Biura podróży

TUI: Rosnące ceny w Hiszpanii pomogły Turcji

AFP
W Grupie TUI Turcja mocno zyskuje na popularności. Liczba rezerwacji na wakacje 2018 roku do tego kraju już teraz jest o 70 procent wyższa niż w tym samym czasie rok temu

Fritz Joussen, prezes Grupy TUI, niejednokrotnie zapowiadał, że wysokie koszty pobytów w Hiszpanii spowodują w końcu, że kraje, które w ostatnim czasie straciły na znaczeniu wśród europejskich turystów, zaczną odzyskiwać gości. Jego przewidywania się sprawdziły.

– Ceny w Hiszpanii były bardzo, bardzo wysokie, ale wreszcie trochę spadają. Teraz do łask wraca jednak Turcja, prawdopodobnie dlatego, że jedzie do niej właśnie część klientów z Hiszpanii. My mamy jednak swoje miejsce na obu rynkach – opisuje Joussen, cytowany przez brytyjski portal branżowy TTG Media.

Prezes TUI dodaje, że liczba rezerwacji do Turcji na kolejne lato już teraz jest o 70 procent wyższa niż w tym samym czasie rok wcześniej. Zdaniem Joussena w ciągu kilku lat w kraju tym zacznie brakować miejsc w dobrych hotelach, więc TUI zamierza tam inwestować.

Jak opisuje, w Wielkiej Brytanii na znaczeniu zyskują też inne kierunki spoza strefy euro, co związane jest ze spadkiem wartości funta wobec dolara i euro. TUI już teraz inwestuje więc w Chorwacji i Bułgarii.

Joussen z optymizmem patrzy na rozwój brytyjskiego rynku turystycznego. – Dane historyczne pokazują, że tutejsi klienci wydają na wakacje po tysiąc funtów. Nasze badania wskazują, że ta wartość się utrzyma – mówi Joussen. Dodaje, że grupa rozwija działalność jednocześnie w wielu miejscach, stając się firmą o światowym zasięgu. Celem koncernu jest bowiem zapełnianie miejsc w hotelach klientami z różnych krajów.

– Do tej pory budowaliśmy hotele i zarządzaliśmy nimi w basenie Morza Śródziemnego. Nowe przedsięwzięcia obejmują natomiast głównie Karaiby i Azję Południowo-Wschodnią – wyjaśnia.

Latem touroperator wysyła na Karaiby turystów z Europy, zimą samoloty przekazywane są do spółki w Kanadzie. – Coraz więcej Amerykanów ma paszporty, a ich głównym celem podróży są Karaiby. Notujemy tam obłożenie sięgające 95 procent – dodaje Joussen.

Jak opisuje, podobnie wygląda sytuacja w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie w sezonie letnim touroperator organizuje rejsy. Zdaniem szefa TUI największy potencjał tkwi w tym wypadku w turystach z Japonii, Chin i Korei Południowej. Obywatele Państwa Środka już teraz coraz liczniej podróżują na Malediwy i Mauritius oraz do Tajlandii.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL