietnic spełnić. Widać, że jest apogeum takich firm.

Może pan coœ powiedzieć o wynikach finansowych tego biznesu?

W zależnoœci od segmentu sš jednocyfrowe lub dwucyfrowe marże. Roczny wzrost rynku jest podobny. Jednak w Polsce rosnš koszty pracy, nawet powyżej dziesięciu procent. To jest bariera. Zatrudniamy bardzo dużo pracowników, więc to czujemy.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL